Warszawa dostanie 35 razy mniej niż reszta Polski z UE

Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy
Bloomberg

Z nowego budżetu UE region stołeczny ma dostać 35 razy mniej niż reszta Polski w przeliczeniu na mieszkańca – alarmuje Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. To rażąco niesprawiedliwy podział.

– Nie ma wyjścia z kryzysu bez inwestycji samorządowych, w tym inwestycji wielkich miast – mówił na wtorkowym śniadaniu prasowym Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. – Odcięcie metropolii od dotacji rozwojowych, to nie jest kara dla prezydentów Trzaskowskiego czy Dulkiewicz, ale odcięcie uczelni, ośrodków badawczo-rozowojowych, innowacyjnych firm, czyli utrata szansy na rozwój nowoczesnej gospodarki. To strategia samobójcza – przekonywał Trzaskowski.

CZYTAJ TAKŻE: Metropolie kontra mniejsze miasta: ostra walka o pieniądze

Jak wynika z analizy przygotowanej przez warszawski magistrat, Warszawa i inne metropolie są dyskryminowane w każdym programie rozwojowym przygotowanym przez rząd PiS. Wymownym przykładem jest Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych, gdzie przy podziale II tury tego funduszu o wartości 6 mld zł, do metropolii trafiło zaledwie kilkadziesiąt milinów złotych.

W Krajowym Planie Odbudowy, czyli programie wykorzystanie unijnego funduszu odbudowy, dla wszystkich samorządów przeznaczono ok. 15 proc., a dla dużych miast – zaledwie 5 proc. To 1,2 mld euro na zakup elektrycznych autobusów. W innych działaniach (np. na zielone małe inwestycje, budowę żłobków, termomodernizację szkół, inwestycje wodno-kanalizacyjne, zmiany w systemach ciepłownictwa) większe samorządy są albo w ogóle wykluczone, albo są traktowane jako beneficjenci drugiej kategorii.

– KPO ma pomóc wyjść z kryzysu pandemicznego, który kumuluje się w wielkich miastach. Dlatego trudno zrozumieć podejście rządu, KPO stał się program politycznego wsparcie dla swoich, we wszystkich działaniach widać też daleko posunięta centralizację, co może spowodować, że nie osiągniemy zakładanych celów. Można sobie wyobrazić, że jakąś drogę buduje się tam, gdzie władza sprzyjają PiS, a nie buduje się tam – gdzie jest opozycja. Ale trudno sobie wyobrazić, by w ten sposób można było np. przeciwdziałać zmianom klimatycznym – mówił Trzaskowski.

Po zakończonych konsultacji, rząd obiecuje wprowadzić zmiany w KPO, zapewniające większą pulę pieniędzy także dla dużych samorządów, m.in. na transport szynowy (głównie na tramwaje w miastach, ale bez metra), a także zwiększenie udziału samorządów w monitorowaniu i wdrażaniu KPO. – Na razie jednak nie znamy konkretów, dopóki nie będziemy mieli gwarancji i szczegółowych zapisów, trudno będzie o pozytywną opinię Komisji Wspólnej Rządu Samorządu Terytorialnego – opisywał Trzaskowski.

Bardzo niekorzystnie dla Warszawy wygląda też projekt umowy partnerstwa, czyli propozycji wykorzystanie siedmioletniego budżetu UE. – Region stołeczny warszawski, w którym mieszka 8 proc. ludności, wytwarza prawie 20 proc. PKB i stanowi 30 proc. potencjału badawczo-rozwojowego, ma dostać raptem 0,25 proc. – mówił prezydent Trzaskowski. W przeliczeniu na jednego mieszkańca to ok. 51 euro, czyli 35 razy mniej niż średnia dla kraju!

CZYTAJ TAKŻE: Konkurs rozstrzygnięty. Rządowa pomoc znowu omija metropolie

Stracić mają także stołeczne uczelnie i przedsiębiorstwa, które dostać mają – jak szacuje magistrat –97 proc. mniej niż w poprzednim budżecie UE.

– Gdy z czysto matematycznych obliczeń wynikało, że jakaś stolica ma dostać znacząco mniej środków, władze tego kraju walczyły o ich zwiększenie. Tak było w przypadku Lizbony, bo gdyby ta metropolia przestała się rozwijać, przestałby by się rozwijać cały kraj. Ale też w przypadku Pragi, czy Budapesztu. Ale u nas jest odwrotnie – wytykał Trzaskowski.

Maciej Fijałkowski, dyrektor biura Funduszy Europejskich i Polityki Rozwoju w warszawskim magistracie, ocenił, że rzeczywiście wiele lepiej rozwiniętych stolic krajów UE otrzymuje mniejsze środki wsparcia niż reszta kraju, ale ta różnice nie jest tak rażąca jak w Polsce.

Dlatego Warszawa apeluje o dodatkowy miliard euro dla obszaru stołecznego. – Wtedy możemy dostać pięć razy mniej niż średnia dla kraju – przekonywał Fijałkowski. – Takie proporcje byłby odpowiednie, nie kwestionujemy bowiem, że fundusze unijne muszą wspierać i rozwój, który jest zwykle domeną dużych miast i poprawę jakości życie i usług w mniejszych ośrodkach, czy obszarach zapóźnionych – zaznaczył Fijałkowski.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Odpady nie dają o sobie zapomnieć

Niektóre regionalne izby obrachunkowe kwestionują podwyżki opłat za śmieci, jeżeli w ślad za tym ...

Wydatki na szkolenia bez podatku dochodowego

To, co płaci gmina za udział sołtysa w konferencjach, jeśli można to zaliczyć do ...

Taniej szybki internet

Większość miast obniżyła już stawki za zajęcie pasa drogi, by poprowadzić światłowody.

Był przemysł, będzie atrakcja. Jak naśladujemy Zagłębie Ruhry

Turystyka industrialna to pomysł dla miast z poprzemysłowym dziedzictwem. Także w Polsce. W ostatnich ...

Pszczela brać w miejskiej barci

Sytuacja pszczół jest trudna. Ich liczebność dramatycznie maleje m.in. w efekcie używania w procesie ...

Autobus za darmo. Tak miasta próbują radzić sobie ze smogiem

Zimą tradycyjnie smog zaczyna być znacznie bardziej dotkliwy niż przez pozostałą część roku. Samorządy ...