Przeszłość w atrakcyjnej formie

Nowe placówki pojawiły się w Kocku i Lublinie. Pod potrzeby muzealne samorząd Puław zakupił pałac Marynki.

Publikacja: 11.01.2018 20:00

Utworzenie Muzeum Historii Kocka kosztowało 2,6 miliona złotych

Utworzenie Muzeum Historii Kocka kosztowało 2,6 miliona złotych

Foto: materiały prasowe

Miasto Kock w powszechnej świadomości zapisało się jako miejsce ostatniej bitwy regularnych oddziałów Wojska Polskiego podczas kampanii wrześniowej. Przypomina o tym pomnik generała Franciszka Kleeberga, dowódcy Samodzielnej Operacyjnej Grupy „Polesie" i groby żołnierzy na cmentarzu. Turysta, który przyjeżdżał do Kocka niewiele miał jednak do zobaczenia.

Mógł obejrzeć klasycystyczny pałac księżnej Anny Jabłonowskiej, ale tylko z zewnątrz, bo w środku funkcjonuje dom pomocy społecznej. Mógł pospacerować po parku. Jakiś czas temu mógł odwiedzić izbę pamięci prowadzoną przez pasjonatów rekonstrukcji historycznych, o ile była otwarta.

– Teraz turysta może w naszym mieście w końcu spędzić cały dzień – mówi Adam Świć, dyrektor Kockiego Domu Kultury.

Życie religijne w podziemiach

W grudniu ubiegłego roku miasto, które świętowało 600-lecie nadania praw miejskich, wzbogaciło się o dwa muzea. Jedno uruchomił samorząd, drugie parafia rzymskokatolicka.

Dyrektor Świć podkreśla, że Kock to nie tylko ostatnia bitwa września 1939 roku, ale też inne wydarzenia które zapisały się w historii Polski. To także miasto odwiedzane przez polskich królów, historie słynnych cadyków, do których ściągały tłumy wiernych. To również postać płk Berka Joselewicza, twórcy żydowskiego oddziału z czasów insurekcji kościuszkowskiej, uczestnika wojen napoleońskich, kawalera Orderu Virtuti Militari. O tym opowiada Muzeum Historii Kocka, które powstało na bazie Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej. Jego utworzenie kosztowało 2,6 mln zł, z czego 2 mln zł pochodziły z Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Zwiedzający mają do dyspozycji osiem sal tematycznych wyposażonych w nowoczesne technologie, interaktywne tablice opowiadające m.in. losach rodu Jabłonowskich i Firlejów, miejscowych judaicach i oczywiście wojnie obronnej w 1939 r.

– Teraz możemy opowiadać historię Polski przez pryzmat naszego małego miasteczka. Obejrzenie wszystkich filmów, projekcji, dokumentów, fotografii i eksponatów zajmuje blisko 5 godzin – mówi dyrektor Kockiego Domu Kultury.

Gdyby ktoś chciał zagłębiać się w życie religijne lokalnego społeczeństwa może odwiedzić także otwarte w ubiegłym roku Muzeum Parafialne w Kocku. Urządzono je w podziemiach kościoła pw. Wniebowzięcia NMP. Ekspozycja muzealna przedstawia życie religijne katolików, kalwinów i Żydów z Kocka i okolicy. Muzeum powstało dzięki środkom Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego. W inicjatywę włączył się samorząd Kocka. Dotacje pozwoliły na odnowienie zabytkowych krypt, w których urządzono ekspozycje. Wiele eksponatów pochodzi z archiwum parafialnego w Kocku, a także od darczyńców z całego kraju, niektóre datowane na XIII w.

Odnalezione inskrypcje

Od kilku tygodniu można też zwiedzać nowe muzeum w Lublinie, które powstało przy lubelskiej jesziwie. To inicjatywa Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie i Grażyny Pawlak, współinicjatorki powstania Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Muzeum nie skupia się na losach Żydów w czasie II wojny światowej i Holokaustu, ale osobie rabina Majera Szapiry, pierwszego ortodoksyjnego posła żydowskiego na Sejm II Rzeczpospolitej (1922–1927), lidera partii Aguda Israel, a przede wszystkim twórcy otwartej w 1930 r. Lubelskiej Szkoły Mędrców. Jeszywas Chachmej Lublin była największą uczelnią talmudyczną na świecie. Jej chlubą był księgozbiór liczący 22 tys. książek, głównie rabinackich i 10 tys. czasopism (nie wiadomo, co się stało z księgozbiorem). Budynek szkoły przetrwał wojnę dlatego, że Niemcy ulokowali w nim żandarmerię, a potem szpital.

Po wojnie budynek należał do Akademii Medycznej w Lublinie. Gmina żydowska odzyskała go jesienią 2003 roku. W 2007 r. ponownie otwarto tam synagogę, a od 2013 r. znajduje się tam Hotel Ilan. Od połowy grudnia ub.r. część pomieszczeń przeznaczono na Muzeum Historii Jesziwy Mędrców Lublina. Docelowo w muzeum mają odbywać się lekcje muzealne o judaizmie, ma powstać czytelnia i archiwum.

Na mapę muzealną Lublina, po dwuletniej przerwie powróciło Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem" dokumentujące losy więźniów politycznych z lat 1939–1944. Muzeum dzięki 700 tys. zł dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odremontowało dawne cele śledcze. Przywrócono im pierwotny wygląd, doposażono w multimedia.

– Przy okazji odkryliśmy inskrypcje z okresu, kiedy w tych celach funkcjonował areszt NKWD i Informacji Wojskowej – mówi Barbara Oratowska, kierownik muzeum.

Do nowej siedziby przeniosło się Muzeum Bolesława Prusa w Nałęczowie. W tym przypadku przeprowadzka była koniecznością ze względu na stan techniczny dotychczasowej siedziby w Pałacu Małachowskich i plany sprzedaży tego budynku przez samorząd. Od grudnia muzeum mieści się w zabytkowym budynku Ochronki ufundowanej przez innego pisarza, Stefana Żeromskiego.

Pod potrzeby muzealne samorząd Puław w grudniu ubiegłego roku kupił za ponad 1,6 mln zł od Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach pałac Marynki wraz z blisko hektarowym gruntem. Klasycystyczny pałac z końca XVIII w. jest częścią zespołu pałacowo-parkowego przy pałacu Czartoryskich w Puławach. Docelowo ma przenieść się tam część ekspozycji Muzeum Czartoryskich oraz pomieszczenia biurowe muzeum.

Władze Puław są przekonane o potrzebie tej inwestycji, bo to zachęciłoby turystów do wydłużenia spacerów, które dziś kończą się na Świątyni Sybilli.

Miasto Kock w powszechnej świadomości zapisało się jako miejsce ostatniej bitwy regularnych oddziałów Wojska Polskiego podczas kampanii wrześniowej. Przypomina o tym pomnik generała Franciszka Kleeberga, dowódcy Samodzielnej Operacyjnej Grupy „Polesie" i groby żołnierzy na cmentarzu. Turysta, który przyjeżdżał do Kocka niewiele miał jednak do zobaczenia.

Mógł obejrzeć klasycystyczny pałac księżnej Anny Jabłonowskiej, ale tylko z zewnątrz, bo w środku funkcjonuje dom pomocy społecznej. Mógł pospacerować po parku. Jakiś czas temu mógł odwiedzić izbę pamięci prowadzoną przez pasjonatów rekonstrukcji historycznych, o ile była otwarta.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Czym charakteryzuje się rola polskich banków na tle innych krajów regionu CEE?