Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty prokuratorskie stały się bezpośrednią przyczyną referendum w Częstochowie.
  • Jakie wymogi frekwencyjne decydują o ważności lokalnego referendum odwoławczego.
  • Dlaczego Częstochowa nie jest jedynym miastem, gdzie mieszkańcy próbują odwołać władze.
  • Z jakimi wyzwaniami proceduralnymi mierzą się inicjatorzy podobnych akcji w regionie.

Podobny pomysł pojawił się także w Zawierciu. – Inicjator tego referendum złożył po terminie wniosek o jego przeprowadzenie wraz z podpisami mieszkańców popierających inicjatywę, dlatego referendum nie zostało zarządzone – informowała delegatura KBW w Katowicach. 

Najpierw zarzuty dla prezydenta, potem referendum

Piątek jest ostatnim dniem kampanii przed referendum w Częstochowie w sprawie odwołania prezydenta oraz rady miasta. Inicjatywa referendalna została zgłoszona po zatrzymaniu prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka (zgodził się na podawanie nazwiska) przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w lutym tego roku.

Prokuratura zarzuciła mu przyjęcie co najmniej 40 tys. zł w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta, które umożliwiły realizację zamówienia publicznego na korzyść jednego z przedsiębiorców. Ponadto przedstawiono mu zarzut przyjmowania od różnych osób korzyści majątkowych o łącznej wartości co najmniej 129 tys. zł. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie prezydenta, ale sąd go nie uwzględnił.

Czytaj więcej

Częstochowa zna termin. Warszawa i Rzeszów czekają na decyzję w sprawie referendów

Prezydent ma zakaz pełnienia funkcji, wchodzenia do Urzędu Miasta i kontaktowania się z pracownikami. Jego obowiązki przejął pierwszy zastępca, Zdzisław Wolski.

Sam prezydent Częstochowy twierdzi, że jest niewinny, a zarzuty opierają się na pomówieniach. W czerwcu opublikował w mediach społecznościowych treść uzasadnienia odmowy zastosowania wobec niego tymczasowego aresztowania. Z pisma sądu wynika, że zarzuty dotyczące przyjmowania łapówek mogą opierać się na pomówieniu. Od tego czasu prezydent nie wypowiada się publicznie.

Wysokie progi dla ważności referendum

Procedura referendalna w Częstochowie rozpoczęła się 19 czerwca 2026 r. od oficjalnego zgłoszenia inicjatywy. Wcześniej, w kwietniu klub radnych Prawa i Sprawiedliwości złożył projekt uchwały o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Krzysztofa Matyjaszczyka z funkcji prezydenta Częstochowy. Jednak nie uzyskał wymaganego poparcia na sesji rady miasta.

– Brak możliwości pełnienia przez prezydenta funkcji jest głównym powodem, dla którego powinien być odwołany. A rada miasta dlatego, że nie podjęła uchwały o referendum. To kompromituje Częstochowę – mówił Marcin Nocoń, pełnomocnik inicjatywy referendalnej.

Po dwumiesięcznej zbiórce podpisów prowadzonej na ulicach miasta komitet „Czas na referendum” złożył oficjalny wniosek 17 sierpnia 2026 r. Do urzędników wyborczych trafiły dokładnie 2833 karty poparcia. Głosowanie odbędzie się w niedzielę w godzinach od 7 do 21. Uprawnieni mieszkańcy otrzymają w lokalach wyborczych dwie odrębne karty do głosowania. Jedna będzie dotyczyła odwołania prezydenta Matyjaszczyka, a druga – odwołania rady miasta.

Czytaj więcej

Referenda lokalne są ważne dla demokracji lokalnej

Aby referendum w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy było ważne, musi w nim wziąć udział co najmniej 46 625 osób. Próg ten odpowiada trzem piątym liczby głosujących w drugiej turze ostatnich wyborów samorządowych, gdy na Krzysztofa Matyjaszczyka zagłosowało 77 707 osób.

W przypadku referendum dotyczącego odwołania rady miasta wymagane jest natomiast 48 754 głosujących, czyli trzy piąte liczby osób, które uczestniczyły w wyborach do rady miasta. Prawo do głosowania w Częstochowie ma ok. 160 tys. osób.

Inicjatywy także w innych śląskich miastach

Częstochowa może nie być jedynym miastem w regionie, w którym dojdzie do referendum. Takie inicjatywy zgłoszono również w Gliwicach, Chorzowie (po raz drugi w tej kadencji) czy w Będzinie.

W Gliwicach inicjatywa referendalna dotycząca odwołania prezydentki miasta Katarzyny Kuczyńskiej-Budki ruszyła pod koniec sierpnia. W tym mieście podpisy zbierane są na indywidualnych kartach, a nie – jak zazwyczaj – na jednej kartce, na której podpisuje się kilkanaście osób. Termin zbierania podpisów – jak przekazano nam w katowickiej delegaturze KBW – upływa w najbliższy poniedziałek. Prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka nie komentuje inicjatywy.

Także w Będzinie trwa próba odwołania prezydenta Łukasza Komoniewskiego. Komisarz wyborczy w Katowicach III odrzucił wniosek mieszkańców w sprawie przeprowadzenia referendum, ale inicjatorzy zaskarżyli tę decyzję do sądu administracyjnego.

Z kolei w Chorzowie trwa druga próba odwołania prezydenta Szymona Michałka. Pierwszą podjęto w marcu, ale zabrakło prawidłowo zweryfikowanych podpisów pod wnioskiem o jego odwołanie.