Powitania, pożegnania i fajerwerki

AdobeStock

Zbliżająca się wiosna to również czas ogłaszania letnich koncertów i festiwali. O największą widownię będą walczyć Metallica, Phil Collins, Travis, P!nk, Bon Jovi i Rammstein.

Gdyński Open’er, największy z polskich festiwali (3–6 lipca) w tym roku przyniesie pokoleniową zmianę. Raper Travis Scott co prawda galę Grammy zakończył zadowalając się dwoma nominacjami, ale udział w programie muzycznym towarzyszącym Super Bowl, jednym z najważniejszych wydarzeń koncertowych w Ameryce – zakończył pełnym sukcesem. Raper był gościem Maroon 5 wraz z weteranem sceny hiphopowej – Big Boi.

Karierę zaczął w 2012 roku w Los Angeles, gdzie pojawiał się w wielu składach, aż doczekał się premiery pierwszej oficjalnej długogrającej płyty „Rodeo” (2015) z przebojami „Antidote” i „3500″. Jego gośćmi w studio byli Kanye West i Justin Bieber. Płyta sprzedała się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy, a zajmując „tylko” trzecie miejsce na liście „Billboardu” zaostrzyła apetyt artysty na pierwsze.

Rap i opera

Travis wspiął się na szczyt najnowszym albumem „Astroworld”, który debiutując już na pierwszym miejscu „Billboardu” – zyskał status Złotej Płyty (ponad 500 tys. sprzedanych egzemplarzy). Tytuł to hołd oddany nieczynnemu parkowi rozrywki w rodzinnym mieście Houston, a jednocześnie zapowiedź płyty, która wykracza poza granice hip-hopu. Sam Travis powiedział „Nie jestem hiphopowcem”. Oczywiście w tym stwierdzeniu jest trochę kokieterii i prowokacji, ale poza takimi gwiazdami gatunku jak Drake udało się Scottowi zaprosić do wspólnych nagrań Phila Baileya z Earth Wind Fire, Steviego Wondera.

Przyjadą do Gdyni zdobywcy Grammy w kategorii najlepsza płyta rockowa 2018 r. To „From The Fires”, zawierająca „Highway Tune” i siedem innych piosenek grupy Greta van Fleet złożonej z polskich emigrantów. Są nimi bracia Kiszka – bliźniacy Jacob i Josh, który potrafi śpiewać w stylu Roberta Planta z Led Zeppelin, ich brat Sam i grający z nimi Daniel Wagner. Pochodzą z Frankenmuth w Michigan, zwanego Małą Bawarią. W listopadzie kwartet wydał debiutancką płytę „Anthem of the Peaceful Army”. Zespół Greta van Fleet pokonał na gali Grammyt takie gwiazdy, jak: Alice in Chains, Weezer czy Fall Out Boy. Gdyński koncert będzie pierwszym w Polsce. A ci, którzy nie dowierzają możliwościom muzyków i nie widzieli ich na żywo, przekonają się, że przed Gretą długa przyszłość.

Już w momencie swojego debiutu w 2011 roku Anna Calvi została okrzyknięta w Wielkiej Brytanii jedną z najważniejszych współczesnych artystek alternatywnego rocka. A jednocześnie nie odmawiała udziału w prestiżowych imprezach modowych czy udziału w reklamach. Jej fanem, a i autorem zdjęć, był zmarły niedawno Karl Lagerfeld. Calvi znakomicie śpiewa, towarzyszy sobie na gitarze i gra w niezwykły sposób. Potrafi stworzyć na płycie i podczas koncertów aurę tajemniczego show, w którym wiele jest teatru, a nawet klimatu opery. Od początku współpracowała z artystami pokroju Briana Eno Marianne Faithfull i Davida Byrne’a, który wystąpił na koncertowej płycie artystki „Live at Meltdown”. W 2018 r. Anna Calvi zaprezentowała swój trzeci album „Hunter” – osobistą, płytę, na której mierzy się ze stereotypowymi definicjami kobiecości i płci.

Seniorzy i nastolatki

Wielkie gwiazdy przyjadą na nasz największy stadion PGE Narodowy. Phil Collins śpiewał już w Polsce, ale na czele Genesis. 26 czerwca przypomni się w solowym repertuarze, a przyjazd nosi posmak sensacji – tak wielkiej, że anonsuje go tytuł tournée „Jeszcze nie umarłem”, co podkreśla liczne zdrowotne i rodzinne perturbacje muzyka. „Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek poczuję emocje, jakich doświadcza się po udanym koncercie. W 2005 r. skończyłem z występami solowymi, w 2007 r. odszedłem z Genesis, a trzy lata później przestałem nagrywać płyty, wtedy byłem przekonany, że to koniec. Grałem, pisałem, występowałem i dostarczałem ludziom rozrywki przez pół wieku. Muzyka dała mi więcej, niż mógłbym sobie wymarzyć, ale jednocześnie zabrała mi więcej, niż byłbym w stanie przewidzieć. Miałem dość. W marcu 2016 r. uświadomiłem sobie jednak, że muzyka działa na mnie odwrotnie niż przez te wszystkie lata. Zamiast odsuwać mnie od dzieci – od Simona, Nica, Matta oraz od ich sióstr Joely i Lily – łączy mnie z nimi”.

„Kariery Phila nie wspiera CIA, KGB ani Mossad. On ma talent” – powiedział Quincy Jones. Nie szanowali go rockmani młodego pokolenia, ale wśród swoich mistrzów wymieniają go gwiazdy pop: Beyonce, Alicia Keys, Kanye West, Lil’ Kim, Kelis i Wu-Tang Clan. Najnowszy bestselerowy album rapera Meek Milla rozpoczyna się cytatem z „In the Air Tonight”. To zaś znaczy, że pojawiło się nowe pokolenie, które daje Collinsowi nowe życie. Dlatego oprócz rówieśników artysty można się spodziewać nastolatków.

12 lipca pierwszy raz zagra w Warszawie Bon Jovi, formacja, która ma repertuar pełen chwytliwych, rockowych przebojów, a każdym nowym albumem dokłada do kanonu kolejny, co potwierdził najnowszy krążek „This House Is Not for Sale”. Kiedy grupa wchodzi na estradę, czas przestaje dla niej istnieć. Grają już od 36 lat. Sprzedali 130 mln albumów. Przeżyli modę na grunge, britpop i nu metal. Krytycy ich wyśmiewają, a fani kochają. Dlatego ich melodyjne piosenki ciągle goszczą w radiu i na stadionach.

– Jesteśmy najmłodsi pośród najstarszych – tak lider określił muzyczny status zespołu w wywiadzie dla „Telegraph”, przypominając, że jest 19 lat młodszy od Micka Jaggera. I dodał: – Różnimy się od europejskich grup – tłumaczy Jon. – U2 budowali swoją legendę, mając w tle burzliwą historię Irlandii. Dla mnie ważne jest doświadczenie rodziców: pracowali ciężko. Staram się iść ich drogą. Czuję się jak prezydent dużej korporacji. Taka jest dzisiejsza rzeczywistość rockowych zespołów. Muszę pamiętać o tym, że mamy zarabiać i dawać pracę innym w ciężkich czasach, gdy wiele innych muzycznych „koncernów” doszło do ściany. Muszę więc konsolidować biznes, ciąć koszty, inwestować w nowy sposób, zmieniać swoją rolę. Muszę umieć dostosować się do specyfiki naszych czasów. Zmiany wywołane przez cyfryzację są nieodwracalne. Moje dzieci nigdy nie kupią CD. Jednej piosenki też nie, jeśli nie jest połączona z grą wideo.

Na obecny show składa się 24 przebojów, w tym „Wanted Dead or A Live”, „Have a Nice Day” i „Livin’ on A Prayer”.

Na PGE Narodowym zaśpiewa 20 lipca P!nk, 21 sierpnia zaś Metallica. Co prawda Lars Urlich ogłosił, że chciałby koncertować jeszcze 20-25 lat, ale informacji o nowej płycie nie podał.

Efekty specjalne

Krakowska Tauron Arena gościć będzie 18 czerwca KISS – pierwszy raz, a wiele wskazuje, że ostatni, bo pod szyldem pożegnalnego tournée „End of the Road”. Latami ciężkiej pracy zasłużyła na tytuł „najważniejszego muzycznego cyrku świata”, a zasłużyła na niego ekstrawaganckimi makijażami, kostiumami i efektami pirotechnicznymi. Zespół został założony przez Gena Simmonsa i Paula Stanleya na przełomie lat 1972 i 1973. Grupa od początku stworzyła wizerunek, który opierał się na niejednoznaczności, poczynając od logo, które w krajach dotkniętych przez nazizm wywoływało kontrowersje w związku z pisanymi gotyckim literami SS. Grupa stała się też estradowym komiksem, tworząc charakterystyczne postaci The Starchild, Demon, The Catman, The Spaceman, The Fox, The Ankh Warrior – i powiązane z nim makijaże.

– Pamiętam, jak na początku naszej działalności, wykonując makijaż wielokrotnie się oślepiałam – wspominał Stanley. – Wielkim problemem była też temperatura i panujący w salach koncertowych gorąc. Makijaże dosłownie spływały nam z twarzy i po wielokroć musieliśmy schodzić w kulisy, żeby pomalować sobie twarze od nowa.

Na wizerunek składała się też muzyka – na początku bliska stylistyce heavy metalu, na przełomie zaś lat 70. i 80. zdecydowanie dyskotekowa, zwłaszcza na płytach „Dynasty” i „Unmasked”.

Na obecnym tournée grupa prezentuje się w klasycznej dla siebie konwencji, grając ostrego rock and rolla, nie unikając wszakże hitu „I Was Made for Lovin’ You”.

Krakowskim koncertem z polską publicznością pożegna się też sir Elton John (4 maja). Kolejny show zaprezentuje Rod Stewart (21 czerwca), piosenki zaś z najnowszej płyty – Muse (22 czerwca). 18 lipca zagra w Tauron Arena Mark Knopfler.

Nad morzem i stawami

Wydarzeniem będzie przyjazd na Festiwal Gwiazd Rocka Johna Fogerty’ego, muzyka hipisowskiej formacji Creedence Clearwater Revival (29 czerwca). Powstała ona w 1968 r. istniała tylko pięć lat, ale rozkwit jej działalności przypadł na przełomowy okres w historii rocka. Aż dziewięć piosenek znalazło się na szczycie amerykańskiej listy przebojów. Pierwszą z nich była „Suzie Q”, czyli nowa wersja hitu rockabilly Dale’a Hawkinsa. Zyskała większą sławę niż wcześniejsza o cztery lata interpretacja The Rolling Stones. Wielką popularnością cieszył się album z 1969 r. „Bayou Country”, na którym znalazła się „Proud Mary”. Tamten rok był zresztą szczególny, ponieważ grupa wydała aż trzy płyty.

Album „Green River” przynosił znakomitą tytułową kompozycję, która odnawiała ducha bluesowej wytwórni płytowej Sun Records. Z kolei trzeci „Willy and the Poor Boys” zyskał sławę dzięki „Fortunate Son”. Fogerthy, który sam miał za sobą służbę wojskową, napisał piosenkę o antywojennym charakterze, która stała się hymnem protestów przeciwko zaangażowaniu amerykańskiej armii w Wietnamie. Inspiracją była historia wnuka prezydenta Dwighta Eisenhowera, który jako narzeczony córki prezydenta Nixona – uzyskał zwolnienie ze służby w wojsku, gdy jego nieuprzywilejowani rówieśnicy ginęli na froncie. Kompozycja stanowiła ilustrację muzyczną m.in. wietnamskich sekwencji filmu „Forrest Gump”. Także solowa kariera Fogerty’ego obfitowała w udane kompozycje, zwłaszcza z nagrodzonego nagrodą Grammy albumu „Blue Moon Swamp”, który w 1998 r. został uznany za najlepszą rockową płytę. Koncert w Dolinie Charlotty będzie częścią światowego tournée „50 Year Trip”.

Na Festiwalu Legend Rocka odbędzie się też pierwszy w Polsce koncert innej fabryki przebojów – Foreigner (17 lipca). Tę supergrupę założył w 1976 r. Mick Jones, znany z formacji Spooky Tooth i Ian McDonald, który wcześniej był współzałożycielem The King Crimson. Muzycy zjednoczyli siły w czasach, gdy popularna stała się lżejsza, przebojowa muzyka. Już pierwszy debiutancki album z 1977 r. z hitami „Feels Like Firts Times”, „Cold As Ice” czy „Long, Long Away From Home” sprzedał się w 4 mln egzemplarzy.

Po zmianie składu, kiedy pełnię władzy zyskał Jones i wokalista Lou Gramm, grupa nagrała kolejną wypełnioną hitami płytę „4″, na której znalazły się szlagiery „Waiting for A Girl Like You” czy „Urgent”. Następny krążek „Agent Provocateur” przyniósł przebój „I Want to Want What Love Is”, który sprawił, że Foreigner gościł na Live Aid, u boku największych gigantów rocka. Grupa sprzedała do dziś 80 mln albumów.

W Dolinie Charlotty zagra też Status Quo (27 lipca).

Listę gości uzupełnił ostatnio Off Festival Artura Rojka w Katowicach. Suede, jedna z najważniejszych gitarowych formacji lat 90. przyjedzie na festiwal po wydaniu znakomitej płycie „The Blue Hour”. Na początku wpisywano ich w nurt britpopu, byli uważani za jego współtwórcę. Tymczasem im było bliżej do aury eksperymentów w stylu Davida Bowiego, co zawdzięczają nieograniczonej niczym inwencji i wyobraźni lidera Bretta Andersona. Takie utwory jak „Beautiful Ones”, „Trash” czy „So Young” były soundtrackiem lat 90. Ale Suede nie przyjeżdżają do Katowic wspominać, tylko cieszyć się doskonałością piosenek z najnowszej płyty, nagranej z producentem Alanem Moulderem, który wcześniej pomagał My Bloody Valentine, U2, i Ride.

W cyklu prezentującym na żywo klasyczne już albumy muzyki niezależnej Dezerter zagra „Underground out of Poland”. To tam śpiewali: „Nie ma zagrożenia, każdy jest bezpieczny/ Spełniają się marzenia, żołnierze są zbyteczni/ Nie ma nienawiści, nie ma też miłości/ Zło już nie istnieje, bo nie ma już ludzkości”. Tamten debiutancki album wydany nakładem amerykańskiej firmy Maximum Rock’n’Roll w czerwcu 1987 roku, z dwuletnim opóźnieniem, jest dziś tak samo aktualny, jak w drugiej połowie lat 80.

Marcin Masecki wielokrotnie gościł już na OFF Festivalu – z Paristetris, Profesjonalizmem, Warszawską Orkiestrą Rozrywkową i u boku Jacka Sienkiewicza. Tym razem pojawi się w roli lidera jazzowego trio, w skład którego wchodzą również kontrabasista Piotr Domagalski i perkusista Jerzy Rogiewicz. To o tyle ciekawe, że przed jazzem Masecki długo umykał w awangardę, ale już jest gotów stawić czoła tej wielkiej tradycji. Zaprezentuje m.in. muzykę z „Zimnej wojny”” Pawła Pawlikowskiego, której nie doczekaliśmy się dotąd na płycie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Stacja PKP w Muszynie

Turystycznym pociągiem przez granicę

W letniej ofercie przewoźników kolejowych pojawiają się kursy transgraniczne. Pasażerowie niektórych składów mogą liczyć ...

Czynszówki czy mieszkania+

Ani rządowe lokale, ani mieszkania deweloperskie nie są dla wszystkich. Pilnie potrzebujemy osiedli komunalnych.

Nie ma jak skutecznie bronić mieszkańców

Brakuje uregulowań dotyczących najmu krótkoterminowego. Tymczasem w innych państwach europejskich od dawna już obowiązują.

Fundusze na remonty zabytków

1,6 mln zł zaplanowano w tym roku w budżecie Pomorza Zachodniego na dofinansowanie remontów ...

4 czerwca w stolicy: Święto wolności i wiary

Warszawa będzie świętowała 30 rocznicę częściowo wolnych wyborów 1989 roku, a także 40 rocznicę ...

Coraz piękniejsze samorządowe muzea

Szydłowieckie Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych ma nową siedzibę. Gruntowną modernizację przeszedł Zamek Książąt Mazowieckich ...