Jachty żeglują do Europy

materiały prasowe

Blisko 650 jachtów opuściło w 2017 roku fabrykę koło Goleniowa. Tutaj mieszczą się największe zakłady w Polsce, będące sercem niemieckiej grupy Hanse Yachts.

Biały kadłub, kokpit wyłożony drewnem z wygodnym zejściem z rufy i dwoma kołami sterowymi. W środku dwie kabiny, główna i sypialnia, toaleta, kuchnia, rozkładany stół, koje. Wszystko co niezbędne, by wygodnie mogły podróżować cztery osoby. Do tego kompletne wyposażenie nawigacyjne zgodne z najnowszymi standardami. Mimo relatywnie niewielkiej długości, bo 9, 10 metrów wobec znacznie większych jednostek to niewiele, właśnie Hanse 315 wzbudzała spore zainteresowanie zwiedzających targi w Dusseldorfie w 2016 roku. Nie bez powodu – to był debiut tego jachtu.

Jak się okazało, doskonałego zarówno na wody śródlądowe, jak i nadającego się do morskiej żeglugi. Debiut okazał się udany – jednostka zdobyła tytuł European Yacht of the Year 2016, a także wiele innych nagród. Niemiecka stocznia Hanse Yachts mogła więc odnotować w swoich kronikach kolejny sukces.

Najpierw Stargard, potem Goleniów

Jak większość jachtów, Hanse 315 powstał jednak nie w Niemczech, ale na Pomorzu Zachodnim, koło Goleniowa. Działa tutaj Goleniowski Park Przemysłowy, który został włączony do Słubicko-Kostrzyńskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W 2008 roku pojawiła się na niej nowa firma – Technologie Tworzyw Sztucznych, będąca spółką córką Hanse Yachts.

– Tu historia jest długa i pełna przypadków – opowiada Michał Pokorski, prezes TTS sp. z o.o. – Michael Schmidt chciał rozpocząć produkcję w Polsce, ponieważ pracowało u niego w Greifswaldzie trzech pracowników z okolic Stargardu, którzy znali się na budowie łódek i chcieli wrócić do Polski. Szukano hali w Szczecinie, Stargardzie i Goleniowie, ale wtedy ciężko było o dobre lokalizacje na taką produkcję. Trafiono na halę koło Stargardu i tam najpierw zaczęto produkować łodzie. Przeprowadzka do Goleniowa była spowodowana rozwojem firmy. W Stargardzie wynajmowano dwie hale, które łącznie miały około 1500 mkw., a w Goleniowie przeniesiono się do 3000 mkw., z których w ciągu 1,5 roku zrobiło się 9000 mkw. – wspomina Pokorski.

Dzisiaj zakłady mają jeszcze większą powierzchnię, bo blisko 17 000 mkw. W 2017 rozbudowano magazyn, halę montażową, powiększono także place manewrowe.

– W Goleniowie wykonujemy podstawowe elementy, z których składa się jacht, czyli kadłub, pokład, wkładkę denną, podsufitkę oraz pozostałe elementy z tworzywa sztucznego, jak klapy, moduły toaletowe czy bakisty. Do kadłuba montowana jest wkładka denna, montowane są grodzie, wszystkie instalacje, czyli elektryczna, wodna, gazowa oraz brudna, moduły toaletowe oraz zbiorniki. Pokład również jest wyposażany w instalację elektryczną, montowana jest podsufitka, czyli element widoczny dla klienta od środka jachtu. Na pokładzie montujemy wszystkie elementy takelunku, kabestany, luki, szyny i knagi. Taki komplet jedzie do naszej siostrzanej fabryki w Greifswaldzie, gdzie montowane są meble oraz reszta wnętrza, kil, maszt, silnik i ster – opisuje Pokorski.

Niemiecki właściciel sukcesywnie zwiększa zakres prac wykonywanych w Goleniowie. W ostatnim czasie doszedł montaż instalacji wodnych, elektrycznych i gazowych, silników, wyposażenia nawigacyjnego i sterującego oraz innego wyposażenia niezbędnego na każdym jachcie.

Żaglowe i motorowe

Hanse Yachts to stocznia z 27-letnią tradycją. Powstała w 1990 roku w Greifswaldzie, tam też jest jej siedziba. Zatrudnia łącznie 1314 osób, a w 2016 roku osiągnęła przychody w wysokości 128 mln euro. W skład grupy wchodzi kilka marek. Oprócz flagowej Hanse są także Dehler, Moody, Varianta, Fjord i Sealine. Pierwsze cztery to jachty żaglowe o długości od 8 do ponad 20 metrów. Największa gama jachtów jest oferowana pod szyldem Hanse, z kolei Moody są bardziej klasyczne, a Dehler i Vartianta bardziej regatowe. Najnowszą marką są katamarany Privilege. Sealine i Fjord to łodzie motorowe.

W goleniowskiej części stoczni produkowane są wszystkie marki z wyjątkiem katamaranów. W 2015 roku fabrykę opuściło 530 jachtów. W 2016 – 540, a w 2017 aż 650. Plan na 2018 to 600 jednostek. Udział TTS w produkcji grupy wynosi aż 98 proc. Regularnie wprowadzane są też nowe modele. W ubiegłym roku było to siedem konstrukcji, w tym – pięć. Nowe jachty wystawiane są na targach i zgłaszane do licznych konkursów. Z ostatnich osiągnięć: nowa Sealina C430 została nominowana do nagrody European Powerboat of the Year Award 2018.

Mogą Ci się również spodobać

Apartamentowce psują rynek najmu?

Zdaniem części samorządowców turyści zawyżają ceny mieszkań oraz obniżają standard życia stałym mieszkańcom. Najem ...

Z narzędziami do zamówień wszystko w porządku

Nie można odrzucić oferty z tego tylko powodu, że została opatrzona podpisem kwalifikowanym, w ...

Stacja PKP w Muszynie

Turystycznym pociągiem przez granicę

W letniej ofercie przewoźników kolejowych pojawiają się kursy transgraniczne. Pasażerowie niektórych składów mogą liczyć ...

Gminy toną w podwyżkach

Wywóz śmieci na Mazowszu tak mocno drożeje, że samorządowcy nie znajdują dla tego racjonalnych ...

Długi najemców komunalnych idą w miliony

Najemcy mieszkań komunalnych są winni setki miliony złotych. Odzyskanie zaległego czynszu nie jest proste. ...

Problematyczny dzień i godzina w zamówieniach

Niemożliwe jest wyznaczenie przez zamawiającego terminu składania ofert jako terminu w dniach (liczbie dni). ...