Panie prezydencie, od urodzenia jest pan mieszkańcem Łomży. Pamięta pan jeszcze czasy, gdy do miasta regularnie przyjeżdżały pociągi osobowe? Zawieszono je ponad 28 lat temu.

To było bardzo dawno. Miałem wtedy kilka lat, więc nie pamiętam pociągów osobowych przejeżdżających przez Łomżę. Mam nadzieję, jako już dorosły, ukształtowany człowiek, mający swoje dzieci, że taki widok będzie niebawem codziennością.

O powrocie kolei do miasta mówi się od kilku ładnych lat. Czy pana zdaniem jest w końcu szansa, że tak się stanie? Kiedy może to nastąpić?

Oczywiście, że jest szansa. Co więcej, wyrażam głęboką nadzieję, że tak się stanie. Na początku sierpnia w Łomży na terenie Centrum Przesiadkowo-Komunikacyjnego spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę na studium wykonalności dla tzw. szprychy nr 3, która poprowadzi przez trzy województwa: mazowieckie, podlaskie i warmińsko-mazurskie.

Jako samorządowiec od wielu lat zabiegałem o powrót kolei do naszego miasta. To wykluczenie komunikacyjne wciąż odczuwamy, ale jest nadzieja, że to niebawem się zmieni. Łomża jest jednym z największych miast, które nie mają kolejowego połączenia osobowego.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Szczecina: Zamiast wójtów będą naczelnicy gminy. Jak w PRL

Dlaczego powrót regularnej kolei do Łomży jest ważny dla miasta, dla  jego mieszkańców?

W dobie nowoczesnych technologii pojawia się dyskusja nad zwiększaniem prędkości, udoskonalaniem pewnych rzeczy, a w Łomży mieszkańcy nie mają nawet możliwości skorzystania z kolei. Wiele osób dojeżdża na studia do większych miast – Warszawy czy Białegostoku, część podejmuje tam pracę.

Powrót kolei stworzy ogromną szansę dla naszego miasta. W lutym ubiegłego roku przyjęliśmy stanowisko, aby dworzec kolejowy ulokować blisko zachodniej granicy miasta, w pobliżu terenów Łomżyńskiej Strefy Gospodarczej, co da możliwość przyciągnięcia inwestorów i dalszego rozwoju gospodarczego Łomży.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Jest to miejsce o powierzchni około 220 ha, co w północno-wschodniej Polsce stanowi największy teren inwestycyjny. Firmy już teraz dopytują o możliwość przeniesienia tam swoich zakładów.

Łomża czeka na kolejne fragmenty drogi Via Baltica i swoją obwodnicę. Jakie problemy komunikacyjne
ta inwestycja w mieście rozwiąże?

Przede wszystkim odciąży ruch drogowy, który przebiega przez centrum miasta. Będziemy mieli mniej hałasu, czystsze powietrze, co podniesie komfort życia naszych mieszkańców. Łomża jest miastem, przez które w okresie letnim przejeżdżają podróżni udający się na Mazury.

Duże natężenie ruchu powoduje, że miasto jest zakorkowane. Budowa Via Baltica da także komfort w postaci szybszej i bezpieczniejszej drogi do stolicy.

Jestem pewien, że budowa drogi ekspresowej S61 wpłynie także korzystnie na rozwój gospodarczy Łomży.

Jedną z większych inwestycji realizowanych przez miasto jest rozbudowa bulwarów nad Narwią. Samorząd chce je realizować dzięki wsparciu Funduszy Norweskich czy też dodatkowo ze środków z Programu Inwestycji Strategicznych Polski Ład? Ile te bulwary będą kosztować i kiedy mogą być gotowe?

Oczywiście bardzo chcemy realizować drugi etap bulwarów nadnarwiańskich. Mieszkańcy często zadają mi pytanie, kiedy to się stanie. Trzeba jednak pamiętać, że jest to kosztowna inwestycja, której wartość oscyluje w granicach 10 mln euro i o tyle środków aplikowaliśmy w ramach programu „Rozwój lokalny” z Funduszy Norweskich.

Otrzymaliśmy ponad 3,5 mln euro, czyli blisko 16 mln zł, dofinansowania. Podkreślę, że nasz wniosek konkurował z 213 samorządami z całej Polski, a Łomża uplasowała się tuż za Tarnowem ze średnią z trzech ocen – 200,33 pkt, tracąc do zwycięzcy 3,35 pkt. To świadczy o tym, że potrafimy pisać projekty i skutecznie aplikować o dofinansowania.

Zgodnie z wymogami część pozyskanych środków przeznaczymy na projekty mniejsze. Pozostałą część na rozbudowę bulwarów, około 25 mln zł, chcemy pozyskać z Programu Inwestycji Strategicznych Polski Ład. Mam nadzieję, że te środki też uda nam się zdobyć.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Gorzowa: Małe i duże miasta mogą sobie pomóc

A jeśli chodzi o Polski Ład, wielu samorządowców już skarży się, że obniżka podatków dla mieszkańców będzie oznaczać dla miast i gmin spadek dochodów bieżących. Pan też tak to widzi?

Ulgi na pewno wpłyną na spadek dochodów miasta. Alternatywą w tym przypadku są dodatkowe środki, o które możemy aplikować z różnych programów rządowych.

Dzięki temu, że potrafimy czynić to skutecznie, udaje nam się pokryć te braki. Dodam, że łącznie w ostatnich trzech rozdaniach otrzymaliśmy z Funduszu Inwestycji Lokalnych blisko 14 mln zł. Reasumując, sytuacja z pandemią wpłynęła na dochody bieżące, ale miasto Łomża ma sytuację stabilną.

Przeciąga się rewitalizacja Starego Rynku w Łomży, gdzie podczas prac odkryto fragmenty starego ratusza, które będą wyeksponowane pod szkłem i mają szansę stać się atrakcją turystyczną. Ale czy Starego Rynku po tej metamorfozie nie dotknie rozlewająca się po Polsce betonoza – czy jednak będzie tam ostatecznie sporo drzew?

Kwestie wydłużenia się terminu rewitalizacji Starego Rynku wynikały ze zmiany projektu, która nastąpiła na skutek odkryć archeologicznych. Musieliśmy wystąpić o nowe pozwolenie, żeby wyeksponować, zgodnie z wolą mieszkańców, niektóre elementy średniowiecznego ratusza.

Pragnę jednak uspokoić wszystkich, bo w chwili obecnej roboty ruszyły i do końca roku zgodnie z umową z wykonawcą mają być zakończone.

Projekt rewitalizacji zakłada nasadzenie 15 dużych drzew. Biorąc pod uwagę, że Stary Rynek jest niedużym placem, jest to liczba wystarczająca i spowoduje, że będzie to miejsce przyjazne mieszkańcom oraz odwiedzającym Łomżę turystom. A więc jeżeli chodzi o zieleń, to te proporcje też będą zachowane.

Pandemia bardzo uderzyła w budżet miasta? Czy trzeba było zrezygnować w Łomży z jakichś inwestycji bądź je przełożyć?

Nie miała ona znaczącego wpływu na realizację naszych inwestycji. W roku 2020 realizowaliśmy bardzo wiele przedsięwzięć drogowych i ze względu na pandemiczne ograniczenia oraz zmniejszony ruch uciążliwości z tym związane były mniej dostrzegalne przez mieszkańców. Było to możliwe dzięki pozyskanemu wsparciu rządowemu z Funduszu Dróg Samorządowych.

Tych prac było naprawdę sporo, nie tylko związanych z infrastrukturą drogową. W ubiegłym roku otworzyliśmy także nowy dworzec autobusowy, na który pozyskaliśmy środki z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego.

Z pomocą dofinansowań ministerialnych skończyliśmy przebudowę Filharmonii Kameralnej i Hali Targowej na Halę Kultury.

Moim zdaniem ratunkiem na to, żeby gospodarka się rozwijała i ludzie mieli miejsca pracy, są inwestycje. Stąd moja decyzja, aby w czasie pandemii nie zatrzymywać prac. Dzięki pozyskanym środkom mieliśmy sporo inwestycji i w ten sposób mieszkańcy mieli pracę.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Rybnika: Nie chcemy w mieście kolejnej kopalni

W Łomży do tej pory zaszczepiło się tylko nieco ponad 40 proc. mieszkańców. Ma pan pomysł, jak namawiać tych pozostałych?

Szczepienia to indywidualna decyzja każdego z nas. Jako samorząd miasta Łomża stwarzamy warunki do ich realizowania. Od początku akcji szczepień zapewniliśmy osobom starszym bezpłatny dojazd do ośrodków, gdzie są one wykonywane. Wspieramy programy rządowe. Wspomnę, że uruchomiliśmy w Łomży najpierw masowy punkt Szczepień, a później funkcjonował u nas mobilny punkt szczepień.

Cztery lata temu, gdy  samorządowcy z wielkich miast przyjęli deklarację, w której wyrażali chęć przyjmowania migrantów, pan mówił, że trzeba pomóc przede wszystkim polskim repatriantom. Dziś w obliczu tego, co się dzieje w Afganistanie, niektórzy spodziewają się napływu uchodźców z tego kraju do Europy. Łomża będzie pomagać takim osobom?

Jako samorząd miasta będziemy realizować zadania, które zleci nam administracja rządowa. W rejonie Łomży wiele osób zostało wywiezionych na Syberię, w tym moja babcia z całą rodziną. Ona miała to szczęście, że wróciła, ale wielu Polaków tam zostało, więc uważam, że państwo polskie nadal powinno pomagać repatriantom.