Miasta liczą zyski z wyższych opłat za parkowanie

AdobeStock

Czystsze powietrze i większa rotacja miejsc parkingowych nie są w stanie przekonać kierowców do wyższych opłat za postój.

Gdańsk, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Lublin to tylko niektóre z miast, które postanowiły skorzystać z możliwości, jakie daje im nowela ustawy o drogach publicznych. Opłaty za parkowanie aut idą ostro w górę. Powstają coraz większe strefy, w których płaci się za postój. Pojawiają się także nowe, wyższe kary dla niesolidnych – niepłacących – kierowców. Wiele miast sięgnęło po maksymalne kwoty, na jakie pozwala ustawa o drogach publicznych. W dodatku w śródmiejskiej strefie płatnego parkowania opłaty za parkowanie można pobierać już nie tylko w dni robocze, od poniedziałku do piątku, ale także w soboty i niedziele, i to całodobowo.

– Przy maksymalnym wykorzystaniu tej regulacji ŚSPP będzie mogła funkcjonować według schematu: siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę – tłumaczą drogowcy.

Co na to kierowcy?

Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców nie kryje, że nie są to dobre wiadomości. – Rozumiem potrzeby samorządów, ale alternatywą dla pozostawienia auta w prywatnym garażu powinien być transport zbiorowy. A z jego funkcjonowaniem bywa przecież różnie – mówi.

CZYTAJ TAKŻE: Parkowanie w miastach będzie coraz droższe

– Jeszcze przez kilka lat nie będę mógł sobie pozwolić na pozostawienie auta w domu. Powód? Rozwożę rano trójkę dzieci do szkół i przedszkoli. Po południu je stamtąd odbieram. W międzyczasie jestem w pracy. I w mojej sytuacji rotacja miejsc, czyste powietrze i budżet włodarzy mnie nie przekonują – tłumaczy nam Piotr Dołęga z Dolnośląskiego Stowarzyszenia Kierowców.

Samorządowcy mają jednak swoje racje. – Przez wiele lat nie było podwyżek. Samorządy są dziś w bardzo trudnej sytuacji z powodu reformy oświaty. Nic więc dziwnego, że chcąc przeżyć, sięgają po wyższe opłaty. W dodatku robią to też w trosce o środowisko i ograniczenie wjazdu aut do centrów miast. Czyli dla dobra mieszkańców – odpowiada Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

Widać zadowolenie

Pierwsze miasta, które wprowadziły podwyżki już we wrześniu, liczą zyski. – Czekamy na pierwsze podsumowania. Na razie wiadomo, że liczą się nie tylko pieniądze. Wyższe kwoty wymuszają większą rotację miejsc do parkowania, a o to chodzi wielu kierowcom – mówi nam Arkadiusz Filipowski, rzecznik miasta Wrocławia.

Na dane z Krakowa będziemy jeszcze musieli poczekać. Tam podwyżki ruszają bowiem od 15 grudnia. Od tego dnia w centralnej części strefy płatnego parkowania godzina postoju będzie kosztowała 6 zł, czyli dwukrotnie więcej niż dziś. W podstrefie B parkowanie będzie kosztować 5 zł za godzinę, a w podstrefie C – 4 zł za godzinę (dziś parkowanie w całej strefie kosztuje 3 zł za pierwszą godzinę, 3,5 zł za drugą, 4,1 zł za trzecią, a za każdą kolejną znów 3 zł). Poza tym obecna strefa już od września powiększyła się o Zabłocie i osiedle Podwawelskie. Trzykrotnie wzrośnie również kara za brak opłaty w strefie (dziś to raptem 50 zł).

Stolica też się ratuje

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski również zapowiedział podniesienie opłat za parkowanie w stolicy, szczególnie w Śródmieściu. Podwyżki wyniosą od 28 do 67 procent.

Plany podniesienia opłat za parkowanie Rafał Trzaskowski ogłosił na konferencji prasowej dotyczącej polityki klimatycznej stolicy. Według propozycji zmian w strefie płatnego parkowania niestrzeżonego pierwsza godzina miałaby kosztować 3,9 zł (obecnie 3 zł), druga – 4,6 zł (zamiast 3,6 zł), trzecia – 5,5 zł (obecnie 4,2 zł), a czwarta i każda kolejna – 3,9 zł (zamiast 3 zł).

CZYTAJ TAKŻE: Stolica pierwsza stawia na e-parkowanie

Oznacza to, że podwyżka w przypadku drugiej godziny postoju wyniosłaby 28 proc., w przypadku trzeciej – 31 proc., a w przypadku pozostałych – 30 proc. Władze Warszawy chcą też o ponad 40 tys. miejsc postojowych rozszerzyć obszar, na którym parkowanie byłoby płatne. Parkomaty mogą się pojawić na Pradze-Północ, Pradze-Południe, Woli, Bielanach i Żoliborzu oraz w kolejnych rejonach Śródmieścia, Mokotowa i Ochoty. Kary za nieuiszczenie opłaty za parkowanie miałyby wzrosnąć do 250 zł (170 zł w przypadku uregulowania należności w ciągu siedmiu dni od wezwania, 100 zł przy pierwszym naruszeniu przepisów).

Nie mogli się doczekać

Gdańsk jako pierwszy wyciągnął ręce po większe wpływy. Od 9 września pierwsza godzina postoju w strefie płatnego parkowania kosztuje 3,3 zł, druga – 3,9 zł, trzecia – 4,6 zł, a za czwartą i każdą kolejną trzeba płacić po 3,3 zł.

W Gdańsku uznano, że dla rotacji aut w śródmieściu wystarczy nieznaczne podniesienie stawki parkingowej. To podstawowy powód, dla którego miasta wyczekiwały na zmiany. Choć wciąż zdarza się, że kierowcy uważają opłaty parkingowe za sposób łatania miejskiego budżetu, to w jego skali wpływy z parkowania są nieznaczne. Ustalona na początku wieku maksymalna 3-złotowa stawka już dawno przestała pełnić jakąkolwiek rolę porządkującą miasto.

Dziś w wielu miastach bilet na komunikację miejską czy wypożyczenie hulajnogi jest droższe od zaparkowania na godzinę w samym centrum.

Nic więc dziwnego, że miasta są zatłoczone samochodami. Znacznie podwyższono za to karę za brak opłaty – do 200 zł.

Kolejny na liście jest Rzeszów. Od początku 2020 r. opłaty za postój w płatnej strefie parkowania będą wyższe. Taką decyzję podjęły władze miasta, które wkrótce przedstawią nowy cennik do zatwierdzenia radnym. Ostatecznych stawek jeszcze nie ustalono, ale najprawdopodobniej będzie to 3 zł za godzinę.

W Łodzi przeciwni podniesieniu stawek są radni PiS. Mają kilka argumentów. Po pierwsze – opłaty za parkowanie wzrosły, ale nie przybyło miejsc postojowych. Po drugie – czterokrotnie zwiększyła się liczba kontroli miejsc parkingowych, bo kontrolerzy mają elektroniczne urządzenia, które przyspieszają procedury. Po trzecie – sądzą, że zysk z mandatów pójdzie na inny cel niż tworzenie parkingów dla kierowców. – Podniesienie kar to zwiększenie dochodów z tego tytułu o 1,5 mln zł. W 2018 r. dochód sięgnął 9 mln zł, z czego do miasta trafiło 38 proc. – wyliczyli.

CZYTAJ TAKŻE: Drożej za parkowanie w ścisłym centrum

Kilka miesięcy temu funkcjonowaniu stref płatnego parkowania przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli. Zwróciła się wówczas do burmistrzów i prezydentów miast oraz dyrektorów zarządów dróg o dostosowanie uchwał o SPP do przepisów ustawy o drogach publicznych. Zdaniem Izby powinni oni dostosować oznakowanie miejsc postojowych w SPP do wymogów rozporządzenia o znakach, aby można było pobierać opłaty zgodnie z ustawą o drogach publicznych. NIK rekomendowała także zaprzestanie pobierania opłat za parkowanie poza drogami publicznymi oraz wzmocnienie nadzoru nad skutecznością windykacji opłat dodatkowych, w tym z zachowaniem terminów określonych w procedurach wewnętrznych.

Z kontroli wynika również, że władze samorządowe powinny wystąpić do wojewódzkiego konserwatora zabytków o akceptację wprowadzenia oznakowania poziomego i umieszczenie parkomatów w SPP zlokalizowanej na obszarze objętym ochroną konserwatorską. Kontrolą objęto 17 miast, 8 zarządów dróg w miastach na prawach powiatu, Wrocławskie Przedsiębiorstwo Hala Ludowa i Zakład Komunalny w Opolu.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

„Dobry start” nie jest na wyścigi

Konflikt ojca i matki wymaga od wójta większej dociekliwości przed wydaniem decyzji o wypłacie ...

Prezydent Łodzi: pracownicy przyciągają inwestorów

Ulgi w podatkach były bardzo istotnym czynnikiem dla potencjalnych inwestorów, ale straciły na znaczeniu. ...

Warszawska śmieciarka pojedzie do Torunia

Duże miasta, takie jak Bydgoszcz, Gdańsk i Warszawa, są przeciwne obecnej reformie gospodarowania śmieciami. ...

Guliwer był kobietą

Iwona Bielska powróciła na scenę Narodowego Starego Teatru w Krakowie rolą w spektaklu Pawła ...

Kuszenie hinduskich firm

Wyjazd na szczyt gospodarczy do New Delhi, umowa ze stanem Maharasztra, współpraca z Mumbajem ...

Nowoczesna technika pozwoli na szybkie tempo robót

W czerwcu ma się rozpocząć budowa tunelu pod Łodzią. To część Transeuropejskiej Sieci Transportowej ...