Samorządowcy ostro krytykują nowe pomysły rządu

Rząd w swoim nowym programie zapowiada wielką rewolucję podatkową
fot. adobestock / Darios

Lokalni włodarze nie zostawiają na propozycjach zawartych w Polskim Ładzie suchej nitki. Podejrzewają, że rząd z premedytacją chce odebrać im samodzielność.

– Informacje, które do nas docierają, są zatrważające – mówi „Życiu Regionów” Anna Hetman, prezydent miasta Jastrzębie-Zdrój.

Wstępne wyliczenia sugerują kwotę nawet 23 mln zł strat dla naszego miasta. To wciąż tylko ogólne doniesienia, mam nadzieję, że ostateczna propozycja będzie bardziej przemyślana. Na razie można mieć obawy, że pod płaszczem rządowych subwencji kryć się może ograniczenie roli samorządów, w czym upatruję zagrożeń związanych z centralizacją zarządzania – ocenia.

CZYTAJ TAKŻE: Samorządowcy o Polskim Ładzie: katastrofa miast i gmin

Rząd w swoim nowym programie zapowiada wielką rewolucję podatkową, która jednak spowoduje ubytki w lokalnych budżetach z podatku PIT. By je zrekompensować, ustanowiony ma zostać stały fundusz rządowych subwencji inwestycyjnych.

– Niestety, rozwiązanie oparte o fundusz inwestycyjny nie jest tym, czego oczekują samorządy – ocenia Andrzej Wnuk, prezydent Zamościa. – Ubytek w dochodach bieżących może być skompensowany tylko dochodami bieżącymi. Inaczej wielu samorządom zabraknie na wynagrodzenia nauczycieli czy na pomoc społeczną – mówi.

CZYTAJ TAKŻE: Samorządy domagają się finansowej samodzielności

Zdaniem Wnuka reformy PiS najbardziej uderzą w małe miasta, ale z ostrą krytyką występują samorządowcy wszystkich szczebli.

 

OPINIE

Krzysztof Żuk, prezydent Lublina

Obawy samorządu budzą nie tylko przewidywane straty, ale też sposób podziału subwencji rozwojowej. Może ona być wykorzystana jedynie na wydatki inwestycyjne, może przynieść niepożądane skutki w postaci ograniczenia swobody decyzyjnej i samodzielności finansowej samorządów. Redukcja wpływów z PIT to automatycznie niższa nadwyżka operacyjna, pogorszenie naszej kondycji finansowej, naszej wiarygodności jako stabilnego partnera dla banków, ograniczenie potencjału inwestycyjnego obecnie i w przyszłości. Bardzo ważną sprawą jest również fakt, że samorządy mają ograniczone możliwości rezygnacji z wydatków bieżących, bo większość stanowią sztywne wydatki budżetowe, takie jak oświata, pomoc społeczna czy transport, a tu nie ma dużego pola manewru.

Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa

Nowe propozycje uważam za kuriozalne. Stracimy dochody z PIT tylko po to, aby otrzymać dotacje na inwestycje według uznania Pana Premiera. Co z tego, że otrzymamy zastrzyk gotówki na – powiedzmy – zbudowanie nowego przedszkola, jak nie będziemy mieli z czego zapłacić za prąd czy ciepło? Jesteśmy samorządem i konstytucja gwarantuje nam to, że za każdym zadaniem, które ma wykonać samorząd, idzie odpowiednie finansowanie. Teraz nie egzekwuje się od nas żadnego obowiązku, ale zabiera pieniądze. Już od dawna mówię: nie zabierajcie pieniędzy samorządom, ponieważ my realizujemy najpotrzebniejsze zadania, z których mieszkańcy korzystają każdego dnia. Nie potrzebujemy centralizacji i „wsparcia” nie wiadomo jak przyznawanymi dotacjami.

Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna

Z pobieżnych wyliczeń wynika, że straty powodowane Polskim Ładem będą olbrzymie, największe w ponadtrzydziestoletniej historii naszego samorządu. Dla budżetu Olsztyna to 60–70 mln zł. Dokładając straty wynikające z wcześniejszych decyzji rządu oraz pandemii, oznacza to całkowite wyhamowanie rozwoju miasta, jednoznaczną utratę możliwości świadczenia usług wobec mieszkańców na dotychczasowym poziomie, a w skrajnym przypadku – być może – także niemożność uchwalenia budżetu gminy. Pomysły zastępowania wpływów z PIT budżetowymi subwencjami są złym rozwiązaniem, ograniczają samodzielność decyzyjną samorządów. Po raz kolejny rząd chce nam udowodnić, że „wie lepiej”, jak i na co wydawać nasze pieniądze. Polski Ład nie może być realizowany za pieniądze i kosztem samorządów.

Jerzy Łużniak, prezydent Jeleniej Góry

Pewne jest, że jeśli  proponowane zmiany wejdą w życie, to miasto straci ok. 30 mln zł, za to rządowa rekompensata jest zupełnie niepewna. Nie można ufać jakimkolwiek zapowiedziom jej wdrożenia, bo gdyby rzeczywiście to miał być zastrzyk finansowy dla samorządów, to lepiej byłoby inaczej przemyśleć sprawy PIT-u. Jak rozwiązać problem? Po pierwsze – trzeba go zdiagnozować, bo on ma przede wszystkim wymiar polityczny, a dopiero potem finansowy. Gdyby odłożyć ten pierwszy – to znaczy zachłanność PiS i bolszewicką skłonność tej partii do centralizacji władzy i instytucji, to rozwiązań finansowych jest sporo. Jeśli ktoś myślałby poważnie o sytuacji i kierunkach rozwoju kraju, to – biorąc pod uwagę sytuację samorządów – po prostu zwiększyłby udziały samorządów w PIT.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

„Normy były nieżyciowe”. Więcej pasażerów w autobusach i tramwajach

Samorządy od tygodni apelowały do rządu o podniesienie limitu pasażerów w komunikacji miejskiej. Dziś ...

Przybędzie stacji dla elektryków

W Warszawie może powstać 1000 punktów ładowania pojazdów elektrycznych. Zakończyły się bowiem konsultacje w ...

Podwójny rocznik, czyli wrzesień z przytupem

Przepełnione klasy, zmiany i modyfikacja życiowych planów – to czeka tegorocznych absolwentów szkół podstawowych ...

Mieć „lepiej”, zamiast mieć „więcej”

Wzrost konsumpcji nie powoduje, że czujemy się szczęśliwsi i bardziej zadowoleni ze swego miasta. ...

Szczecin wspiera startupy

Dwadzieścia młodych firm bierze udział w specjalnie dla nich utworzonym programie mentoringowym Szczecin_Up!, dzięki ...