Rząd ogłosił, że w ramach naprawy podatków po tzw. Polskim Ładzie chce, by od połowy roku dolna stawka podatku od dochodów osobistych (PIT) spadła z 17 do 12 proc.

Jak biją podatki?

Ta zapowiedź wywołała zaniepokojenie samorządów, a to dlatego, że mają one udział w dochodach państwa z PIT. Inaczej mówiąc, część pieniędzy z tego podatku trafia do kas gmin, powiatów i województw. Jest to przy tym solidny udział, bo nieco ponad połowa tego, co w ramach PIT państwu oddają podatnicy. Tymczasem rząd oszacował skutki najnowszych zmian w tym podatku, przede wszystkim obniżki jego dolnej stawki do 12 proc., na przeszło 15 mld zł rocznie. Tyle mniej ma trafiać do kasy państwa.

W poprzednich latach zmiany w podatkach dochodowych rykoszetem uszczuplały budżety samorządów. Często nie dostawały one przy tym rekompensaty tych ubytków. W ich budżety uderzyła zapisana w Polskim Ładzie podwyżka kwoty wolnej od podatku i podniesienie progu podatkowego. I za te zmiany rząd początkowo nie przewidywał rekompensaty, zrobił to po fali samorządowych protestów, ale zdaniem lokalnych włodarzy nie w pełni. Jak będzie teraz?

Czytaj więcej

Rekordowa nadwyżka w lokalnych budżetach. Ale bieżący rok pełen wyzwań

– Na przestrzeni ostatnich trzech lat jest to już kolejna zmiana systemu podatkowego, która wpłynie negatywnie na finanse samorządów. Dochody samorządów z tytułu udziału w PIT są systematycznie uszczuplane za sprawą zmian w podatkach. Równolegle ubytek ten nie jest samorządom odpowiednio rekompensowany. Jednorazowa subwencja wypłacona w końcówce minionego roku nie rozwiązuje problemu. Było to świadczenie jednorazowe i nie pokrywa w całości nawet jednorocznego ubytku miasta w PIT – mówi Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.

Zwraca przy tym uwagę, że dodatkowo na stan finansów samorządowych negatywnie wpłynęła pandemia, a dziś dodatkowe koszty generują działania związane z pomocą uchodźcom z Ukrainy.

– Teraz dowiedzieliśmy się, że w najbliższym czasie czeka nas kolejna zmiana systemu podatkowego, która prawdopodobnie tak jak poprzednie zostanie sfinansowana kosztem samorządów. Dotychczasowe doświadczenie oraz brak szczegółów w zakresie proponowanych rozwiązań nie dają nam podstaw do myślenia, by tym razem miało być inaczej – mówi prezydent Wrocławia. – Kolejnego uszczuplenia dochodów w tak krótkiej perspektywie w zestawieniu z rosnącą inflacją, kryzysem uchodźczym i niepewnością co do dalszego przebiegu pandemii finanse samorządowe nie wytrzymają bez odpowiedniego wsparcia ze strony budżetu państwa – dodaje.

Przekonuje, że konieczne będą działania mające na celu realną, a nie jedynie częściową, rekompensatę utraconych dochodów, a także podjęcie działań w zakresie poluzowania ustawowych wskaźników zadłużenia samorządów.

Obawy o rekompensaty

– Według wstępnych szacunków, dokonanych na podstawie oceny skutków regulacji dołączonych do projektu ustawy, proponowana zmiana może uszczuplić dochody naszego miasta z PIT o około 250 mln zł rocznie, począwszy od 2023 r. – zauważa Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – W uzasadnieniu do projektu ustawy zawarto informację, że kwota ubytków w PIT samorządów ma być uzupełniona w formie zwiększenia części rozwojowej subwencji ogólnej. Rząd szacuje, że samorządy stracą ponad 11 mld zł dochodów z PIT, z czego w postaci zwiększonej subwencji otrzymają ponad 10 mld zł – dodaje.

Zwraca uwagę, że zwiększona subwencja ma być realizowana nie na podstawie bezpośrednich zapisów ustawy, lecz decyzją administracji rządowej. – Wydaje się, że pewniejsze dla samorządów byłoby wpisanie wprost do ustawy takiej rekompensaty – mówi prezydent Poznania.

Czytaj więcej

Polski Ład: Mocno zróżnicowane straty miast w podatku PIT

Jego zdaniem zagadką pozostaje sposób podziału tej dodatkowej subwencji. Zgodnie z zapisami obecnie obowiązującej ustawy część rozwojowa subwencji ogólnej dzielona jest w 60 proc. w odniesieniu do liczby mieszkańców, a w 40 proc. uzależniona jest od wysokości wydatków na inwestycje (dostawać ją mają tylko samorządy o ponadprzeciętnych inwestycjach). – Jak widać, sposób podziału ma niewiele wspólnego z ubytkami w PIT. Gdyby miało to być realizowane w ten sposób, to w praktyce oznaczałoby, że miasta o dużych ubytkach w PIT mogą nie otrzymać rekompensaty w adekwatnej wysokości – zauważa Jaśkowiak.

Jego zdaniem celowa wydaje się korekta systemu naliczania subwencji rozwojowej. – Jakąś nadzieję w tym zakresie stwarza stwierdzenie z uzasadnienia do projektu ustawy, że mają być kontynuowane prace nad wdrożeniem zasadniczej reformy systemu subwencyjnego we współpracy ze stroną samorządową – mówi prezydent Jaśkowiak.