Taką możliwość daje im tarcza 6.0. Jej pełna nazwa to: nowela z 9 grudnia 2020 r. ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Nowela nie przewiduje, podobnie jak w wypadku poprzednich tarcz antykryzysowych, automatycznego zawieszenia biegu wszystkich terminów administracyjnych. Od urzędu będzie zależało, czy chce wydłużyć postępowanie o 30 dni. Jeżeli podejmie taką decyzję wystarczy, że na stronie internetowej urzędu oraz w swojej siedzibie w widocznym miejscu zawiesi informację. Wówczas bieg terminów wszystkich spraw zostanie wstrzymany i nie trzeba zawiadamiać o tym indywidualnie stron. Ale gdyby urzędnik doszedł do wniosku, że niektórymi sprawami mimo zawieszenia może się zająć, powinien o tym poinformować zainteresowanych. I dopiero wtedy ma prawo je prowadzić.

CZYTAJ TAKŻE: Miasta mają duże obawy, ale nie wszyscy chcą odraczać nowe przepisy

Gdyby okazało się, że 30 dni to za mało i bieg terminów w danym urzędzie trzeba wydłużyć, wówczas zgodę musi wyrazić organ wyższego stopnia. W zależności od kategorii rozpatrywanych spraw może być różny.

Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza, chwali rozwiązanie, choć uważa, że urzędy spokojnie dałyby sobie radę bez niego.

– Zawsze jest to jakaś dodatkowa możliwość. Na razie nie planujemy skorzystać z nowych rozwiązań. Radzimy sobie. Dużych opóźnień nie mamy, choć  w znacznej części pracujemy zdalnie. Poza tym kodeks postępowania administracyjnego pozwala już dziś zawieszać postępowania. Dlatego nie jest ono aż tak bardzo potrzebne – mówi Krzysztof Lewandowski.