Rodzina 500+ maskuje prawdziwą sytuację finansową samorządów

Katowice należą do miast, które nie zdecydowały się na znaczące cięcia w inwestycjach
Shutterstock

Około 10,6 miliarda złotych planuje przeznaczyć na inwestycje w przyszłym roku dziesięć największych miast w Polsce – wynika z naszej analizy. To o ok. 5,4 proc. mniej niż plany na ten rok.

Ten spadek ma dwie główne przyczyny. Po pierwsze, szczyt boomu związany z wykorzystaniem funduszy UE (na lata 2014–2020) mamy już za sobą i teraz samorządowe inwestycje będę z roku na rok mniejsze. Po drugie zaś samorządy muszą oszczędzać. Takie zmiany w regulacjach jak obniżenie stawek PIT, podwojenie kosztów uzyskania przychodów dla wszystkich podatników, zerowy PIT dla młodych, a także niedofinansowanie zadań oświatowych powodują bowiem dużą wyrwę w przyszłorocznych lokalnych budżetach.

CZYTAJ TAKŻE: Samorządowe inwestycje, czyli wielkie cięcie wydatków

– Zmiany w podatkach nie zostały w żaden sposób zrekompensowane samorządom – zaznacza Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. – A przecież niosą one bardzo negatywne skutki, dla budżetu naszego miasta oznaczają zmniejszenie wpływów z tytułu udziału w PIT na kwotę około 65 mln zł – wylicza prezydent.

Spowolnienie tempa

Ale reforma PIT to niejedyna bolączka. – Dodatkowo od lat odczuwamy negatywne skutki finansowe będące wynikiem nałożenia przez państwo na samorządy szeregu zadań bez przekazywania wystarczających środków na ich realizację – wytyka Żuk. I podaje, że tylko na zadania z zakresu oświaty ze środków własnych w latach 2015–2019 miasto przeznaczyło ponad 700 mln zł. Luka finansowa w oświacie tylko w 2020 roku – liczona jako różnica między wydatkami, które powinny być finansowane z subwencji oświatowej, a przekazaną subwencją oświatową – wynosi w Lublinie ponad 150 mln zł.

– Mniejsze dochody bieżące spowodują spadek nadwyżki operacyjnej budżetu wyznaczającej możliwość zaciągania kredytów na nowe inwestycje – wyjaśnia też Magdalena Flisykowska-Kacprowicz, skarbnik Torunia. – Ubytek wpływów z PIT skutkował zatem będzie w głównej mierze spowolnieniem tempa inwestowania. Choć trzeba podkreślić, że spowolnienie to nie oznacza trwałej rezygnacji z zaplanowanych przedsięwzięć – część zadań trzeba będzie realizować etapami, część z rocznym lub kilkuletnim opóźnieniem – podkreśla skarbnik.

Groźny zwrot dotacji

Z drugiej strony zaplanowany spadek inwestycji nie wydaje się aż tak duży w kontekście alarmistycznych zapowiedzi sprzed kilkunastu tygodni. W pierwszej reakcji po tym, jak rząd oświadczył, że lokalne budżety stracą 6 mld zł dochodów z PIT, samorządowcy snuli czarne wizje zapaści, szczególnie w inwestycjach.

– Wszystkie gminy i miasta stanęły przed trudnym wyborem: ograniczać inwestycje – co jednak może łączyć się z utratą unijnych dofinansowań – czy zaoszczędzić na wydatkach bieżących – wyjaśnia Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. Poznań zdecydował się na rekordowe wydatki rozwojowe (ok. 1,2 mld zł w 2020 r. wobec 1,1 mld zł w 2019 r.), ale cięcia w innych obszarach.

CZYTAJ TAKŻE: Samorządowe inwestycje pod znakiem zapytania

– W naszym budżecie weryfikacji podane zostały także wydatki majątkowe. Jednak tu trzeba pamiętać, iż wydatki zaplanowane na realizację założonego programu inwestycyjnego wynikają z przyjętych harmonogramów wykonywania zadań, podpisanych umów o dofinansowanie ze środków europejskich oraz umów z wykonawcami prac – tłumaczy też prezydent Żuk.

I dodaje, że nagłe ograniczenie tych wydatków może spowodować skutki finansowe w postaci kar za rozwiązywanie umów z wykonawcami lub być przyczyną konieczności zwrotu funduszy UE, gdyby miasto nie wywiązywało się z terminów realizacji zadań objętych dofinansowaniem unijnym. Lublin planuje na inwestycje przeznaczyć 404 mln zł, czyli mniej więcej tyle, ile w 2019 r.

Wydatkowa karuzela

Na znaczące cięcie w inwestycjach nie zdecydowały się też Wrocław, Szczecin, Gdańsk czy Katowice. – Dzięki racjonalnej polityce prowadzonej w ostatnich latach sytuacja finansowa Katowic jest dobra – podkreśla Marcin Krupa, prezydent miasta. – Warto jednak pamiętać, że zmiany dokonane w przepisach prawa będą miały negatywny wpływ na finanse miasta – znacząco wzrosną wydatki, a dochody będą mniejsze od tych, które moglibyśmy uzyskać. Konieczna będzie zatem dalsza racjonalizacja wydatków, aby zakończyć inwestycje rozpoczęte i rozpocząć przygotowania do następnych – zauważa.

Rosnące wyzwania przed samorządami dobrze obrazuje znaczący wzrost wydatków bieżących już w przyszłym roku. W przypadku dziesięciu największych miasta może to być ponad 47 mld zł, czyli o prawie 13 proc. więc niż tegoroczne plany.

Nadążyć za cenami

– Nasz projekt wydatków bieżących na 2020 r. jest o prawie 960 mln zł większy niż plan na 2019 r. – przyznaje Marcin Urban, skarbnik Wrocławia. Skąd tak duży wzrost? – Jednym z czynników, które należało uwzględnić przy konstrukcji budżetu, są wyższe pensje dla nauczycieli. Jedna czwarta wszystkich wydatków budżetu – łącznie około 1,4 mld zł – zostanie przeznaczona na oświatę i wychowanie – analizuje Urban. Istotną pozycją w budżecie jest też polityka społeczna, na którą przeznaczono 1,2 mld zł.

CZYTAJ TAKŻE: Obniżka PIT: miasta tną inwestycje

Także w Poznaniu wydatki bieżące mogą wzrosnąć o prawie 1 mld zł. Jak tłumaczy prezydent Jacek Jaśkowiak, miasto musi „dopłacić” do oświaty ok. 570 mln zł, a dodatkową trudnością są podwyżki cen wynikające z licznych zmian ustawowych.

– Na budżecie miasta odbije się też wzrost płacy minimalnej oraz spodziewany wzrost cen energii elektrycznej – szacuje się, że może on sięgnąć nawet 60 proc. Do tego dochodzą kolejne, trudne na razie do oszacowania, wydatki, takie jak szybko drożejące usługi budowlane – wskazuje.

Inna sprawa, że część wzrostu wydatków bieżących wynika z rozszerzenia programu 500+ na wszystkie dzieci, co oznacza wzrost kosztów w 2020 r. o prawie 50 proc. w porównaniu z 2018 r. i o 25 proc. w porównaniu z 2019 r. A trzeba tu przypomnieć, że dodatki 500+ przepływają przez samorządowe budżety – z jednej strony jako dochód, a z drugiej jako wydatek.

Małe możliwości

To właśnie wzrost dotacji dla samorządów w ramach programu Rodzina 500+ powoduje, że na pierwszy rzut oka także strona dochodowa przyszłorocznych budżetów miast nie wygląda tak źle (wzrost dochodów ogółem o ok. 11 proc.). Na przykład Kraków dostanie z tego tytułu o 300 mln zł więcej, Gdańsk – 250 mln zł, a Wrocław – ok. 480 mln zł. To trochę maskuje bardzo niski wzrost z podatku PIT. Jak zauważył prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, przyszłoroczne budżety samorządów to „duże liczby, ale małe możliwości”.

CZYTAJ TAKŻE: Lokalne budżety czeka finansowa zapaść?

Cześć miast zdecydowała się także podnieść różne podatki lokalne, takie jak podatek od nieruchomości, czy ceny usług świadczonych dla mieszkańców. – Podczas listopadowej sesji radni uchwalili nową wysokość stawek podatku od nieruchomości. W zależności od rodzaju nieruchomości wzrosną one od 1 gr do ponad 40 gr w skali miesiąca za metr kwadratowy. Dzięki temu w miejskim budżecie pojawi się dodatkowe 6 milionów złotych – przedstawia Marcin Urban z Wrocławia.

Podobne rozwiązania zapowiadają Poznań, Lublin czy Warszawa. Trudno jednak oczekiwać, by takie podwyżki przyniosły tak duże dochody, by zrekompensować ubytki w efekcie reformy PIT czy innych decyzji podejmowanych przez rząd. Dlatego samorządowcy nie rezygnują z walki o rekompensatę poniesionych strat. Ostatnio złożyli w Senacie projekt odpowiedniej ustawy. Pytanie, czy ma ona szanse wejść w życie.

 

fot. W. Majka

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa

Projekt budżetu Krakowa na rok 2020 przewiduje dochody w wysokości 6 mld 212 mln zł. Na zmianach w przepisach podatkowych, głównie w zakresie obniżenia stawek PIT, podwojenia pracowniczych kosztów uzyskania przychodu czy tzw. zerowego PIT dla młodych, miasto straci w przyszłym roku około 200 mln zł. Jednocześnie więcej trzeba będzie zapłacić za materiały budowlane, robociznę i energię elektryczną. Te okoliczności należało uwzględnić w konstruowaniu planu wydatków bieżących i majątkowych. Ogółem wydatki miasta sięgną 6 mld 657 mln zł. W pierwszej kolejności zabezpieczyliśmy środki na edukację, która w budżecie miasta stanowi największą pozycję. Z roku na rok wydatki na oświatę rosną średnio o 100–150 mln zł. W innych obszarach przyjęliśmy politykę ograniczania wydatków bieżących – dotyczy to m.in. transportu, kultury i sportu. Na inwestycje zamierzamy przeznaczyć 1 mld 138 mln zł – tu priorytetem było utrzymanie finansowania zadań, które są już w realizacji (trwa budowa), oraz tych, dla których przygotowywana jest dokumentacja projektowa i decyzje administracyjne. Konieczne było też zapewnienie środków dla inwestycji, które posiadają bezzwrotne finansowanie zewnętrzne, głównie unijne, albo są realizowane na podstawie porozumień i umów z partnerami zewnętrznymi.

 

mat.pras.

Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku

Budżet naszego miasta na 2020 rok to plan wielkich liczb, ale małych możliwości. To budżet wydrenowany przez większe wydatki i mniejsze dochody. Nastawiony na przeżycie. Owszem dochody ogółem wzrosły o 70 mln złotych, ale przy wpływach na Program 500+ zwiększonych o 111 mln złotych widzimy, że tak naprawdę pozostałe dochody są znacznie ograniczone. Niewielkie zwyżki dotyczące subwencji (o 46,2 mln zł) czy udziałów w PIT i CIT (o 8,6 mln zł) nie pokrywają wzrostu wydatków (wynikającego m.in. ze wzrostu pensji minimalnej, czy wzrostu płac w oświacie). Stąd trudna sytuacja związana z budżetem miasta na 2020 rok. Już dziś o 40 proc. więcej płacimy za prąd, mamy mniejsze wpływy do budżetu z tytułu zmian stawek podatkowych, więcej wydajemy na utrzymanie szkół, na wynagrodzenia w podległych instytucjach. I to niejedyne podwyżki, które nas dotyczą. Aby zbilansować budżet na rok 2020, szukamy oszczędności wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. W porównaniu z ubiegłym rokiem tylko na inwestycje wydamy mniej o 150 mln złotych. Zrealizujemy tylko te projekty, które już zaczęliśmy. Niemal całkowicie musieliśmy zrezygnować z nowych inwestycji. O 60 proc. mniejsze będą też wydatki np. na promocję i organizację uroczystości miejskich. Oszczędności dotyczą niemal każdej sfery działalności miasta.

 

mat.pras.

Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy

Dzięki konsekwentnym działaniom budowania nadwyżki operacyjnej nasze miasto na tle innych miast jest w dobrej sytuacji finansowej – jakość życia bydgoszczan w przyszłym roku pozostanie na tym samym poziomie. Jednak gdyby nie decyzje rządu, które doprowadziły do zmniejszenia budżetu o około 100 milionów złotych, program rozwoju Bydgoszczy mógłby być jeszcze szerszy i bardziej dynamiczny. Bydgoszcz ma uruchomiony szeroki program inwestycyjny, który w ostatnich latach wzrósł z poziomu 200–300 mln zł do ponad 600 mln zł wydatków planowanego wykonania inwestycji w roku bieżącym. Biorąc pod uwagę, że w ogromnej większości są to inwestycje wieloletnie, trudno było dokonać drastycznych ograniczeń i wartość planowana pozostała na poziomie ponad 600 mln zł. Program przewidywał jednak już w tym roku podejmowanie następnych działań inwestycyjnych – nakierowanych na spełnienie oczekiwań mieszkańców, jak na przykład inwestycje drogowe czy osiedlowe parki wodne. Przez decyzje rządu musieliśmy w przyszłorocznym budżecie zrezygnować z budowy basenu na Miedzyniu czy rozbudowy ulicy Nakielskiej. Te nierozpoczęte jeszcze inwestycje zostają zawieszone do czasu ustabilizowania się sytuacji finansowej samorządów w Polsce – nie znamy bowiem dalszych planów rządu w tym zakresie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Katar? Nie lekceważ go, to może być początek zapalenia zatok

Jesienne przeziębienia zaczynają się na dobre. Ogólne osłabienie, ból głowy i katar… Po kilku ...

Jachty żeglują do Europy

Blisko 650 jachtów opuściło w 2017 roku fabrykę koło Goleniowa. Tutaj mieszczą się największe ...

Łatanie długu na zakręcie

Ustalenia CBA w Dubiecku pokażą, co wolno robić, aby ratować lokalne finanse.

500+: Rodziny dostają pieniądze bez kłopotu

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się realizacji rządowego programu Rodzina 500+ i uważa, że samorządy ...

Duże różnice na regionalnej mapie płac

Najwyższą średnią płacą w Polsce pochwalić się może miasto Jastrzębie-Zdrój. W 2018 r. było ...

Jak złowić pracownika na studiach

Świętokrzyscy przedsiębiorcy wybrali najlepsze prace dyplomowe studentów miejscowej politechniki. Laureaci otrzymują nie tylko nagrody ...