Dla hotelarzy to już rok stracony

Fot. Pixabay

Na polach namiotowych na Wybrzeżu tłok, ale hotele i wakacyjne apartamenty świecą pustkami. Hotele w Krakowie, zarabiające na gościach z zagranicy, mogą liczyć co najwyżej na krajowców. W Warszawie zabrakło gości biznesowych.

Wakacje dobiegają końca, tymczasem wirus wciąż wypłasza gości z hoteli i restauracji. Zarówno na Wybrzeżu, jak i w górach znaczna część właścicieli tego rodzaju obiektów uzna obecny sezon za stracony. Zwłaszcza tych, którzy nastawiali się na gości z zagranicy.

Kraków opustoszał

Najbardziej poszkodowani epidemią koronawirusa okazują się hotelarze i restauratorzy w Krakowie. Powodem było zamknięcie granic i zahamowanie napływu turystów. Według opublikowanego w sierpniu raportu „Rynek hotelowy w Polsce w I połowie 2020 r.” przygotowanego przez CBRE Research, Kraków jest miastem z najwyższym udziałem turystów zagranicznych. W 2019 r. ich udział przekraczał 50 proc.

Wcześniej zapełniane obcokrajowcami miasto teraz jednak kompletnie opustoszało. W opinii właścicieli hoteli ten rok będzie dla nich bezpowrotnie stracony. A frekwencyjnych braków nie zrekompensują turyści z Polski: zwykle nie nocują w centrum miasta, gdzie dobowy pobyt jest za drogi na kieszeń przeciętnego krajowca. Tymczasem w niektórych hotelach przyjezdni z zagranicy stanowili do tej pory ponad 90 proc. gości. – Turysta krajowy, nawet z bonem w ręku, nigdy ich nie zastąpi – podkreśla Grzegorz Biedroń, prezes Małopolskiej Organizacji Turystycznej, cytowany przez „Dziennik Polski”.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Muszyny: ten rok jest dla nas stracony

Deficyt zagranicznych turystów odczuwają także hotele i lokale gastronomiczne na Wybrzeżu. Choć wakacje przyciągnęły wczasowiczów z innych stron Polski, to obcokrajowców jest radykalnie mniej niż o tej samej porze przed rokiem. Nie widać zwłaszcza turystów ze Skandynawii. W Gdańsku brakuje zorganizowanych grup, a przyjazdów indywidualnych – w porównaniu z poprzednimi wakacjami – jest tyle co nic.

Przykładowo w lipcu w hotelu Mercure Gdańsk Stare Miasto frekwencja była mniejsza o blisko połowę i opierała się przede wszystkim na gościach krajowych. Nieco większy popyt widać w trójmiejskich apartamentach na wynajem. Ale i tu jest znacznie gorzej niż w poprzednich latach. W dodatku długość pobytu skróciła się, a goście przestali robić rezerwacje z większym wyprzedzeniem i wpłacać zaliczki potwierdzające przyjazd.

Mimo słabego popytu w pierwszym półroczu na Wybrzeżu nie zabrakło nowych otwarć, także obiektów prestiżowych: w Sopocie uruchomiono hotele Radisson Blu Sopot i Sopotarium Medical Resort Sopot.

Pieniądze nie przypłyną

Samorządowcy w Gdańsku i Gdyni przyznają, że przyzwyczajone do zarabiania na turystach Gdańsk i Gdynia w tym roku mocno straciły także na braku statków wycieczkowych. Co roku duże jednostki pasażerskie odwiedzają oba porty, zawijając do każdego po 60–70 razy w sezonie żeglugowym. Do Gdańska, gdzie regularnie przypływają turyści z całego świata, m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Niemiec, Portugalii czy Francji, w ubiegłym roku zawinęło 60 statków wycieczkowych.

Przeszło 22 tys. osób, jakie zeszły z pokładów, pozwoliło zarobić miastu: według danych Cruise Baltic, średnie wydatki pasażera w porcie wynoszą bowiem ok. 100 dolarów, które przeznaczane są na zwiedzanie, transport, pamiątki oraz inne zakupy. Jednak w tym roku przy gdańskich i gdyńskich nabrzeżach nie było ani jednego wycieczkowca. Cały sezon będzie więc pod tym względem stracony. Z kolei przyszłoroczny jest wielką niewiadomą ze względu na obawy, jakie teraz budzą morskie podróże.

CZYTAJ TAKŻE: Dobry sezon dla polskiej turystyki to tylko pozory. Nie jest wesoło

W słabnącej kondycji jest biznes hotelowo-gastronomiczny w Warszawie. Przez brak gości zagranicznych i podróży służbowych znaczna część dużych hoteli otwierała się po zakończeniu lockdownu z opóźnieniem. Przykładowo, dopiero w czerwcu ruszyły takie hotele pięciogwiazdkowe, jak Westin, Sheraton czy Radisson Collection. Tymczasem podaż miejsc znacznie się zwiększyła. W pierwszym półroczu na stołecznym rynku hotelarskim przybyło 580 pokojów – dzięki otwarciu hoteli A&O Warsaw Wola, Holiday Inn Express Warszaw Mokotów i Mercure Warsaw Ursus Station. Z kolei otwarcia, które nastąpią w drugiej połowie obecnego roku i w przyszłym, prawdopodobnie mocno przestrzelą popyt. Według CBRE nowo powstające hotele, które zaczną przyjmować gości w ciągu najbliższych 30 miesięcy, stanowią równowartość ponad 30 proc. obecnych pokojów hotelowych w Warszawie. Jeszcze w 2020 roku w Warszawie otworzą się dwa nowe obiekty – NYX by Leonardo w Varso Place oraz Crowne Plaza & Holiday Inn Express – The Hub. Z początkiem sierpnia pierwszych gości przyjął dawny hotel Rialto pod luksusową marką Nobu Warsaw Hotel.

Hotelarze i restauratorzy liczą, że jesień może im przynieść pewne odbicie, zwłaszcza gdyby ożywił się segment gości biznesowych. Na razie ponad połowa hoteli ankietowanych przez Izbę Gospodarczą Hotelarstwa Polskiego ma trudności z utrzymaniem płynności finansowej. 95 proc. nie przewiduje zysku z działalności operacyjnej wcześniej niż na koniec przyszłego roku. Podobnie jest z prognozami dla powrotu do obrotów z lat 2018–2019: 90 proc. hoteli zakłada je nie wcześniej niż w roku 2022 r., natomiast 42 proc. – nie wcześniej niż w 2023 r.

W drugiej połowie lipca sytuacja branży była słabsza od oczekiwań. Według badań IGHP, jeśli 70 proc. hoteli deklarowało na lipiec rezerwacje na poziomie co najwyżej 40 proc. posiadanych pokoi, to dla sierpnia podobny poziom obłożenia przedstawiało już 84 proc. hoteli, a dla września aż 93 proc.

Ratunkiem tylko obcokrajowcy

Odbudowa polskiego rynku po pandemii koronawirusa potrwa długo. Po frekwencyjnym odbiciu dynamika odbudowy ma ulec spłaszczeniu. – Pełna odbudowa popytu na hotele oznacza powrót podróży, spotkań grupowych, powrót konferencji i targów – informuje CBRE. Zastrzega jednak, że do czasu wynalezienia szczepionki na Covid-19 raczej nie będzie to możliwe.

CZYTAJ TAKŻE: Miasta same biorą się za wykonywanie testów na koronawirusa

Według oceny Walter Herz skutkiem epidemii i jednoczesnego nasycenia niektórych lokalnych rynków hotelowych będzie zaprzestanie działalności przez część hoteli. – Weryfikacja rynku związana z nowymi warunkami funkcjonowania okaże się trudnym sprawdzianem, szczególnie dla obiektów z historycznie słabą rentownością, które już wcześniej miały trudności z zapewnieniem odpowiedniej płynności finansowej – mówił Andrzej Szymczyk, zastępca dyrektora działu inwestycji i hoteli w Walter Herz. Epidemia zapewne wpłynie także na dopiero przygotowywane inwestycje. Problemem będzie pozyskanie finansowania ze względu na spodziewane obostrzenia banków. – Pożądani będą inwestorzy z większym wkładem – mówił w maju „Rzeczpospolitej” Dariusz Futoma, partner zarządzający Horwath HTL w Polsce.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Kraków: Igrzyska kupione w worku

Igrzyska Europejskie w 2023 roku mają się odbyć w Krakowie. Nie wiadomo, czy zyski ...

Podzielić kawałek budżetu województwa

W Łódzkiem i w Małopolsce trwa kolejna edycja regionalnego budżetu obywatelskiego. Możliwe, że takie ...

Hindusi za kółkiem w polskim autobusie

Miejskie autobusy i tramwaje coraz częściej prowadzą Ukraińcy. Samorządowi przewoźnicy chcą zatrudniać coraz więcej ...

Zatrzymać młodych medyków w regionie

Samorządy oferują pomoc finansową dla studentów medycyny. W ten sposób chcą zatrzymać ich w ...

Przy śmieciach trzeba kalkulować

Zryczałtowana stawka za odpady z ogródków działkowych czy domków letniskowych musi być oparta na ...

Jerzy Stępień: Politycy traktują samorząd jak przedłużenie swojej władzy

Samodzielna władza lokalna to podstawa demokracji, ale nie wszystko działa idealnie – ocenia prof. ...