Samorządowcy z różnych stowarzyszeń przedstawili w środę na konferencji prasowej w Warszawie skutki wprowadzenia rządowego planu Polski Ład dla mieszkańców polskich gmin i miast. Ich zdaniem samorządy stracą na tym programie w sumie aż 145 mld zł.

Czytaj także: Boiska, ulice, baseny. Na co samorządy chcą pieniędzy z Polskiego Ładu

Zapłacą mieszkańcy, zapłacą samorządy

– Postulat, żeby najmniej zarabiający mieli trochę mniejsze podatki jest słuszny, ale za Polski Ład zapłaci część Polek i Polaków zarabiający całkiem małe pieniądze – mówił prezydent Trzaskowski.

Jego zdaniem na programie straci duża część mieszkańców. – Stracą pielęgniarki na kontraktach, stracą taksówkarze, stracą właściciele małych osiedlowych sklepików, straci bardzo wielka liczba polskich rodzin. Stracą oczywiście polscy przedsiębiorcy – wyliczał prezydent stolicy.

Ale samorządowców niepokoi również olbrzymi rachunek wystawiony właśnie samorządom: aż na 145 mld złotych

– Samorządy wydaje się czasem, że to abstrakcja, ale to mieszkańcy naszych miast, miasteczek i wsi. I na tym polega pomysł PiS-u, żeby do jednej kieszeni pieniądze włożyć, a z drugiej kieszeni pieniądze wyjąć – mówi Rafał Trzaskowski.

Z jego wyliczeń Warszawa ma stracić miliard 700 mln zł rocznie. – Gdyby tak się stało, to oznaczałoby, że roczny budżet, który wydajemy dopłacając do służby zdrowia, do kultury, do sportu do pomocy społecznej wyparuje – ostrzegał włodarz Warszawy.

Tłumaczył, że to będzie oznaczać, że mieszkańcy miast, miasteczek i wsi będą musieli stawić czoła sytuacji, w której olbrzymia część tych, usług, które oferuje samorząd będzie musiała być likwidowana jak dopłaty do zajęć dodatkowych, modernizacja szpitali, w środku pandemii.

– W tę stronę idzie PiS, po to, by scentralizować państwo, po to, by te pieniądze wydawał minister, po to by te pieniądze dostawali ci, którzy są zaprzyjaźnieni z dzisiejszą władzą. I dlatego mówimy jasno: Nie. – Nie ma zgody na tego typu rozwiązania –dodał Trzaskowski.

Rząd daje po uważaniu

Dorota Zmarzlak wójt gminy Izabelin, przyznała, że choć ma krótkie doświadczenie w administracji, bo niespełna trzy lata, to cały czas ma poczucie takiego chaosu, legislacyjnego rollercoastera, z którego za chwilę wypadną wszyscy mieszkańcy Polski.

Przypomniała, że cały czas nie jest ustalony z Komisją Europejską Krajowy Plan Odbudowy, za to jest pięknie zakomunikowany na bilbordach już od kilku tygodni.

– Mamy w Polsce wysoką inflację, która wpływa na nas wszystkich, nie tylko na budżety domowe, ona wpływa na też na budżety samorządowe, te budżety, w których mu prezydenci, burmistrzowie i wójtowie wydajemy pieniądze naszych mieszkańców – mówiła wójt Izabelina.

Podkreśliła, że są już takie jednostki samorządu terytorialnego w Polsce, szczególnie gminy wiejskie, i mniejsze miasta na prawach powiatu, w których po zrealizowaniu bieżących wydatków nie zostają już żadne pieniądze na inwestycje.

A premier w ostatnim czasie rozdał z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych 6 mld zł po uważaniu. – Więc teraz mamy takie samorządy, które budują kolejny plac zabaw i mamy samorządy takie, które nie mają na dokończenie kanalizacji -mówiła Dorota Zmarzlak.

Jej zdaniem „Polski Ład” to jest taki sposób, żeby zabrać pieniądze mieszkańcom polskich wsi i miast, z których płacone są im najbliższe potrzeby jak edukacja, żłobki, przedszkola, komunikacja publiczna, gospodarka odpadami, kultura czy sport.

– Te usługi realizowane przez samorządy towarzyszą nam od narodzin do śmierci .- Od narodzin, bo szkoły rodzenia opłacane są z budżetów samorządów, a cmentarze komunalne to jest również zadanie samorządu – mówi wójt Izabelina.

Samorządowcy: Więcej pieniędzy z PIT-ów

Marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Anna Polak dodała, że „Polski Ład, to nic innego jak ta sama strategia PiS-u, karania niepokornych, naradzania swoich”.

– To naszym zdaniem jest kolejny krok do centralizacji państwa polskiego, a właściwie jest to skok na dochody jednostek samorządu terytorialnego, ale zapłacą również przedsiębiorcy – mówiła marszałek Polak.

Andrzej Dziuba, prezydent Tychów wyliczał, że jego miasto na Polskim ładzie straci 61 mln zł. – To tak jakby każdy tyszanin stracił 500 zł. Był program 500+, to teraz będzie program 500 minus, bo o te 500 zł na każdego mieszkańca będzie mniej na świadczenie usług publicznych – wyliczał prezydent Tychów.

Samorządowcy podpisali apel do rządu. – Domagamy się zachowania obecnego systemu finansowania samorządów, w którym pieniądze podatników zostają najbliżej miejsca ich pracy i życia, z uwzględnieniem sprawiedliwego systemu wyrównawczego dla gmin, które w małym stopniu korzystają z udziałów w podatkach dochodowych. By tak się stało, rząd musi zwiększyć udział samorządów w PIT każdego mieszkańca – tłumaczyli w nim.

Samorządowcy chcą, by w gminach zostawało 52,23 proc. z podatków PIT, a nie 38,23 proc. jak jest obecnie. W powiatach – 14 proc, w województwach – 2,19 proc. W sumie 68, 42 proc. podatków powinno zostać w samorządach. Dziś jest to niewiele ponad połowę.