Najszybciej rozwijającym się regionem w Polsce w 2019 r., był obszar „mazowiecki regionalny”  – wynika z ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego. PKB w cenach bieżących zwiększył się tam rok do roku o 9,7 proc., podczas gdy średnio w kraju – o 7,8 proc.

Do grona liderów pod względem tempa rozwoju gospodarczego należał też region stołeczny (9,3 proc.) oraz województwa: łódzkie (8,7 proc.), pomorskie (8,6 proc.), wielkopolskie (8,5 proc.), lubelskie (8,3 proc.) i podlaskie (8,2 proc.). Najmniejszy wzrost PKB odnotowano w woj. kujawsko-pomorskim (5,5 proc.) oraz śląskim (5,9 proc.).

CZYTAJ TAKŻE: Koszty samorządów rosną szybciej niż dochody. Winna pandemia

Choć w grupie liderów znalazły się dwa regiony z Polski Wschodniej (woj. lubelskie i woj. podlaskie), to trudno mówić, by dotychczasowe duże różnice pod względem poziomu rozwoju między tzw. Polską A i Polską B uległy jakimś radykalnym zmianom.

Jeśli chodzi o województwo lubelskie, pozostaje ono najbiedniejszym w Polsce. W 2019 r. PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca wyniósł tam 40,7 tys. zł. To o 30 proc. więcej niż pięć lat temu, ale w porównaniu do średniej krajowej wskaźnik ten wciąż utrzymuje się poniżej 70 proc. Jeszcze gorzej wypada Lubelszczyzna w porównaniu z najbogatszym regionem w Polsce – stołecznym warszawskim (czyli Warszawa i 9 okolicznych powiatów). Lubelski PKB per capita to tylko 31 proc. tego stołecznego (tam PKB per capita to 130 tys. zł na jednego mieszkańca). I taki mniej więcej poziom utrzymuje się od 2015 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Prawie 750 polskim miastom ubyło mieszkańców. Kto stracił najwięcej?

Drugie miejsce od końca pod względem PKB per capita zajmuje obecnie województwo warmińsko-mazurskie – 40,8 tys. zł. I tu nie tylko nie udaje się poprawić pozycji wobec średniej krajowej, ale jest ona nawet coraz gorsza – w 2019 r. było 68,5 proc., podczas gdy w 2014 r. – 71,6 proc.

Podobnie jest w pozostałych najsłabiej rozwiniętych obszarach Polski Wschodniej – w woj. podkarpackim, świętokrzyskim czy podlaskim. Choć tamtejsze lokalne gospodarki rosną i rozwijają się z roku na rok, to zamożniejsze regiony rosną równie szybko, a czasami nawet szybciej. Efekt jest taki, że dystans rozwojowy wcale się nie zmniejsza. Pozytywnym aspektem może być jedynie to, że przynajmniej wewnętrzne rozwarstwienie Polski nie rośnie.