Sądy w całym kraju chorują, a procesy spadają

Bez pracowników i urzędników w sądach nie ma mowy o wydawaniu wyroków. Widać to szczególnie teraz, kiedy ich zabrakło. Procesy spadają. Tracą na tym wszyscy.

Publikacja: 21.10.2021 10:01

Sądy w całym kraju chorują,  a procesy spadają

Foto: Adobe Stock

Pan Bartosz jest przedsiębiorcą w branży meblowej z Podkarpacia. Mimo pandemii udało mu się przetrwać na rynku, ale wkrótce jego firma może upaść. Po-wód? Od trzech lat sądzi się z nieuczciwymi kontrahentami. Pom ośmiu miesiącach oczekiwania na kolejną (czwartą już) rozprawę w środę zdjęto ją z wokandy. Kolejny termin w przyszłym roku.

– Rozumiem, że ludzie w sądach walczą o swoje sprawy, ale martwi mnie moja sytuacja – mówi „Życiu Regionów". Podobny los spotyka od 11 października tysiące spraw w całym kraju.

– Od stycznia czekam na rozprawę rozwodową w krakowskim sądzie, w czwartek miałam szansę na rozpoczęcie nowego życia. I co? Znów poczekam przy-najmniej pół roku – żali się nasza czytelniczka, która na rozprawy przyjeżdża z zagranicy. Tak też było z ostatnim terminem. Skąd ten pat?

Otóż pracownicy sądów w całym kraju rozpoczęli protest i od 11 października nie przychodzą do pracy, większość poszła na L4. – To oddolna inicjatywa pra-cowników – mówi nam Justyna Przybylska, przewodnicząca KNSZZ Ad Rem. Ile potrwa? – To decyzja ludzi, nie nasza – odpowiada. Resort sprawiedliwości na razie alarmu nie ogłasza. Wysłał pismo do prezesów, aby przyjrzeli się zwolnieniom protestujących. – W końcu minister nas dostrzegł – mówią z sarkazmem protestujący. – Pracownicy nie poszli na wolne ot tak sobie, nie przedstawiają „lewych" zwolnień, tylko poszli zadbać o zdrowie. Wielokrotnie chodziliśmy do pracy chorzy, teraz mówimy: dosyć – dodaje Przybylska.

Do protestu przyłącza się coraz więcej pracowników sądów. W SR w Nowym Dworze Mazowieckim jest nieobecnych mniej więcej 80 proc. pracowników, po-dobnie jest w Garwolinie, Mysłowicach czy Zielonej Górze. 83 proc absencji odnotowano w Sądzie Okręgowym w Legnicy i 30 proc w tamtejszym Sądzie Rejo-nowym. W większości krakowskich sądów frekwencja w pracy wynosi 50 proc., podobnie w Lęborku. Nie najgorsza jest sytuacja w sądach warszawskich, choć to zależy od konkretnego sądu i wydziału. W jednym z wydziałów SO w stolicy do pracy przyszło trzech z 15 pracowników; w jednym z większych sądów rejono-wych pracuje ich połowa. Niewesoła sytuacja panuje też w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia.

– W SR dla Łodzi-Śródmieścia na 489 etatów urzędniczych w poniedziałek nieobecne były 353 osoby (w tym 107 zwolnień lekarskich), a we wtorek 331 (206 zwolnień lekarskich). Liczba zwolnień za te dwa dni będzie zapewne rosła, gdyż 139 pracowników zgłosiło urlop na żądanie, informując jednocześnie o plano-wanej wizycie lekarskiej. Konkretne dane o liczbie zwolnień będą zatem znane za kilka dni. 11–12 października 2021 r. wyznaczonych było 460 rozpraw i posie-dzeń z udziałem stron, a odwołanych zostało 180, z czego 152 ze względu na absencję urzędników – mówi „ŻR" Krzysztof Kurosz, prezes łódzkiego sądu. – Organizujemy pomoc międzywydziałową w sprawach priorytetowych (rodzinne, aresztowe i te, gdzie w grę wchodzi transport osadzonego w ZK, AŚ lub szpitalu psychiatrycznym). Decyzje o ewentualnym odroczeniu rozpraw podejmują sędziowie – dodaje Krzysztof Kurosz. Podkreśla, że do poinformowania o trudno-ściach wykorzystano wszystkie dostępne kanały komunikacji (BIP sądu, Facebook, autoresponder w centrali telefonicznej).

Paraliżu nie widać w prokuraturach. – Pracownicy w każdą środę manifestują przed budynkami proku-ratur – mówi „ŻR" Jacek Skała, szef Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. – W Sejmie złożyliśmy projekt dezyderatu, który zaginął, mimo że przekazywałem go osobiście. Nie ma też żadnej reakcji premiera na postulaty, zwłaszcza waloryzacji wynagrodzeń o 12 proc. Sytuacja jest patowa. Jesteśmy jedyną branżą, z którą nie prowadzi się rozmów – dodaje.

Pan Bartosz jest przedsiębiorcą w branży meblowej z Podkarpacia. Mimo pandemii udało mu się przetrwać na rynku, ale wkrótce jego firma może upaść. Po-wód? Od trzech lat sądzi się z nieuczciwymi kontrahentami. Pom ośmiu miesiącach oczekiwania na kolejną (czwartą już) rozprawę w środę zdjęto ją z wokandy. Kolejny termin w przyszłym roku.

– Rozumiem, że ludzie w sądach walczą o swoje sprawy, ale martwi mnie moja sytuacja – mówi „Życiu Regionów". Podobny los spotyka od 11 października tysiące spraw w całym kraju.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Prawo w regionach
Samorządowa obywatelska inicjatywa uchwałodawcza to najprostsza droga do chaosu
Prawo w regionach
Samorządowcy chcą więcej pieniędzy i samodzielności
Prawo w regionach
Plan ogólny zamiast studium. W którą stronę będzie rozwijać się Warszawa?
Prawo w regionach
Samorządy u progu planistycznej rewolucji
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Prawo w regionach
Nowe przepisy mają pozwolić na regionalizację energetyki
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał