Białystok sięga do poprzemysłowego dziedzictwa

W wielu miastach na wyścigi trwa rewitalizacja obiektów poprzemysłowych, które latami niszczały w ciszy. Włodarze często po cichu liczyli, żeby jak najszybciej kłopotliwe hale fabryczne się zawaliły, co oszczędziłoby im tylko kłopotu.

Publikacja: 15.01.2018 23:30

Piotr Mazurkiewicz

Piotr Mazurkiewicz

Foto: Fotorzepa / Waniek Ryszard

Nie od dzisiaj wiadomo, że odbudowa i przestawienie na nowe funkcje poprzemysłowego budynku kosztuje więcej niż postawienie w tym miejscu nowego obiektu. Najlepiej z małymi mieszkaniami, w których można poupychać poszukujących ofert najmu.

Całe szczęście widać odwrót takiego myślenia, jeszcze zanim wszystkie zapomniane perełki zostały zniszczone – siłami natury lub nie tylko.

Polakom trochę to zajęło, a przecież jednym z ważnych elementów klimatu i krajobrazu choćby Nowego Jorku jest właśnie szereg zrewitalizowanych obiektów, w których dzisiaj za grube miliony bogacze kupują lofty z kilkusetmetrowymi powierzchniami.

Białystok też przypomniał sobie o zapomnianych perełkach poprzemysłowych, a miasto przecież miało bardzo silne tradycyjne w tym zakresie. Szereg przedsiębiorców z Łodzi właśnie na Podlasie przeniosło – mniej czy bardziej chętnie – swoje biznesy, stad miasto miało silny przemysł włókienniczy, ale też browarnictwo czy innego rodzaju działalność wytwórcza. Miasto jednak o dziedzictwie przypomniało sobie dość późno, większość dziedzictwa tego rodzaju dawno został wyburzona i bezpowrotnie stracona. To, co pozostało, też nie jest tak realnie hołubione, ponieważ losy części pozostałych budynków wcale nie są takie pewne.

Na wszechobecnej fali powierzchownego patriotyzmu i umiłowania kwestii narodowych rewitalizacja zderza się z jeszcze jednym problemem. Aby skutecznie walczyć o przywrócenie pamięci o przemysłowym dziedzictwie miast, trzeba jasno powiedzieć, że wiele – o ile nie większość – fabryk powstało dzięki osobom o innych narodowościach. Fabryki w Polsce otwierali przecież zarówno Niemcy, Rosjanie, jak i Żydzi. Dla patriotów na pokaz przyznanie czegoś takiego może być dużym wyzwaniem.

Niemniej miasta nie mają zbytniego wyboru, ponieważ zapotrzebowanie na rewitalizowane i klimatyczne budynki rośnie. Nie tylko z myślą o wspomnianym budownictwie mieszkaniowym. Chodzi także o lokowanie w nich placówek handlowych, usługowych czy o przeznaczeniu kulturalnym.

Oklepane blaszaki i hale handlowe bez wyrazu powoli odchodzą w zapomnienie, dzisiaj szuka się autentyczności i możliwości przebywania w otoczeniu z historią. Za wszystkim musi stać jakaś odpowiedź, co prowadzi czasami do karykaturalnego dorabiania ideologii i historii gdzie się da. Jeśli nie trzeba na siłę szukać, bo miejsce ma faktyczną historię za sobą, to tym lepiej.

Pozwala dzięki temu uniknąć kompromitujących wpadek, a autentyczność jest teraz coraz bardziej w cenie. Zwłaszcza w oczach turystów.

Nie od dzisiaj wiadomo, że odbudowa i przestawienie na nowe funkcje poprzemysłowego budynku kosztuje więcej niż postawienie w tym miejscu nowego obiektu. Najlepiej z małymi mieszkaniami, w których można poupychać poszukujących ofert najmu.

Całe szczęście widać odwrót takiego myślenia, jeszcze zanim wszystkie zapomniane perełki zostały zniszczone – siłami natury lub nie tylko.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Czym charakteryzuje się rola polskich banków na tle innych krajów regionu CEE?