Poznań jest największym po stolicy płatnikiem janosikowego wśród polskich miast
AdobeStock

Ponad połowa Polaków nie zgadza się, że zamożne gminy powinny dzielić się pieniędzmi z biedniejszymi kosztem pogorszenia usług dla mieszkańców.

Badanie i opracowany na jego podstawie raport zostały przygotowane na zlecenie inicjatywy „Stop janosikowe”. Działająca już prawie dekadę organizacja zapewnia, że nie stawia sobie za cel całkowitej likwidacji janosikowego. Od lat za to intensywnie zabiega o naprawienie błędnych, niesprawiedliwych przepisów, które powodują, że swoimi pieniędzmi muszą dzielić się z innymi te gminy, powiaty i województwa, które same potrzebują wsparcia.

CZYTAJ TAKŻE: Podatkowy zawrót głowy w samorządowych budżetach

Janosikowe to obowiązkowa wpłata, którą bogatsze samorządy przekazują tym mniej zasobnym. A trafia ona do nich za pośrednictwem tzw. subwencji ogólnej, składającej się z części: oświatowej, wyrównawczej, równoważącej i regionalnej.

Jeden traci, wielu zyskuje

Części równoważąca i regionalna są finansowane przez zamożniejsze samorządy, a ich beneficjentami są właśnie te mniej zamożne.

Z raportu wynika, że największym płatnikiem części regionalnej subwencji było Mazowsze, które w latach 2004–2018 wydało na janosikowe 8,412 mld zł.

Do jego kasy trafiło zaś z tego tytułu zaledwie 698,4 mln zł. Co w praktyce oznacza, że w latach 2004–2018 mazowieckie straciło na janosikowym 7,714 mld zł.

Z kolei największym płatnikiem janosikowego wśród polskich miast jest stolica. W latach 2007–2019 na część równoważącą Warszawa wydała łącznie ponad 11 mld zł. W tym samym okresie Gdańsk przeznaczył na ten cel 437 mln zł, Wrocław – 731 mln zł, Kraków – 804 mln zł, a Poznań – 922 mln zł.

Autorzy raportu wskazują na duże dysproporcje między tymi, którzy na janosikowym tracą, a tymi, którzy na nim zyskują. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że z 380 powiatów (w tym 66 miast na prawach powiatu) janosikowe płacą 53 powiaty (31 miast na prawach powiatu). Z kolei z 2 477 gmin specjalną daniną obciążonych jest zaledwie 106. A to, jak wskazano w opracowaniu, oznacza, że pieniędzmi 159 samorządów (łącznie płatników jest 160, ale Mazowsze płaci część regionalną, która jest rozdysponowywana na szczeblu wojewódzkim) dzieli się aż 378 powiatów i 1526 gmin.

Inicjatywa „Stop janosikowe” uważa, że obecne zasady mechanizmu wyrównywania szans w samorządach nie odzwierciedlają ich bieżącej sytuacji budżetowej. Zapewnia jednak, że od początku chodziło jej nie o likwidację janosikowego, ale o zmianę zasad jego naliczania i podziału. Będzie to ważne zwłaszcza teraz, w kontekście zmniejszenia dochodów podatkowych samorządów, związanych m.in. z obniżeniem PIT. Problemem jest też to, że janosikowe w obecnym kształcie nie uwzględnia realnej liczby mieszkańców oraz wzrostu kosztów ponoszonych w różnych częściach kraju, zwłaszcza rosnących cen energii czy utylizacji odpadów.

CZYTAJ TAKŻE: Janosikowe trzeba odesłać do lamusa

Dużą część raportu stanowi analiza tego co o janosikowym wiedzą, sądzą i czego oczekują od niego Polacy. Z badania przeprowadzonego przez IBRiS wynika, że większość, bo 69 proc. Polaków wie, czym jest janosikowe. Co ciekawe, 52,5 proc. zgadza się, że część funduszy powinna być przeznaczana z bardziej zamożnych do mniej zasobnych regionów. A najbardziej skłonni do dzielenia się są mieszkańcy dużych miast (250–500 tys. mieszkańców), wśród których jest aż 71,5 proc. zwolenników transferów.

Co ciekawe, z raportu wynika, że te oceny zmieniają się, gdy przechodzą na lokalny grunt. Prawie 60 proc. ankietowanych nie zgadza się już bowiem z tym, że zamożne gminy powinny dzielić się z biedniejszymi nawet kosztem pogorszenia jakości usług dla mieszkańców. Ponad połowa uważa, że przekazywanie części dochodów podatkowych innym zamiast przeznaczania ich na rozwój lokalnej społeczności nie jest sprawiedliwe. Najczęściej taki pogląd wyrażali mieszkańcy dużych miast (250–500 tys.) – 82 proc., najrzadziej miast powyżej 500 tys. – nieco ponad 35 proc.

Aż 55 proc. badanych chciało, by janosikowe było przeznaczane na inwestycje rozwojowe. Tylko 29 proc. uważa, że danina płacona przez zamożniejsze samorządy powinna iść na fundusz solidarnościowy, a zdaniem zaledwie 6,5 proc. badanych – na bieżące wydatki. W ocenie 8 proc. janosikowe powinno trafiać na służbę zdrowia, szkolnictwo lub inne wydatki samorządów.

Raport odpowiada też na pytanie, skąd – zdaniem Polaków – powinny się brać pieniądze na wsparcie biedniejszych regionów. Zdecydowana większość respondentów (80 proc.) uważa, że mniej zamożne samorządy powinny być wspierane przede wszystkim przez rząd. Prawie co dziesiąty uważa za to, że ciężar utrzymywania regionów w gorszej sytuacji ekonomicznej powinien spoczywać na barkach samorządów. Pomocy z tej strony w największej mierze oczekują mieszkańcy małych miast do 50 tys. mieszkańców – 19 proc.

Inwestycja w jakość

Badania potwierdzają, że Polacy zdają sobie sprawę, jak ich zarobki przekładają się na zamożność ich wspólnot lokalnych. Wiedzą bowiem, że im wyższe są ich dochody i – pośrednio – płacone przez nich podatki, tym większe są dochody samorządów.

Co więcej, chcą, by ich podatki były przeznaczane na usługi i infrastrukturę, z których sami korzystają. Przy czym prawie 94 proc. chce, by samorządy o dużych dochodach z płaconego przez nich podatku oferowały właśnie im najwyższą jakość usług i inwestowały w infrastrukturę. Autorzy raportu pokusili się nie tylko o wskazanie błędów systemu, ale dają też propozycję, jak go naprawić. Przede wszystkim zwracają uwagę, że podstawowym uzasadnieniem janosikowego ma być zasada sprawiedliwości społecznej. Tymczasem przyjęte kryteria bogactwa i biedy są całkowicie nieadekwatne i wybiórcze. To zaś prowadzi do paradoksalnych sytuacji, zwłaszcza tam, gdzie cena pracy, a co za tym idzie usług, jest wyższa niż przeciętna. W ocenie autorów konieczne jest zatem oszacowanie stanu finansów z uwzględnieniem całokształtu dochodów i wydatków jednostek samorządowych.

CZYTAJ TAKŻE: Mazowsze i stolica oddzielnie?

Niezbędnym krokiem do naprawienia mechanizmu ma być także wprowadzenie tzw. progów ostrożnościowych. W raporcie zwraca się uwagę, że janosikowe jest płacone na podstawie danych finansowych sprzed dwóch lat. A to pociąga za sobą ryzyko, że w przypadku gwałtownej dekoniunktury jego wysokość może doprowadzić budżet samorządu do ruiny. Ustawa powinna przed tym zabezpieczać.

Ponadto dziś nie ma obowiązku przekazania środków z janosikowego na inwestycje. Beneficjenci mogą więc wydać je na dowolny cel, w tym nawet „przejadać”, np. na nagrody i premie czy na organizację imprez. Zdaniem inicjatywy przepisy powinny uwzględniać również szczególną pozycję Warszawy z uwagi na szczególne koszty jej „stołeczności”. Ostatnią kwestią, która wymaga naprawy, jest kryterium wyliczania janosikowego. Autorzy raportu wskazują na wielką wadę uzależniania go od liczby zameldowanych. Nie uwzględnia bowiem tego, że w większości aglomeracji żyją i pracują ludzie zameldowani w innych miejscowościach, którzy według tego płacą swoje podatki dochodowe. Ustawa powinna w tym zakresie wprowadzać tzw. współczynniki korygujące, pozwalające na uwzględnienie realnej liczby mieszkańców.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wałbrzych z inteligentnym system zarządzania odpadami

T‑Mobile Polska podpisał pierwszą umowę dotyczącą budowy rozwiązań inteligentnych dla miast w obszarze tzw. waste ...

Miasta łatają budżety kosztem kierowców

Opłaty za parkowanie idą ostro w górę. Największe miasta podjęły już decyzje, ile więcej ...

Potrzeba więcej pieniędzy na śmieci

Gmin nie stać na usuwanie składowisk odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz, ...

Lokalne budżety czeka finansowa zapaść?

Przez rządowe zmiany w PIT i składkach na ZUS metropolia Warszawska straci 1,3 mld ...

Lotnisko Poznań Ławica rośnie szybciej od planów

Lotnisko w Poznaniu obsłużyło od stycznia do lipca 2019 r. 1 325 269 pasażerów. ...