Musimy być wsparciem dla regionu

Taka uczelnia jak nasza musi wpisywać się w potrzeby przemysłu i usług – mówi Józef Cebulski, prorektor ds. infrastruktury i współpracy z gospodarką Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Publikacja: 19.02.2017 22:00

Musimy być wsparciem dla regionu

Foto: Rzeczpospolita, Jadwiga Zydron Jadwiga Zydron

Rz: Panie profesorze, przychodzi przedsiębiorca do uniwersytetu i...

Józef Cebulski: I kierujemy go do Uniwersyteckiego Centrum Transferu Technologii. W największym uproszczeniu jest to jednostka uniwersytetu dedykowana współpracy z biznesem. Na przykład przedsiębiorca ma innowacyjny pomysł, ale nie dysponuje sprzętem oraz personelem badawczym umożliwiającym weryfikację. I tu pojawiamy się my. To oczywiście tylko przykładowy model współpracy, bo nasze możliwości są znacznie szersze.

Czy Uniwersytet Rzeszowski jest przygotowany do takiej współpracy?

W ostatnich latach w bazę badawczo-naukową nasz uniwersytet zainwestował ponad 526 mln zł. W samą aparaturę i wyposażenie ponad 156 mln zł. Większość to pieniądze pozyskane z Unii Europejskiej. Powstały m.in. Centrum Mikroelektroniki i Nanotechnologii, Przyrodniczo-Medyczne Centrum Badań Innowacyjnych czy Centrum Innowacyjno-Badawcze Środowiska. Na najwyższym światowym poziomie jest sprzęt zakupiony na potrzeby wydziału medycznego. Wysokiej klasy jest laboratorium nanotechnologii. To trzecie laboratorium świata, gdzie są syntezowane technologią MBE izolatory topologiczne na bazie tellurku rtęci.

Można już wskazać jakieś efekty tych inwestycji?

Oczywiście. Podnieśliśmy poziom naszych badań. Zwielokrotniliśmy ilość prac eksperymentalnych opublikowanych w czasopismach z tzw. listy filadelfijskiej i co ważne, te publikacje spotkały się z odzewem. Na bazie tych ogólnych badań kontaktują się z nami firmy, które chcą zawiązywać bezpośrednią współpracę z naszą uczelnią w celu opracowania konkretnego produktu. Ostatnio skontaktował się nami przedsiębiorca z Kanady zainteresowany wdrożeniem naszych rozwiązań z zakresu biotechnologii. Chcę podkreślić, że część aparatury kupowaliśmy pod kątem przygotowania się do potrzeb regionu w zakresie choćby doliny lotniczej, biotechnologii, rolnictwa, biochemii.

Tyle tylko, że aparatura kupowana była przy wsparciu środków unijnych, a to rodzi ograniczenia w możliwości udostępnienia tych urządzeń przedsiębiorcom do celów komercyjnych.

To fakt, dlatego przygotowujmy się do projektu „Lagging Regions". Komisja Europejska zauważyła ten problem, że sprzęt może być wykorzystywany tylko do badań podstawowych, szeroko publikowanych i udostępnianych, bez możliwości bezpośredniej współpracy komercyjnej. Projekt, który będziemy realizować wspólnie z Bankiem Światowym, urzędem marszałkowskim, przy udziale Politechniki Rzeszowskiej ma nam umożliwić udostępnienie maksymalnie 20 proc. wydajności sprzętu pod działalność gospodarczą i komercyjną. Liczę, że uda się ten projekt uruchomić już w drugim półroczu.

20 proc. to nie jest dużo.

Ale i nie mało. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że mówimy tylko o wykorzystaniu sprzętu do badań. Do tego wliczyć trzeba wkład intelektualny naszych naukowców. To wszystko razem daje już potencjał, który pozwoli opracować rozwiązanie konkretnego problemu dla naszych przedsiębiorców.

W których przestrzeniach uczelnia chce udostępnić tę aparaturę?

Założenia przewidują udostępnienie Uniwersyteckiego Centrum Innowacji i Transferu Wiedzy Techniczno-Przyrodniczej oraz Przyrodniczo-Medycznego Centrum Badań Innowacyjnych. Tam jest sprzęt, który budzi największe zainteresowanie przedsiębiorców w regionie.

Uczelnie zainwestowały grube miliony w centra naukowo-badacze, ale z drugiej strony to samo zrobiły przedsiębiorstwa.

Tyle że ich laboratoria są budowane pod ściśle określone potrzeby konkretnych firm, są bardzo specjalistyczne. Nasze uniwersyteckie laboratoria mają charakter ogólny. Mamy też wykształcony zasób ludzki. W mojej opinii możemy wiele zaoferować biznesowi, szczególnie w naukach ścisłych: fizyce, matematyce, chemii, informatyce, ale także rolnictwie, biotechnologii.

Czy jako prorektor odpowiadający za kontakty z biznesem ma pan do dyspozycji budżet, aby promować potencjał uczelni oraz projekty, które można zamienić na pieniądze?

Takiego budżetu nie mam, ale zdaję sobie sprawę, że środki na ten cel będziemy musieli przygotować, jeśli będziemy mieli znaczącą ilość projektów do komercjalizacji. Nasze badania mają dziś w zdecydowanej większości charakter ogólny, naukowy. Taka jest zresztą misja uniwersytetu.

Tyle że przedsiębiorcy chcą tego, czego nikt nie ma, a nie to, co mogą mieć wszyscy.

To prawda, ale myślę, że nasze działania w kierunku biotechnologii, medycyny czy rolnictwa dadzą wkrótce o sobie znać. Dobrze by było, gdyby ministerstwo na tego typu rzeczy – wdrożenia i promocje – znalazło dodatkowe pieniądze. Mam nadzieję, że tak się stanie.

A czy nie jest tak, że Uniwersytet Rzeszowski trochę przespał szansę i miejsce, które mógłby zająć w regionie, zagospodarowali inni?

Proszę zwrócić uwagę, że jesteśmy młodym uniwersytetem, który powstał zaledwie 17 lat temu. Moi poprzednicy robili wszystko, aby przede wszystkim zbudować bazę. Wcześniej nie było takiego dofinansowania jak podczas ostatniej perspektywy unijnej. I nasz uniwersytet wciąż się buduje. Mamy fundamenty pod względem aparaturowym. Wciąż szukamy swojego miejsce w regionie. Musimy także pamiętać, że współpraca z biznesem to również przygotowanie kadr do potrzeb rynku pracy. Tym wprost wpisujemy się w potrzeby z regionu. Chociażby prowadząc specjalność z zakresu inżynierii materiałowej dla potrzeb zakładów doliny lotniczej, zakładów farmaceutycznych czy w badaniach dotyczących somatycznych komórek macierzystych i biotechnologii żywności.

Czy wzorem innych uczelni zamierzacie powołać spółkę, która zajmie się pomocą naukowcom w komercjalizacji ich badań i pomysłów?

Tak, myślimy o tym, aby powołać taką spółkę przy uniwersytecie. W tym zakresie chce nam pomóc Komisja Europejska w ramach projektu „Lagging Regions". Chcemy jednak znaleźć formułę najbardziej zoptymalizowaną pod względem kosztowanym oraz zgodną z wymaganiami Komisji Europejskiej i ustawą o szkolnictwie wyższym.

Tylko czy Uniwersytet Rzeszowski jest przygotowany na ryzyko, jakie niesie ze sobą zaangażowanie w biznes?

Tego jako uniwersytet musimy się nauczyć. Politechniki ten etap mają już za sobą, bo współpracują z biznesem od lat. Doświadczenia uniwersytetów takich jak nasz są trochę mniejsze, bo misja uniwersytetów była i nadal jest trochę inna. Zdajemy sobie sprawę, że musimy współpracować z przemysłem. Taki regionalny uniwersytet jak nasz musi wpisywać się w potrzeby przemysłu i usług, musi być dla nich wsparciem. Oprócz działalności naukowej i dydaktycznej musi budować drugą nogę biznesowo-naukową. I to jest wyzwanie na najbliższe lata.

CV

Dr hab. Józef Cebulski, ur. 1970 r. w Dębicy. Fizyk. Prorektor ds. infrastruktury i współpracy z gospodarką Uniwersytetu Rzeszowskiego. Współtwórca Centrum Mikroelektroniki i Nanotechnologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. W latach 201–2014 dyrektor Centrum Transferu Wiedzy Techniczno-Przyrodniczej UR. Zajmuje się fizyką półprzewodników. Ostatnie prace dotyczą badań tkanek nowotworowych za pomocą FTIR oraz spektroskopii ramanowskiej w celu odnalezienia wskaźnika oceniającego skuteczność leczenia raka piersi. Jest współautorem 64 publikacji, z czego 54 znajduje się na tzw. liście filadelfijskiej. Uczestniczył, jako wykonawca lub kierownik, w siedmiu międzynarodowych projektach naukowych i w kilku projektach krajowych.

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego