Jazdów to kolonia drewnianych domów, które w 1945 roku trafiły do Warszawy ze Związku Radzieckiego, ale tak naprawdę z Finlandii. Stanowiły część reparacji wojennych, jakie Finowie musieli wypłacić Sowietom. Do Polski przyjechało wtedy 500 urokliwych domków. W tych na Jazdowie zamieszkali pracownicy Biura Odnowy Stolicy. Oczywiście tylko tymczasowo, na pięć lat.

Po siedmiu dekadach, w pozostałych do dziś 27 domach (z początkowych 96) wciąż mieszkają warszawiacy, działają organizacje pozarządowe i instytucje kultury.

CZYTAJ TAKŻE: Miejskie rewitalizacje cegła po cegle

Nad osiedlem czuwa związek stowarzyszeń Otwarty Jazdów, który rozpoczynał działalność jako nieformalna grupa broniąca domków przed likwidacją – bo były i takie plany. „Dziś pracujemy nad tym, aby to miejsce dawało chwilę wytchnienia i zapewniało spotkania z niezależną kulturą i fajnymi ludźmi w niecodziennych okolicznościach przyrody” – piszą o sobie.

""

fot. dks.art.pl

regiony.rp.pl

Jazdowska zabudowa, choć zadbana, coraz słabiej opiera się upływowi czasu. Stąd potrzeba rewitalizacji – mieszkańcy i najemcy domów współpracują nad jej projektem m.in. z Biurem Stołecznego Konserwatora Zabytków oraz Biurem Ochrony Powietrza i Polityki Klimatycznej.

CZYTAJ TAKŻE: Blaski i cienie rewitalizacji

Częścią modernizacji osiedla będzie bowiem transformacja energetyczna. Stare piece węglowe zostaną zastąpione instalacjami opartymi na odnawialnych źródłach energii (OZE). Ekologiczne ma być tu zarówno ciepło, jak i prąd.

W październiku przygotowano audyty energetyczne, które określają m.in. możliwości techniczne podłączenia odnawialnych źródeł energii. Efektem będzie katalog scenariuszy, czyli możliwych rozwiązań energetycznych, z których jeden, po przeprowadzeniu studium wykonalności (na które władze Śródmieścia wyłożą 300 tys. zł) zostanie wprowadzony w życie w przyszłym roku.