Zmieniły się relacje dorosłych z dziećmi

fot. Robert Gardziński Fotorzepa

Matura jest za łatwa – uważa Jarosław Pytlak, dyrektor Zespołu Szkół STO w Warszawie.

Czy polska szkoła potrzebuje reform?

Jarosław Pytlak: W Polsce ciągle ktoś chce reformować szkołę. I dlatego zbyt często przeprowadzane są gruntowne zmiany. Problem jednak w tym, że żadne z takich działań nie jest poprzedzone rzetelną analizą skutków, które przyniosły poprzednie reformy. W efekcie kolejna zmiana nie rozwiązuje żadnych istotnych problemów naszego systemu edukacji, a jedynie generuje kolejne, wprowadza chaos i zamieszanie.

Ale skoro pojawiają się kolejne problemy, to może jednak nadszedł czas, by zreformować system?

Oczywiście uważam, że szkoła powinna się zmienić, ale nie należy wywracać całego systemu do góry nogami. Zmiana jest jednak konieczna chociażby dlatego, że w ciągu ostatnich lat całkowicie zmieniły się relacje między dorosłymi a dziećmi i system edukacyjny musi się do tego dostosować. Kiedyś świat dorosłych i świat dzieci przenikały się tylko w niewielkim stopniu, dzieci były bardziej samodzielne i same organizowały sobie zajęcia, spędzając wiele godzin z rówieśnikami na podwórku. Dziś te światy coraz bardziej się przenikają, rodzice i dzieci na podstawie zamiłowań i preferencji budują wspólną rzeczywistość. Dziecko nie jest w stanie funkcjonować bez stałej troski ze strony dorosłych. A szkoła, zorganizowana według starych zasad, tej troski nie zapewnia.

Może problem jest w dzieciach, a nie w szkole?

Mnie bardziej odpowiadał dawny system wychowywania. Ale czasy się zmieniły i nic na to nie poradzimy, musimy się dostosować. Jako rekompensatę za ograniczony kontakt dzieci ze środowiskiem upowszechniono terapię z zakresu integracji sensorycznej, a nie podjęto żadnych działań związanych z narastającymi problemami emocjonalnymi.

W jaki sposób można to rozwiązać?

Ja bym proponował np. tutoring. Każde dziecko powinno wybrać z grona pedagogicznego osobę, która będzie dla niego przewodnikiem i powiernikiem.

Emocje to jedno, ale ważne jest także, by szkoła nie odstawała od wymagań stawianych przez rynek pracy.

W obecnej rzeczywistości trudno oczekiwać, że szkoła przygotowuje do zawodu, który człowiek będzie wykonywać do końca życia. Wszystkie prognozy dotyczące rynku pracy pokazują, że część zawodów zniknie więc może się okazać, że cała praca w szkole poszła na marne. Znacznie ważniejsze jest nauczenie dzieci umiejętności radzenia sobie w życiu, przekwalifikowywania się i dostosowania do zmieniającej rzeczywistości.

Jak w to, o czym pan mówi, wpisuje się ostatnia reforma edukacji?

Słabo. Skazywanie ucznia na dziewięć godzin w ławce jednego dnia jest głupie i niepotrzebne. Ale trzeba przyznać, że rodzice wolą, gdy dzieci mają więcej lekcji niż np. wycieczek. Wielu osobom wydaje się, że wiedzę można zdobywać tylko w szkolnych ławkach.

Problem w tym, że dla wielu może tych ławek zabraknąć, bo w tym roku do szkół średnich trafi podwójny rocznik.

Miejsc dla absolwentów pewnie nie zabraknie, bo statystycznie przygotowano ich tyle, ile potrzeba. Niestety, będzie ich za mało w liceach ogólnokształcących, co spowoduje, że niektórzy młodzi ludzie będą zmuszeni do podjęcia nauki w szkołach branżowych. Nie wiem, czy to źle, być może później będą mogli szybko znaleźć pracę? Ale odebrano tym dzieciom możliwość wyboru drogi życiowej.

MEN twierdzi, że także absolwenci szkoły branżowej mogą zdawać maturę i iść na studia.

Nawet jeśli tak jest, to dopiero w praktyce się okaże, czy kształcenie branżowe daje wystarczającą podstawę, aby aspirować do matury. Matura wydaje mi się zdecydowanie za łatwa, bo jej wymogi zostały dostosowane do najsłabszych uczniów. Na to od dawna zwracają uwagę wyższe uczelnie, bo przecież ten egzamin jest przepustką na studia. A nie dla wszystkich maturzystów uczelnia to dobry wybór.

Może więc skierowanie niektórych do szkół branżowych nie jest złym pomysłem?

Pomysł dobry, ale wykonanie fatalne. Nie można decyzją administracyjną narzucić wyboru szkoły. Myślę, że powinno się tworzyć zachęty do podjęcia nauki w takich placówkach. Szkoły branżowe powinny być doinwestowane tak, by były atrakcyjne dla młodych ludzi. I by uczniowie sami je wybierali.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Samorząd nie jest wrogiem

Chcemy być traktowani po partnersku, trzeba skończyć z podziałem na „my” i „oni” – ...

Ochrona konserwatorska nie będzie zaskakiwać

Gminy będą informować właścicieli, że ich nieruchomości trafiły do ewidencji zabytków. Dziś nie muszą ...

Lepiej się przyzwyczajmy: maszty będą częścią krajobrazu

Mieszkańcy Cieszyna protestują przeciwko wysokiemu masztowi telefonii komórkowej, który postawiono w mieście. Lokalne władze ...

Spektakl "Powitanie" w Teatrze Miejskim w Gliwicach

Kulturalny weekend: Od Rzeszowa po Zieloną Górę

Nie wiesz, co zrobić w pierwszy wrześniowy weekend? Wybraliśmy kilka propozycji z różnych części ...

Jak pomóc komunalnym dłużnikom

Wrocław wprowadził abolicję dla dłużników z czynszówek. W innych miastach też mogą oni liczyć ...

Będzie nowe narzędzie walki ze smogiem

Efektów wprowadzanych przez gminy działań na rzecz czystego powietrza nie będą psuły urządzenia grzewcze ...