Żuk: Nie twórzmy czarnych scenariuszy

Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.
fot. Piotr Guzik

Wszyscy musimy się zachowywać odpowiedzialnie. Nie widzę potrzeby ostatecznych działań, jak zamykanie miast – mówi Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.

Uruchomiliście w Lublinie sztab kryzysowy?

Działamy wspólnie w ramach centrum zarządzania kryzysowego wojewody, gdzie współpraca układa się bardzo dobrze. Tu najważniejsze uzgodnienia mamy za sobą, łącznie z wyznaczeniem konkretnych scenariuszy działań na przyszłość, w zależności od tego, jak wirus będzie się rozwijał. Na bieżąco realizujemy wszystkie zalecenia służb sanitarnych i władz centralnych.

Takie jak zamknięcie szkół i instytucji kultury?

Oczywiście, choć podjęliśmy – jako samorząd – taką decyzję na własną rękę, w momencie pojawienia się w województwie lubelskim pierwszych przypadków zakażeń. Dodatkowo, oprócz decyzji premiera o zakazie imprez masowych, odwołaliśmy też wszystkie wydarzenia, koncerty, spotkania w naszych instytucjach kultury i sportu, zamknęliśmy również obiekty sportowe – jak Aqua Lublin, baseny, hale sportowe itp. Staramy się minimalizować ryzyko zarażenia, choć oczywiście, co do zasady, odpowiedzialność za to ponoszą służby państwa.

CZYTAJ TAKŻE: Jaśkowiak: To najtrudniejszy moment mojej prezydentury

Co z urzędami miejskimi czy innymi jednostki miejskimi, takimi jak domy pomocy społecznej? W jakim trybie działają?

W domach pomocy społecznej ograniczony został dostęp osób trzecich, czyli odwiedzających, do naszych podopiecznych. W szczególnych przypadkach – bo sytuacje rodzinne mogą być przecież różne – dyrektorzy mogą podejmować indywidualne decyzje.

A urzędy są czynne?

Są, ale namawiamy mieszkańców do korzystania ze ścieżek elektronicznego lub korespondencyjnego kontaktu. W obecnej chwili ograniczamy się do przyjmowania wniosków i ewentualnie kontaktów telefonicznych. Zobaczymy, co się wydarzy w ciągu dwóch nadchodzących tygodni, czy będzie można wrócić do normalnego funkcjonowania.

Co ze spółkami o krytycznym dla funkcjonowania miasta znaczeniu?

Rozmawiamy o planach zachowania ciągłości tych służb, pracujemy nad procedurami o charakterze kadrowym. W sytuacji podwyższonej absencji pracowników, czy to ze względu na zachorowania, czy opiekę nad dziećmi, musimy zapewnić minima kadrowe. Celem jest zapewnienie usług niezbędnych dla mieszkańców – takich jak dostawy wody czy oczyszczanie ścieków. Te działania mają pewną dynamikę: po podjęciu przez premiera decyzji o zamknięciu szkół można się spodziewać, że znacznie więcej pracowników nie będzie przychodziło do pracy.

CZYTAJ TAKŻE: Struzik: Rozpoczynamy zakupy niezbędnego sprzętu

Macie jakieś środki budżetowe, jakieś rezerwy na te różne działania antywirusowe?

Wszystkie nasze działania realizowane są z własnych rezerw budżetowych, nie występowaliśmy na razie do wojewody o wsparcie z rezerwy państwowej. To, co jest nam na razie potrzebne, jesteśmy w stanie finansować z rezerwy budżetowej miasta Lublin.

Czy pana zdaniem możliwe jest zamknięcie poszczególnych miast, jakieś kordony sanitarne? Stan zagrożenia epidemicznego został już ogłoszony.

Tego typu działania może podejmować rząd w zależności od rozwoju epidemii. Na dziś nie ma takiej potrzeby, pomysły kordonów sanitarnych czy ograniczeń w poruszaniu się to ostateczność.
Poza tym to, co się miało stać, już się wydarzyło – te osoby, które nie przestrzegały kwarantanny lub nie zostały zidentyfikowane do kwarantanny, mogą stanowić potencjalne zagrożenie nie w jednym mieście, ale praktycznie wszędzie. W Polsce nie ma obecnie takiej sytuacji – i mam nadzieję, że nie będzie – jak w Lombardii.

Ale taki scenariusz – powstanie lokalnych ognisk i szybkie rozprzestrzenianie się epidemii – też trzeba brać pod uwagę.

Pełną informację na ten temat posiada rząd czy centrum zarządzania kryzysowego wojewody. Oni mają zidentyfikowane przypadki chorych i tych, którzy potencjalnie są nosicielami, scenariusze zachorowalności. Lublin nie jest miastem, gdzie tych przypadków jest dużo, i obecnie nie ma potrzeby tworzenia czarnych scenariuszy. Gdyby nawet, to jesteśmy przygotowani organizacyjnie, instytucjonalnie, w wymiarze finansowym. Wspólnie z wojewodą jesteśmy w stanie zapewnić stałe dostawy żywności dla osób objętych kwarantanną i dodatkowe obiekty niezbędne do kwarantanny. Inaczej mówiąc, służby, straż miejska są w stanie wykonać to, czego będą oczekiwali nasi mieszkańcy.

CZYTAJ TAKŻE: Poszukiwanie dobrych rozwiązań kryzysu

A czarny scenariusz, nawet we Włoszech, nie oznacza jeszcze najczarniejszego scenariusza, czyli sytuacji z Wuhanu w Chinach, gdzie zamknięto praktycznie całą prowincję. Na pewno wszyscy musimy się zachowywać odpowiedzialnie, unikać skupisk ludzi i przez ten czas poddawać się wewnętrznej kwarantannie. Co się zresztą dzieje, bo miasta są opustoszałe, ludzie przyjęli do wiadomości, że powinni się zachowywać ostrożniej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Burmistrz Słubic: Mimo niepewności nie rezygnujemy z inwestycji

Słubice to miasto transgranicznego handlu i usług. Mniej klientów z Niemiec to mniejsze dochody ...

Unia Europejska i samorząd Mazowsza doposażają mazowieckie szpitale

Respiratory, zamgławiacze do karetek, przyłóżkowe aparaty RTG, urządzenia do dezynfekcji i dekontaminacji, kombinezony i maseczki ochronne ...

Szczęście w nieszczęściu: klientom PBS Sanok udaje się odzyskać wkłady

Samorządy, które miały pieniądze na kontach w Podkarpackim Banku Spółdzielczym w Sanoku, otrzymały ich ...

Tarcze jadą do Łodzi

Na przełomie listopada i grudnia do Łodzi dotrą pierwsze części maszyny do drążenia tuneli ...

Miejsce tylko na zebrania, nie na imprezy

Organizowanie w sali wiejskiej przyjęć weselnych było niedozwoloną zmianą sposobu jej użytkowania.

Stary Węgier znów w akcji

Popularne węgierskie 
ganzy pojawiły się na polskich torach 
w latach 60., by następnie służyć ...