materiały prasowe

Marzysz o spaniu w stogu siana? Albo na piaszczystej plaży? Jeżeli nie masz pod ręką oryginałów wystarczy zanurzyć się w pościeli, która imituje te miejsca. Pomysł Gosi i Marcina Dziembajów, grafików ze Szczecina zamienił się w całkiem sporą produkcję, a inspiracją był powrót do wspomnień z dzieciństwa.

Gosia Dziembaj pochodzi z małego miasteczka na południu Pomorza Zachodniego. Jej dzieciństwo to m.in. jazda konna. Pamięta kilkudniowe rajdy konne. – Wtedy noclegi zwykle oznaczały właśnie stóg siana w stodole u zaprzyjaźnionego gospodarza – wspomina. – Każde moje wakacje to czas spędzony nad jeziorem w otoczeniu przyrody i zwierząt. Stąd stóg siana czy mech.

Dla Marcina wakacje z kolei oznaczały morze i plażę. Jako dziecko jeździł do babci do Darłówka. Wtedy z pewnością żadne z nich nie przypuszczało, że letnie wspomnienia powrócą po latach w postaci… pościeli.

Od poliestru do bawełny

Najpierw jednak była praca grafików komputerowych w agencji reklamowej w Szczecinie. Z wspólnych dni w pracy zrodziła się miłość. Potem było standardowo – wspólne mieszkanie, ślub i dziecko.

– Na początku 2012 roku, gdy Mieszko miał około dziesięciu miesięcy, dzięki wsparciu babci, która się zaoferowała, że zajmie się małym, mogłam powoli wrócić do pracy. Marcin od 2010 roku pracował jako freelancer i właśnie wtedy pojawił się idealny moment, żeby wspólnie zacząć pracę nad własną marką. Plan zakładał, że od teraz będziemy działać jako studio projektowe, jednak jak widać nasze projekty zadecydowały inaczej – opowiada Małgorzata.

Wcześniej, bo w 2008 roku pojechali razem na pierwszą edycję Łódź Design Festival. Warsztaty, wystawy, wykłady. Po tym wyjeździe wiedzieli, że grafika to za mało, a wyzwaniem stało się projektowanie wzornicze.

– Zaczęło się od bardzo prostego pomysłu spania w wygodnym, antyalergicznym i niekłującym stogu siana. Taki nowoczesny, domowy odpowiednik wakacyjnych nocy spędzanych na wsi. Myślę, że tęsknota za beztroską dzieciństwa i ogromem wolnego czasu, który się wtedy posiadało były głównym impulsem do stworzenia tego projektu. Podczas pierwszej wystawy, na której pokazaliśmy prototyp produktu, nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy z tego jak jest uniwersalny. Jest intuicyjnie rozumiany przez osoby w różnym wieku, pochodzące z odmiennych kultur, mieszkające w najodleglejszych krajach. Okazuje się, że pościel imitująca stóg siana wzbudza wiele pozytywnych emocji, co nas jako projektantów bardzo cieszy – opowiada Gosia.

Droga od pierwszego pomysłu – pościeli ze wzorem siana – do komercyjnej realizacji nie była jednak prosta. W 2013 roku jej wizualizację wysłali na konkurs Design Open Space organizowany przez Wroclove Design Festival. Prototyp spodobał się, ale nie nadawał się do sprzedaży jako produkt. Druk wykonany był na sztucznej tkaninie poliestrowej zwykłymi farbami używanymi w druku reklam i banerów. Lawina jednak ruszyła. Dzięki obecności we Wrocławiu trafili na wystawę Las i Łąka w Kopenhadze.

– Tam jednak nie mogliśmy pokazać sztucznego prototypu, tylko produkt gotowy do sprzedaży. W tym momencie zaczął się wyścig z czasem, ponieważ do wystawy w Danii mieliśmy niecałe 3 miesiące. Przy zerowym doświadczeniu i wiedzy, jeżeli chodzi o tekstylia, zaczęliśmy poszukiwania odpowiednich dostawców, drukarni, szwalni. W owym czasie wszyscy znawcy tematu zgodnie twierdzili, że w Polsce maszyn do tego typu zadruku jeszcze nie ma. Okazało się, że jednak są i nie musimy ściągać próbek z Chin, jak nam wszyscy radzili. W Kopenhadze pokazaliśmy więc gotowy produkt i od tamtej pory zaczęła się nasza przygoda z tekstyliami. Nie planowaliśmy tego. Nie powiedzieliśmy sobie – ale fajnie byłoby mieć firmę produkującą pościel. Stóg siana zadecydował za nas – żartuje Gosia.

Gdzie jest mysz?

Tak powstała firma Hayka i zaczął się biznes. Zaczęli od dwóch wzorów pościeli – Słomy i Siana. Wystawy dały im pierwszą rozpoznawalność, ale dopiero wyjazdy np. na Targi Rzeczy Ładnych w Warszawie zaczęły się przekładać na liczbę klientów i wzrost sprzedaży. Oprócz samodzielnej sprzedaży w internecie zaczęli tworzyć sieć dystrybucji w polskich sklepach internetowych i sklepach stacjonarnych. W 2015 roku nawiązali współpracę z siecią sklepów Selene Materace, co wiązało się ze skokiem – z kilku sklepów stacjonarnych zrobiło się kilkadziesiąt. Jeden pokój zaczął być za mały na magazyn towaru. Pościel się sprzedawała, trzeba było tworzyć nowe wzory, klienci pytali się o prześcieradła, poduszki, narzuty, sugerowali obrusy. Asortyment rozrastał się. W 2017 roku otworzyli w Szczecinie showroom. Trafili poza Polskę – do Niemiec, Austrii, Holandii, Danii, Belgii, Czech, Słowacji, Norwegii i Francji. I to nie tylko poprzez sprzedaż internetową, ale i stacjonarną.

Dzisiaj produkcja wynosi minimum 6 tys. metrów bieżących tkaniny i 800 kg dzianiny miesięcznie. To mniej więcej około 1000 kompletów. Tkanina to bawełna o splocie satynowym, z której powstaje pościel, poszewki i tekstylia stołowe, z kolei dzianina (także bawełniana) wykorzystywana jest do produkcji prześcieradeł. Nowe wzory pościeli projektują sami, oprócz kolekcji pościeli ilustrowanej, do której co roku chcą zapraszać innego artystę. Produkcja odbywa się w dwóch miastach – tkaniny oraz zadruk w Łodzi, a szycie, pakowanie i dystrybucja – w Szczecinie, gdzie mieści się siedziba. Co ważne – każda pościel jest inna, w zależności od tego, w którym momencie wzoru wypadnie krojenie. Stąd na niektórych poduszkach w słomie ukryta jest mysz, a w niektórych nie. Z kolei w pościeli Plaża wykorzystali zdjęcia z plaży w Darłówku, tam gdzie Marcin spędzał wakacje. Do projektu wykonali 1500 zdjęć plaży.

Głównym produktem jest pościel z kolekcji Hayka. Cena za komplet zaczyna się od 335 zł. Najdroższy produkt w całym asortymencie to z kolei pikowana narzuta za 550 zł. Co najważniejsze interes kręci się – w 2017 udało się uzyskać 1,5 mln zł przychodów.

Była Hayka, jest Foonka

Nie wszystko jednak szło łatwo. Jak większość przedsiębiorców, by rozwijać się musieli wziąć kredyt, co kosztowało sporo wysiłku. W 2017 roku zmienili też nazwę firmy – z Hayka na Foonka.

– W 2017 roku staraliśmy się zarejestrować nazwę Hayka w Urzędzie Unii Europejskiej do spraw Własności Intelektualnej. Niestety, duńska firma Hay wyraziła sprzeciw, nasze nazwy były według nich zbyt podobne, a to mogłoby wprowadzać w błąd klientów. Nie było to naszą intencją, nie chcieliśmy także ryzykować długotrwałej i kosztownej walki, dlatego postanowiliśmy pójść na ugodę z Duńczykami. Ryzyko polegało na tym, że w przypadku przegranej mogliśmy definitywnie stracić prawa do używania nazwy Hayka – opowiada Dziembaj.

Dzięki ugodzie zachowali nazwę Hayka dla kolekcji pościeli, a sama firma i inne jej produkty od tego roku występują pod szyldem Foonka.

Teraz przygotowują się do kolejnych wyzwań. Na zaproszenie Komisji Europejskiej – jako jedyni z Polski – wezmą udział w misji biznesowej w Azji. Pod koniec maja ich produkty będą pokazywać w Korei Południowej. Równolegle rozwijają sieć dystrybucji w Europie – Danii, Holandii i Belgii. Wciąż planują nowe towary.

– Podczas targów Warsaw Home Expo pod koniec zeszłego roku na stoisku pojawiły się pufy obite naszymi wzorami, co spotkało się ze sporym zainteresowaniem ze strony odwiedzających. Jest więc bardzo prawdopodobne, że w niedalekiej przyszłości pojawią się również małe meble – mówi Gosia Dziembaj.

Startują w konkursach. Pościel Słoma została nagrodzona w European Product Design Award 2017 i German Design Award 2018.

Mogą Ci się również spodobać

Użytkownik zapłaci za porzuconą hulajnogę

Firma Lime, której jednoślady można wypożyczyć w kilku polskich miastach, wprowadza „mandaty” za źle zaparkowane ...

Przedsiębiorcy inwestują w technologie

Już 150 mln zł trafiło do zachodniopomorskich firm w ramach dotacji na tzw. regionalne ...

W których regionach firmy mają problem z płatnościami

Najlepsze są pod tym względem te działające w województwie podkarpackim i lubelskim. Najgorsze: kujawsko-pomorskie ...

Technologie zmieniają nasze życie

Ludzkość się zmieniła. Skończył się czas rewolucyjnych skoków co kilka dekad. Dziś zmiany dzieją ...

Tadeusz Zysk: Czas skończyć z graniem pod siebie

Obecne konflikty pomiędzy władzą centralną a samorządami szkodzą wszystkim. Bez ustępstw nie da się ...

Nie tak łatwo z zieloną energią

Dotychczasowe doświadczenia lokalnych władz z fotowoltaiką nie pozostawiają wątpliwości: warto inwestować w panele, ale ...