Śmieci: mieszkańcy płacą mniej i w budżetach widać dziurę

W ostatnich dwóch latach opłaty za wywóz śmieci drastycznie wzrosły
fot. Sławomir Mielnik / Fotorzepa

Regionalne izby obrachunkowe kwestionują sztuczne zaniżanie opłat za odbiór śmieci. Okazuje się, że taka praktyka nie do końca jest zabroniona.

Wiele gmin „dokłada” mieszkańcom do opłat za wywóz śmieci. Dzięki temu płacą za nie mniej. Takie praktyki kwestionują regionalne izby obrachunkowe. Twierdzą, że zabrania tego prawo. Innego zdania jest Ministerstwo Środowiska.

Nie wolno zaniżać

Regionalna Izba Obrachunkowa w Rzeszowie stwierdziła nieważność uchwały rady miasta, określającej stawki opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Miały one wynieść 12 i 24 zł za wywóz śmieci (posortowanych lub nie) np. z domu jednorodzinnego. Tymczasem projekt uchwały przewidywał wyższe stawki 15 zł (selektywna zbiórka) i 30 zł (brak segregacji). Ale na takie stawki nie zgodziła się rada miasta i uchwaliła je w niższej wysokości.

W efekcie w budżecie miasta powstała dziura. Zabrakło w nim na gospodarkę odpadami komunalnymi – 366 tys. zł. Tymczasem zdaniem RIO stawki powinny być tak skalkulowane, by gminny system odpadów samobilansował się.

CZYTAJ TAKŻE: Opłaty za śmieci nadal będą rosły

Oznacza to, że rada miasta ma obowiązek ustalić opłaty w wysokości pokrywającej koszty funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami komunalnymi. Powinna więc określić stawkę opłaty za gospodarowanie odpadami w wysokości zaproponowanej przez burmistrza. Ustalenie stawek w niższej wysokości powoduje deficyt w gminnym systemie gospodarki odpadami komunalnymi. Według RIO stanowi to istotne naruszenie art. 6k ust. 1 i ust. 3 w związku z art. 6h ust. 1–2d ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (dalej jako: ustawa śmieciowa).

– Orzeczenie Kolegium RIO należy ocenić pozytywnie. Regionalne Izby Obrachunkowe powinny stać na straży realizacji zasady samobilansowania się systemu odpadowego i kontrolować, czy ustalana przez radę gminy stawka opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi została ustalona na podstawie rzetelnie przeprowadzonej kalkulacji oraz czy pozwoli na pełne pokrycie kosztów systemu – uważa Maciej Kiełbus z kancelarii prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners.

Takich orzeczeń RIO jak te jest znacznie więcej. Okazuje się jednak, że nie wszyscy uważają samobilansowaie się się systemu gospodarki odpadami jako imperatyw.

Co nie jest zakazane

Tak uważa m.in. Ministerstwo Środowiska. Co jasno wynika z jego odpowiedzi na interpelację poselską. Przyznaje ono, że system powinien się samobilansować. Nie ma jednak przepisów zabraniających pozyskiwanie środków na gospodarkę odpadami z innych źródeł. Powołuje się przy tym na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku z 6 listopada 2013 r. (sygn. I SA/Bk 127/13). Wynika z niego, że prawidłowo skalkulowana opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi powinna zapewniać sprawne funkcjonowanie systemu odbioru odpadów na terenie gminy. Nie powinna jednak też stanowić źródła dodatkowych zysków gminy.

 

fot. AdobeStock

Podobnego zdania jest Marian Mazurek, radca prawny specjalizujący się w gospodarce odpadami. – To prawda, kiedy przed laty wprowadzono zmiany w systemie gospodarowania odpadami idea była taka, by gospodarka odpadami samobilansowała się. Gminy nie powinny więc do niej dokładać – uważa mec. Mazurek.

– Ale w praktyce okazało się to nierealne. A przepisy wprost nie zakazują odejścia od tej zasady. Interpretacja Ministerstwa Środowiska nie jest jednak wiążąca. Dopóki nie będzie zmian w prawie ani uchwały NSA w składzie siedmiu sędziów zabraniającej dokładania do opłat, dopóty gminy mogą dopłacać do opłat za śmieci. Jest to bowiem zadanie własne gminy. A zakaz finansowania zadania własnego musi wyraźnie wynikać z przepisów. Dobrym przykładem jest Warszawa. Od kilku lat nie zmieniają się stawki opłat za śmieci. Miasto więc do nich dokłada. Gdyby było to zakazane, nie robiłoby tego – wyjaśnia Marian Mazurek.

Wolna ręka

Inaczej na ten problem patrzy Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – Ustawodawca poszedł o krok za daleko i nadmiernie ograniczył autonomię samorządów w zakresie gospodarki odpadami. Nie chodzi tylko o samo dopłacanie do opłaty za odbiór śmieci, bo oczywiście samorządy wolałyby tego nie robić, ale o brak dłuższego okresu przejściowego na stopniowe wprowadzanie podwyżek – mówi.

– Same samorządy powinny podejmować decyzję w tym zakresie. W niektórych gminach podwyżek nie było od lat i wprowadzanie ich w skokowej wysokości jest zbyt drastyczne dla mieszkańców. W tej chwili przepisy pozwalają dokładać mieszkańcom, jeżeli samorządy mają dochody z recyklingu – dodaje Marek Wójcik.

CZYTAJ TAKŻE: Sposób na śmieci ma feler

Nie dziwi go też orzeczenie rzeszowskiego RIO. – Takie przypadki są dość częste. Burmistrz czy prezydent miasta wnioskuje o wprowadzenie wyższych stawek, a rada miasta się nie zgadza. Tak było m.in. przez długie lata w Tarnowie. Przez wiele lat obowiązywała więc stawka 8 zł. Dopiero teraz niedawno wzrosła i to aż czterokrotnie – tłumaczy Marek Wójcik.

Z sierpniowego raportu UOKiK wynika, że wzrost opłat rozpoczął się w 2017 r., a potem z roku na rok był coraz większy. W latach 2018–2019 ponad 60 proc. gmin podniosło lub planuje zwiększyć ceny. Największe dotyczą woj. mazowieckiego, gdzie w jednej z gmin stawki wzrosły blisko trzykrotnie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Hotspoty rozgrzeją gminny internet

W konkursie „Internet dla każdego” gminy mogą składać wnioski o dofinansowanie publicznych punktów dostępu ...

Kwadratowy stół dla oświaty

Powrót organizacji sieci szkół do samorządów i określenie standardów edukacyjnych – tego m.in. oczekują ...

Samorząd nie jest wrogiem

Chcemy być traktowani po partnersku, trzeba skończyć z podziałem na „my” i „oni” – ...

Sieć 5G wymusi zmiany prawa dla samorządów

Zakazy w miejscowych planach nie będą już mogły blokować budowy stacji bazowej telefonii komórkowej. ...

Ranking Samorządów 2019: Potencjał finansowy miast i gmin

Na razie lokalnym władzom udaje się wygospodarować  w swoich budżetach pieniądze na rozwój. Wkrótce ...

Inwestycyjny boom najsilniejszy na Mazowszu i Pomorzu

Inwestycyjna gorączka obejmuje wszystkie regiony Polski i sektory budownictwa. Pytanie, ile planów zostanie zrealizowanych. ...