Rynek pracy łapie letni oddech po pandemii

Rekrutacje pracowników do sezonowych zajęć wsparły czerwcowe ożywienie na portalach pracy. We wszystkich regionach kandydaci mieli w czerwcu większy wybór ofert niż w maju. Jednak w porównaniu z 2019 r. widać wyraźnie negatywne skutki pandemii, szczególnie na Śląsku.

Publikacja: 12.07.2020 19:48

Rynek pracy łapie letni oddech po pandemii

Foto: AdobeStock / Robert Kneschke

Pandemia mocno ograniczyła gotowość pracodawców do zwiększania zatrudnienia. Widać to zwłaszcza na Śląsku, który od kilku tygodni notuje najwięcej nowych zakażeń i jednocześnie największy spadek liczby ofert pracy w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Co prawda również tam są odczuwalne korzystne efekty odmrożenia gospodarki. Podobnie jak w pozostałych regionach również na Śląsku kandydaci do pracy mieli w czerwcu o jedną czwartą większy wybór niż w maju. Jednak w porównaniu z tym samym okresem 2019 r. ogłoszeń rekrutacyjnych było o 23 proc. mniej, a łącznie w czasie pandemii (od marca br.) spadek sięgnął 30 proc. – wynika z udostępnionej „Rzeczpospolitej” analizy Katedry Ekonomii i Finansów Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie oraz Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych.

Powroty z bezrobocia

Według tej analizy liczba ofert zatrudnienia opublikowanych w polskim internecie wzrosła w czerwcu do prawie 171 tys., o jedną czwartą w porównaniu z majem. Jednak w porównaniu z tym samym okresem 2019 r. było ich o 16 proc. mniej. Największy spadek nastąpił w woj. śląskim, chociaż region pozostaje jednym z największych rynków pracy w Polsce, z prawie 15 tys. nowych ofert opublikowanych w czerwcu.

CZYTAJ TAKŻE: Ruszył ważny etap odmrażania. Praca transgraniczna znowu możliwa

– Można śmiało powiedzieć, że rynek pracy w naszym województwie, pomimo lekkiej zadyszki, nie załamał się i wszystko wskazuje na to, że łapie drugi oddech, także dzięki instrumentom przewidzianym w tarczy antykryzysowej – twierdzi Arkadiusz Kaczor, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach, który w ramach dofinansowania do wynagrodzeń przyznał śląskim firmom 1,3 mld zł wsparcia. – Nie notowaliśmy od marca lawiny osób, które rejestrowały się w PUP-ach. Liczba ta w każdym miesiącu wahała się w okolicach 10 tys. To mniej więcej tyle samo, co w czasach przed pandemią – zaznacza Kaczor, dodając, że wraz z odmrażaniem gospodarki coraz więcej bezrobotnych wraca na rynek pracy, w czerwcu prawie o 2,5 tys. więcej niż w maju.

Skutki niepewności

Tradycyjnie największy wybór ofert pracy jest na Mazowszu, na czele z Warszawą. W czerwcu br. pracodawcy z tego regionu opublikowali w internecie prawie 40 tys. ogłoszeń. To prawie jedna czwarta wszystkich ofert online z minionego miesiąca.

Jednak w porównaniu z minionym rokiem Mazowsze (które jest na drugim miejscu pod względem liczby zakażeń) zajmuje też drugą – też po Śląsku – pozycję pod względem skali spadku w ofertach pracy. W czerwcu ukazało się ich o 22 proc. mniej niż rok wcześniej, a od początku pandemii – aż o 28 proc. mniej.

""

regiony.rp.pl

Wyraźnie słabszy niż przed rokiem jest też rynek rekrutacji w woj. pomorskim. Jak zaznacza Wojewódzki Urząd Pracy w Gdańsku, czerwiec był już jednak znacznie lepszy od maja, co widać również po wzroście liczby ofert w powiatowych urzędach pracy. W czerwcu zgłoszono tam 6,8 tys. wakatów, o 51 proc. więcej niż w maju br. (choć nadal wyraźnie mniej niż rok wcześniej).

Firmy wciąż nie potrafią dokładnie ocenić, jak szybko i w jakim zakresie odbuduje się popyt na ich towary i usługi, który pozwoli im wrócić do pełnej aktywności. Decyzje zatrudnieniowe podejmują zatem w oparciu o bieżący monitoring swojej sytuacji – komentuje Joanna Witkowska, dyrektor WUP w Gdańsku. Na pomorskim rynku pracy odbija się też kryzys w branży turystycznej, w tym w hotelarstwie i gastronomii. Jego skutki odczuwa także woj. małopolskie.

Luka po Ukraińcach

Jak przyznaje Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie, związane z epidemią ograniczenie działalności wielu branż widocznie zmniejszyło popyt na pracowników w Małopolsce, gdzie w czerwcu przybyło 1,6 tys. zarejestrowanych bezrobotnych. Choć region jest trzeci w Polsce pod względem liczby ofert pracy online, jest ich znacząco mniej niż rok wcześniej.

CZYTAJ TAKŻE: Unijne fundusze uratują w Polsce 500 tys. miejsc pracy

– Na koniec czerwca osoby zarejestrowane w PUP mogły wybierać pracę spośród zaledwie 4316 ofert, tj. 30 proc. mniej niż na koniec czerwca 2019 r. – zaznacza Jarosław Litwa, rzecznik WUP w Krakowie. Dodaje, że wśród zgłaszanych w okresie epidemii ofert pracy wiele dotyczyło branży budowlanej; pracodawcy z tej branży szukali nowych pracowników m.in. ze względu na odpływ migrantów z Ukrainy.

Wśród regionów mocniej uderzonych przez pandemię jest Podkarpacie, gdzie duże znaczenie mają pogrążone teraz w kryzysie branża lotnicza i motoryzacyjna. To one odpowiadają za większość z ponad 2,5 tys. zgłoszonych do zwolnienia w czasie pandemii pracowników. – Sytuacja nadal jest trudna. Pojawiają się jednak pozytywne sygnały – mówi Tomasz Czop, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie. Wśród województw, które w porównaniu z minionym rokiem notują w czasie pandemii stosunkowo niewielki spadek liczby ofert pracy online, jest woj. kujawsko-pomorskie. Był to jedyny region, w którym w czerwcu było ich nawet nieco więcej niż rok wcześniej; pomogły tu prace sezonowe, do których pracodawcy ściągali zwykle Ukraińców. W tym roku pandemia drastycznie ograniczyła ich przyjazdy, co zwiększyło konkurencję o lokalne ręce do pracy.

Pandemia mocno ograniczyła gotowość pracodawców do zwiększania zatrudnienia. Widać to zwłaszcza na Śląsku, który od kilku tygodni notuje najwięcej nowych zakażeń i jednocześnie największy spadek liczby ofert pracy w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Co prawda również tam są odczuwalne korzystne efekty odmrożenia gospodarki. Podobnie jak w pozostałych regionach również na Śląsku kandydaci do pracy mieli w czerwcu o jedną czwartą większy wybór niż w maju. Jednak w porównaniu z tym samym okresem 2019 r. ogłoszeń rekrutacyjnych było o 23 proc. mniej, a łącznie w czasie pandemii (od marca br.) spadek sięgnął 30 proc. – wynika z udostępnionej „Rzeczpospolitej” analizy Katedry Ekonomii i Finansów Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie oraz Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Finanse w regionach
Spektakularny wzrost inwestycji firm w małych województwach
Finanse w regionach
Pięć chorób fiskalnych polskich samorządów
Finanse w regionach
Inwestycje – busola samorządności
Finanse w regionach
NIK: rząd PiS ręcznie sterował finansami JST. "Nieudolne reformy i klientelizm"
Finanse w regionach
Minister finansów: System finansowania samorządów wymaga radykalnej zmiany
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy