Trudny egzamin z zarządzania miastem na szóstkę

Ważne, by na zmiany reagować adekwatnie i na czas – mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni. Nie można było się przygotować na to, co się wydarzyło. Od połowy marca życie społeczne zmieniło się tak bardzo, że wszyscy uczyliśmy się na nowo, jak żyć i funkcjonować w czasie „lockdownu”. Wobec szczególnych wyzwań stanęły samorządy, które odpowiadają przecież za setki, jeśli nie tysiące spraw naszej codzienności. Komunikacja, bezpieczeństwo, woda w kranie, odbiór śmieci, szkoły i przedszkola, opieka nad starszymi, chorymi – to wszystko musiało działać. Każda „wpadka” mogła mieć tragiczne konsekwencje. Wśród samorządów, które poradziły sobie więcej niż dobrze, jest Gdynia. Tu władze działały szybko, sprawnie i w większości przypadków szybciej niż decyzje rządowe. 

Materiał powstał we współpracy z Miastem Gdynia – Partnerem Strategicznym Real Estate Impactor 2020

fot. M.Sałatowski

– Pandemia z dnia na dzień i w zaskakujący sposób zmieniła cały otaczający nas świat. Szybko wprowadziliśmy w naszym urzędzie zasady zarządzania kryzysowego. Pan prezydent Wojciech Szczurek podzielił ścisłe kierownictwo urzędu na dwie grupy. Jedna grupa pracowała w budynku UM, reszta z nas, w tym ja, zostaliśmy w domu. Łączyliśmy się online. Pracownicy, poza małą grupą, zostali odesłani do domu, a systemy informatyczne przestawiliśmy na pracę zdalną. To była olbrzymia praca, którą wykonali nasi informatycy. Zapewniliśmy sprawne i stałe funkcjonowanie instytucji samorządowych, a z drugiej strony bezpieczeństwo pracownikom i mieszkańcom – mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni.

fot Przemysław Kozłowski

Szybkość działania

Przykładem szybkości i sprawności działania gdyńskiej ekipy było oznakowanie miejsc siedzących w komunikacji publicznej. Rząd ogłasza nowe zasady, a już kilka godzin później wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała publikuje zdjęcie oznaczeń, zawieszonych na siedzeniach w miejskim autobusie. „Te oznaczenia zamówiliśmy, jeszcze zanim rząd poinformował o swoich decyzjach. Pierwsze będą już dziś wieczorem, kolejne jutro”, pisała Gruszecka-Spychała na Twitterze. W równie ekspresowym tempie zapadła decyzja – nie pobieramy opłat z strefie płatnego parkowania. Inne miasta cały czas się wahały lub wręcz uważały pomysł za, delikatnie mówiąc, nietrafiony. Tymczasem Gdynia uznała, że bezpieczeństwo przede wszystkim. Opłaty przywrócono 4 maja.

27 marca Gdynia zaczyna wykorzystywać innowacyjne rozwiązanie,  detektor tłumu. Algorytm, wpięty w miejski system monitoringu, zwracał uwagę służb na miejsca gromadzenia się ludzi. To bezcenne informacje. Hasło #zostanwdomu było wyświetlane na ekranach LED-owych, a ustawiono je w zaledwie jeden dzień. To jeden z przykładów na to, jak poważnie rządzący tym miastem podeszli do komunikacji społecznej.

– W każdym kryzysie informacja jest kluczem. Wyprodukowanie setki komunikatów prasowych nic nie daje, ale zastanowienie się, jak najszybciej dotrzeć do mieszkańców, jakimi kanałami, jak maksymalnie wykorzystać „sociale” i jeszcze to sprawnie wykonać, to było clou naszego działania przez prawie trzy miesiące – mówi Gruszecka-Spychała.

fot. Magdalena Czernek

Fala pomysłów

Miasto zalała fala pomysłów, dobrych chęci, innowacyjności. Gdynia słynie z wewnętrznej solidarności mieszkańców. W Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym wymyślono uchwyty, umożliwiające otwieranie drzwi bez dotykania klamki, samym ramieniem. Ktoś wymyślił szablon do drukowania w 3D przyłbic ochronnych, wrzucił go do sieci na zasadach „open source” i dzięki temu nawet w Hiszpanii można było „drukować” ten niezbędny sprzęt. Restauracje, choć same walczyły o życie, zaczęły akcję #gastropomaga. Ciepłe posiłki trafiały wprost z restauracyjnych kuchni do szpitali. Te z kolei błagały o środki do dezynfekcji i sprzęt ochronny.

– Natychmiast w Gdyni Arenie zrobiliśmy punkt zbiórki, apelując do przedsiębiorców, że jeśli mają na stanie taki sprzęt, niech go do nas przyniosą. To były decyzje podejmowane nieraz w parę minut. Zorganizowaliśmy pierwsze, tak potrzebne dostawy płynu dezynfekującego dla każdego z trzech naszych szpitali. Mówiąc „nasze” mam na myśli to, że leczą gdynian i choć nimi nie zarządzamy, to w tamtej chwili nie było to w ogóle istotne. Wiedzieliśmy, że to na barki szpitalnej służby zdrowia spadł największy ciężar. I tak rozpoczęła się akcja #GdyniadlaMedyka, która pojawiła się, kiedy myśleliśmy, jak pomóc hotelarzom. Ich pokoje stały puste, a lekarze byli wycieńczeni pracą. Pomogliśmy i jednym i drugim. Zaproponowaliśmy, że będziemy płacić za pobyt medyków w hotelach blisko szpitali. Jedna z dużych firm taksówkarskich włączyła się w naszą akcję. Dziewczyny, które na co dzień obsługują nasze sekretariaty, dyżurowały pod specjalnym numerem telefonu. Pracowały w przysłowiowy świątek, piątek i niedzielę. Obsłużyły ponad 700 połączeń. Akcja trwała do końca maja – opowiada wiceprezydent Gdyni.

fot. ZKM Gdynia

Nikt nie czuł się zagubiony

Zagubieni czuli się seniorzy, a ci z Gdyni są wzorem aktywności w starszym wieku. Kilkanaście tysięcy z nich bierze udział w różnych zajęciach i nagle trach, wszystko stanęło, trzeba zostać w domu. Nie wszyscy mają komputer, internet, większość komunikuje się z bliskimi przez telefon. Zaczyna się wielka akcja dzwonienia do seniorów. Te rozmowy dały im poczucie, że nie są sami. Szefowa Centrum Aktywności Seniora wylicza, że jej pracownicy i ona sama przeprowadzili od 16 marca do 22 maja prawie 13 tysięcy rozmów. A w excelu z podsumowaniem tematów rozmów widnieje taka adnotacja: „dwie seniorki rozpłakały się ze szczęścia, że ktoś w ogóle do nich zadzwonił”. Dzielnicowe Domy Pomocy Społecznej przekształcają się w centra informacji i wsparcia. Telefony działają też w weekendy. Osoby szukające pomocy psychologicznej, będące w kryzysie, mogą dzwonić na specjalny numer, gdzie dyżuruje psycholog.

fot. Przemysław Kozłowski

Falochrony na czas sztormu

Na początku kwietnia miasto Gdynia uruchamia pierwszy „Falochron”, program wsparcia skierowany do przedsiębiorców. Miasto odracza płatności podatków lokalnych, umarza częściowo lub całkowicie czynsze w lokalach gminnych. Kolejne Falochrony są wodowane niemalże dzień po dniu: dla kultury, instytucji pomocy społecznej, klubów sportowych, edukacji, organizacji pozarządowych. Każdy to przemyślany i opracowany katalog ulg, pomocy finansowej, organizacyjnej, doradczej.

– Wiedzieliśmy, że wielu właścicieli firm i to zwłaszcza z sektora MŚP, może czuć się zagubiona. Pomoc rządowa w ramach kolejnych „tarcz” wymagała nie lada kompetencji, znajomości prawa, finansów i wreszcie mozolnego wypełniania druków. Ruszyły dyżury specjalistów naszego Powiatowego Urzędu Pracy. Do końca czerwca wypłaciliśmy 110 mln zł tym firmom, które się po takie wsparcie zgłosiły. Z tego 91 mln zł to pożyczki dla niemal 19 tys. gdyńskich mikroprzedsiębiorstw – mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała. – Kluczowe okazało się też zorganizowanie dla biznesu darmowych usług doradczych w formie voucherów. Po wybuchu pandemii szybko zaoferowaliśmy przedsiębiorcom konkretne rozwiązania. My płaciliśmy za godzinę pracy eksperta, a firma mogła korzystać z jego wiedzy i doświadczenia.  Firmy nurtowały pytania dotyczące sytuacji prawnej i podatkowej, ale nie tylko. Sporym zainteresowaniem cieszyło się doradztwo marketingowe. Równe 100 firm, które skorzystało z naszych voucherów, to dowód na to, że lokalny biznes potrzebował takiej formy wsparcia – dodaje  Gruszecka-Spychała.

fot. M. Saratowski

Szkoły, duma i jakość życia

Radę dały także szkoły. W wielu z nich cyfrowe narzędzia do nauki były w użyciu już wcześniej. To w Gdyni jest jedyna w tej części Europy Microsoft Flagship School. Dzięki temu, że kilka firm kupiło brakujące tablety i monitory i przekazało je w darze, wszystkie dzieci w Gdyni miały na czym się uczyć. Nie wydarzyłoby się to, gdyby nie dobre, a wręcz modelowe relacje z lokalnym biznesem. Zresztą nie tylko w tym przypadku one procentowały. Nie ma chyba w Gdyni takiej sfery życia, gdzie nie odczuwałoby się lokalnej solidarności i poczucia dumy z miejsca, w którym się żyje. Gdynianie są niezwykle przywiązani do swojego miejsca na ziemi i, kiedy trzeba, potrafią ciężko pracować, ale też pomagać innym. Może to właśnie jest odpowiedzią na pytanie, jak im się to wszystko udało. Bo wiceprezydent Gdyni kwituje to pytanie krótko: „Ważne, by na zmiany reagować adekwatnie i na czas”. Wiemy jedno, że Gdynia jest i wciąż pozostaje liderem wśród miast o najwyższej jakości życia, o czym świadczą liczne laury i wyróżnienia. Sami mieszkańcy od lat wskazują swoje miasto jako najlepsze miejsce do życia, a pamiętne trzy miesiące niczego w tym względzie nie zmieniły.

fot. M. Sałatowski

 

 

Mogą Ci się również spodobać

Awaria „Czajki”: stołeczne MPWiK drąży tunel pod Wisłą

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji rozpoczęło drążenie tunelu pod Wisłą, w którym zostanie umieszczona ...

Gwałtownie rośnie popyt na pracowników z Ukrainy

Po odmrożeniu gospodarki firmy niemal w całej Polsce coraz częściej szukają pracowników, w tym ...

Samorządowe inwestycje pod znakiem zapytania

Ubytki w dochodach z PIT zubożą lokalne budżety – podkreślali uczestnicy debaty towarzyszącej gali ...

Kraków chce sobie sprawić kosztowną nowinkę technologiczną

Klasycznych rowerów miejskich w Krakowie raczej już nie zobaczymy. System Wavelo przestał działać w ...

Burmistrz chciał na początek obniżyć pensję sobie. Radni się nie zgodzili

Chciałem zacząć od siebie. Taką wolę zgłosili też moi zastępcy. Uważamy, że w dobie ...

Wstrzykiwacze z aplikacją na smartfonie

Z dzisiejszej perspektywy mam wrażenie, że początki naszej działalności były dużo bardziej ryzykowne i ...