– Jeśli sprawy dalej się tak potoczą – może to oznaczać faktyczny kres samorządności, jaką znamy. To nie są tylko słowa, to realne zagrożenie – alarmuje Zygmunt Frankiewicz, prezes Związku Miast Polskich i senator.

To mocny komentarz do programu Polski Ład. Zakłada on swoistą rewolucję wprowadzającą, mówiąc w skrócie, bardziej sprawiedliwy system podatkowy, na którym skorzystać ma 18 mln Polaków, a bogaci mają zapłacić nieco większe daniny. Z przybliżonych szacunków resortu finansów wynika, że samorządy będą jednym z największych poszkodowanych tym „sprawiedliwym” systemem i stracą 10–11 mld zł dochodów z PIT.

1/3 straci płynność

Na tej podstawie Związek Miast Polskich wyliczył, że skutki dla lokalnych budżetów mogą być katastrofalne. Taki duży ubytek wpływów z podatku PIT spowoduje, że 1/3 jednostek samorządu terytorialnego utraci od razu płynność finansową (ich nadwyżka operacyjna netto spadnie poniżej zera). Kolejna duża grupa będzie miała kłopoty ze sfinansowaniem wydatków bieżących, tylko nieliczne utrzymają możliwości rozwoju.

Jednocześnie w Polskim Ładzie dosyć enigmatycznie (jednym zdaniem) rząd zapowiedział nową subwencję dla samorządów na cele inwestycyjne, która niwelowałaby ubytek w ich finansach. Wicepremier Jarosław Gowin przekonywał, że ma ona się opierać na obiektywnych, transparentnych, apolitycznych kryteriach.

CZYTAJ TAKŻE: Raport: Finanse 80 procent miast ucierpiały w pandemii

Trzeba docenić, że chyba po raz pierwszy rząd z góry przewiduje jakąkolwiek formę rekompensaty dla samorządów. Dotychczas zwykle bezpardonowo przerzucał na nie koszty reform. Ostatnim przykładem są zmiany w PIT z 2019 r., które kosztowały lokalne budżety 6 mld zł. Politycy PiS uznali jednak, że samorządy zyskały na koniunkturze z ostatnich lat i to musi im wystarczyć.

Obietnica subwencji jednak nikogo nie przekonuje. Samorządowa Polska protestuje jak długa i szeroka. I to z kilku powodów. – Po pierwsze, subwencja inwestycyjna, jak sama nazwa wskazuje, może być przeznaczona tylko na wydatki inwestycyjne – zauważa Piotr Tomaszewski, skarbnik Bydgoszczy. – Tymczasem dochody z PIT stanowią dochody bieżące, które są przeznaczane na bieżące wydatki, takie jak codzienne utrzymanie miasta, jego wszystkich usług, w tym oświaty i wynagrodzeń – wyjaśnia.

Zmniejszenie wpływów z PIT wywoła więc ogromne turbulencje w bieżącym funkcjonowaniu samorządów. Dla tych jednostek, które dotychczas wydawały wszystkie swoje dochody bieżące, taki ubytek możne oznaczać problemy np. z wypłatą płac dla urzędników czy nauczycieli, ze sfinansowaniem remontu drogi czy z zapłaceniem rachunków za oświetlenie szkoły czy domu kultury. Albo konieczność dramatycznych cięć w wydatkach bieżących.

Zero inwestycji

Gorzej, że zgodnie z wymogami ustawy o finansach publicznych wydatki bieżące nie mogą przewyższać dochodów bieżących. – To wskaźnik niezbędny do uchwalenia budżetu samorządowego. Subwencja inwestycyjna nie wpływa na ten wskaźnik, co oznacza, że liczne samorządy mogą mieć ogromne problemy z uchwaleniem budżetu – ostrzega Ewa Wójcik, skarbnik Częstochowy. W ostateczności grozi to wprowadzeniem zarządów komisarycznych.

Teoretycznie, w lepszej sytuacji są podmioty, które od lat prowadzą gospodarną politykę finansową i wypracowują nadwyżkę operacyjną, czyli nadwyżkę dochodów bieżących nad wydatkami bieżącymi. Dla nich ubytek w PIT nie oznacza natychmiastowej finansowej katastrofy, jednak to mała pociecha.

CZYTAJ TAKŻE: Krajowy Plan Odbudowy. Samorządy straciły zaufanie do rządu

– Nadwyżka operacyjna służy samorządom do obsługi długu i na nowe inwestycje. Po wprowadzeniu Polskiego Ładu Toruń utraci aż połowę swojej nadwyżki! – szacuje Magdalena Flisykowska-Kacprowicz, skarbniczka Torunia. – Skala ubytku wpływów z PIT będzie tak duża, że wiele samorządów nie będzie miało środków na obsługę kredytów zaciągniętych w latach poprzednich na inwestycje, a o nowych inwestycjach wcale nie ma mowy. Nie będziemy w stanie sięgnąć po środki z Krajowego Planu Odbudowy ani z nowej perspektywy UE na lata 2021–2027 – analizuje. Ogółem zaś nadwyżka operacyjna samorządów, która w 2020 roku wyniosła 12 mld zł, spadnie do ok. 1–2 mld zł – wylicza ZMP.

Niszczenie samorządu

Samorządowcy wytykają więc, że propozycje subwencji inwestycyjnej jako rekompensaty ubytków w PIT przygotował albo ktoś bez wiedzy na temat funkcjonowania samorządów, albo ktoś bardzo samorządom nieprzychylny.

– Ograniczanie dochodów własnych samorządów i zastępowanie ich dotacjami od rządu niszczy podmiotowość samorządów. Nie możemy się na to godzić – zaznacza Frankiewicz. – Jeśli to rząd ma decydować, gdzie i jakie inwestycje lokalne mają być realizowane, jaka droga ma powstać, gdzie należy zbudować dom kultury czy basen, to po prostu przestajemy być samorządem, lokalną wspólnotą – podsumowuje Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej.