Mieszkańcy stolicy zapłacą więcej za wywóz śmieci

Shutterstock

Gminy lawinowo podnoszą opłaty za wywóz odpadów. Dołączyła do nich właśnie Warszawa.

Od lutego mieszkańcy stolicy mają płacić więcej za wywóz śmieci. Zmieni się też sposób naliczania opłat. O ich wysokości będzie decydować nie liczba osób w gospodarstwie domowym, ale powierzchnia mieszkania. Stolica dołączy tym samym do miast, w których opłaty za wywóz śmieci ostro poszybowały w górę. Tak stało się m.in. w: Radomiu, Poznaniu, Olsztynie, Białymstoku, Radzyminie, Markach i wielu innych miejscowościach.

Wszystko drożeje…

Warszawiacy zapłacą za mieszkanie o powierzchni do 60 mkw. 1,20 zł za mkw., za 60–120 mkw. – 0,88 zł za mkw., a ponad 120 mkw. – 0,56 zł. Dziś opłata zależy od liczby osób w gospodarstwie domowym. Za segregowane śmieci jedna osoba płaci 10 zł, dwie – 19 zł, trzy – 28 zł, cztery – 37 zł.

Podwyżki obejmą także domy jednorodzinne. Opłata będzie ryczałtowa i wyniesie 90 zł. Dziś zależy ona od liczby osób. Samotny płaci 30 zł, dwie osoby – 45 zł, a trzy – 60 zł.

Podwyżki to propozycja prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Musi je zaakceptować Rada Warszawy i podjąć uchwałę w tej sprawie, co może nastąpić jeszcze w listopadzie.

CZYTAJ TAKŻE: Śmieci: mieszkańcy płacą mniej i w budżetach widać dziurę

Skąd podwyżka? – Rząd narzucił wszystkim gminom w Polsce bardzo kosztowny system selektywnej zbiórki odpadów – wyjaśnia Michał Olszewski wiceprezydent Warszawy. – Więcej pracy mają firmy odbierające odpady, niezbędne są nowe śmieciarki, wzrosły koszty pracy, paliwa. Docelowo trzeba będzie też wymienić wszystkie pojemniki – wylicza.

Za podwyżki odpowiada również skokowy wzrost opłat środowiskowych. Zwiększyły się one z 24 zł za tonę odpadów w 2017 r. do aż 270 zł za tonę w 2020 r. (co oznacza wzrost o 1100 proc.).

– Spowodowało to wzrost kosztów, jakie gminy ponoszą za kierowanie odpadów do instalacji. Coraz częściej spotykamy się z sytuacją, że surowców nikt nie kupuje, bo nie ma na nie popytu. Znaczący wpływ na cenę usług ma także wzrost cen energii – w samym tylko 2019 r. wyniósł on 68 proc. – tłumaczy wiceprezydent.

Propozycja ratusza nie podoba się mieszkańcom i zarządcom nieruchomości. – Jest niesprawiedliwa. Więcej przecież śmieci wytworzy piecioosobowa rodzina mieszkająca na 30 mkw. aniżeli jedna osoba zajmująca 80-metrowe mieszkanie – podkreśla Dariusz Śmieżyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Ruda.

CZYTAJ TAKŻE: Opłaty za śmieci nadal będą rosły

Innego zdania jest Maciej Kiełbus, prawnik z kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners, specjalizujący się w gospodarce odpadami. – Warszawa jest miastem, gdzie jest bardzo duża migracja. Dużo osób przyjeżdża i wyjeżdża, nie płacąc za wywóz śmieci. System jest więc nieszczelny. Z tego też powodu ci, którzy płacą za śmieci, płacą także za tych, którzy tego nie robią. Dlatego w takich miastach jak stolica uzależnianie wysokości opłat od powierzchni mieszkania albo ilości zużytej wody jest bardziej sprawiedliwe, bo płacą wszyscy – twierdzi Kiełbus.

Powszechny problem

Warszawa wprowadza podwyżki jako jedna z ostatnich. Z raportu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że wzrost opłat za odbiór śmieci rozpoczął się w 2017 r., a potem z roku na rok skala tego zjawiska była coraz większa. W latach 2018–2019 ponad 60 proc. gmin podniosło lub planuje podnieść ceny. Skala podwyżek różni się w zależności od regionu Polski. Największe dotyczą woj. mazowieckiego. Duże podwyżki miały miejsce w niektórych gminach w woj. podkarpackim i podlaskim, kujawsko-pomorskim, śląskim i warmińsko-mazurskim. Najwięcej płacą lub będą musieli zapłacić mieszkańcy woj. mazowieckiego w gminach: Józefów, Marki i Otwock (32 zł za odpady segregowane i 65 lub 63 zł za niesegregowane). Najniższe stawki są w Białymstoku (5 i 11 zł) oraz Stalowej Woli (6 i 12 zł).

Jedną z najwyższych podwyżek wprowadzono w podwarszawskich Markach. – W lipcu wprowadziliśmy podwyżki w wysokości 300 proc. Planujemy też zmienić system naliczania opłat – wyjaśnia Jacek Orych, burmistrz Marek.

– Dziś ich wysokość zależy od liczby osób w gospodarstwie domowym, a chcemy, by decydowała ilość zużytej wody – mówi.

CZYTAJ TAKŻE: Więcej odpadów poza systemem

Dlaczego? – Z deklaracji śmieciowych wynika, że mamy ok. 34 tys. mieszkańców. Tymczasem według naszych szacunków jest ich znacznie więcej, co najmniej 40 tys. Oznacza to, że za nieuczciwych mieszkańców płacą inni. Nie mamy prawnych narzędzi, by zmusić ludzi do podawania prawdy w deklaracjach, ale możemy zmienić metodę ustalania opłaty – wyjaśnia Jacek Orych.

Już raz uchwałę w tej sprawie w Markach podjęto, ale uchyliła ją regionalna izba obrachunkowa. W międzyczasie zmieniły się jednak przepisy, dlatego władze Marek chcą spróbować jeszcze raz.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Dostęp do stron www bez barier

Informacje w sieci zamieszczane m.in. przez jednostki samorządu terytorialnego nie będą mogły sprawiać trudności ...

Art Naif Festiwal: Sztuka naiwna z sześciu kontynentów

W Katowicach ruszył Art Naif Festiwal. W Galerii Szyb Wilson można oglądać prace 400 ...

Janosikowe trzeba naprawić

Ponad połowa Polaków nie zgadza się, że zamożne gminy powinny dzielić się pieniędzmi z ...

Kto załata dziury dziury w kasach samorządów

Lokalne władze będą domagać się rekompensat, jeśli tzw. nowa piątka PiS uszczupli ich dochody ...

Grudziądz odważnie ratuje swój szpital

Plan uleczenia grudziądzkiego szpitala wchodzi w życie. To „sytuacja niespotykana na skalę Polski”. Na ...

Samorządy powinny przechodzić na chmurę

Usługi i aplikacje IT realizowane w technologiach chmurowych zmieniają nie tylko sposób funkcjonowania przedsiębiorstw, ...