Kopenhaga, Amsterdam, Brugia czy Wenecji. Miasta żyjące z wodą w symbiozie

W Europie nie brakuje nadwodnych i nawodnych miast. Wiele z nich od dawna wykorzystuje ten potencjał nie tylko biznesowo, ale i społecznie, inne dopiero się tego uczą.

Publikacja: 16.04.2018 11:30

Foto: materiały prasowe

Wymieniać można długo: od malowniczych: Kopenhagi, Amsterdamu, Brugii (o Wenecji nie trzeba nawet wspominać), przez wakacyjne: Barcelonę czy Lizbonę, po metropolie północy: Sztokholm, Oslo, Helsinki, Dublin lub Edynburg.

Niektóre z nich realizują miliardowe przedsięwzięcia mające na celu oddanie mieszkańcom terenów poprzemysłowych, często poportowych. Taki plan wdrożył Hamburg (a może: Wolne i Hanzeatyckie Miasto Hamburg, bo tak brzmi pełna nazwa), największy z niemieckich portów – w budowanej tu dzielnicy Hafen City zamieszka 15 tysięcy osób, a miejsca pracy w nowoczesnych biurowcach znajdzie 40 tysięcy.

Hafen City ma pełnić rolę minimiasta, z kilkoma silnie zurbanizowanymi centrami biznesowymi, dystryktem handlowym, centralnym parkiem, szkołami i kampusem uniwersyteckim. Obrazu dopełni zróżnicowana zabudowa mieszkaniowa z terenami wypoczynkowymi i miejscem na instytucje kultury – od zeszłego roku gra tu Filharmonia (Elbphilharmonie Concert Hall), a wcześniej otwarto m.in. Międzynarodowe Muzeum Morskie i Automuseum Prototyp , wystawiające prototypowe samochody.

Plan zagospodarowania blisko 130 hektarów na północnym brzegu Łaby ogłoszono w 1997 roku, pierwszy plac budowy zaś ogrodzono w roku 2001. Od tego czasu zakończono 68 inwestycji, 71 kolejnych jest w budowie lub na deskach projektantów. Równolegle trwają prace infrastrukturalne – na ten rok zapowiedziano uruchomienie okolicznych stacji metra i szybkiej kolei. Cały koncept Hafen City opiera się na włączeniu w powstającą infrastrukturę istniejących kanałów portowych, nad którymi niegdyś stały magazyny.

Plan budowniczych sięga lat 2025–2030 – wtedy mają się zakończyć prace nad tym, co zamyślili sobie przed 20 laty. Ale nie musi to oznaczać końca inwestycji, bo z dzielnicą graniczą dwa inne obszary możliwe do zagospodarowania – 95-hektarowe Billebogen na wschodzie, i 65-hektarowy Grasbrook na drugim brzegu. Inwestycja w Hafen City pochłonie ok. 13 mld euro, w czego zdecydowaną większość – 10 mld – będą stanowić pieniądze prywatne.

Swoje doki rewitalizuje także Londyn. Tereny w południowo-wschodniej części miasta przeobrażają się już od lat 70., schyłkowych dla miejscowego portu – terminale okazały się bowiem zbyt małe, by przyjmować kontenerowce, które zawładnęły transportem morskim.

Prace nad przywróceniem miastu 21 km kw. nabrały tempa w 1981 roku, wraz z powołaniem agencji London Docklands Development Corporation (LDDC) i ustanowieniem specjalnej strefy ekonomicznej. Jednym z symboli przedsięwzięcia w latach 80. i 90. była budowa biurowego kompleksu Canary Wharf. Przy tej okazji trzeba było pokonać kilka przeszkód, wśród nich kryzys na rynku nieruchomości na początku lat 90. i słabą komunikację z centrum. W rozwiązaniu drugiego z problemów pomogła m.in. budowa Docklands Light Railway. Od 1999 r. można tu także dojechać linią metra Jubilee. Pomogło też uruchomione po sąsiedzku lotnisko London-City.

Nie wszystko poszło perfekcyjnie – często podnoszono zarzut, że dotychczasowi mieszkańcy Canary Wharf i sąsiedniej, także dotkniętej bezrobociem dzielnicy Isle of Dogs, nie skorzystali wystarczająco z dobrodziejstw rewitalizacji. LDDC oskarżano o faworyzowanie luksusowych inwestycji kosztem realnie dostępnego budownictwa mieszkaniowego. Zarzut niebezpodstawny, skoro Canary Wharf jest dziś, zgodnie z planem, jednym z największych centrów finansowych – nie tylko w skali Wielkiej Brytanii, ale też Wspólnoty Narodów oraz Europy. Szacuje się, że pracuje tu 120 tysięcy ludzi. Mają w pobliżu m.in. trzysta sklepów w pięciu centrach handlowych i – co może ważniejsze – tysiąc drzew w okolicznych parkach.

Szczęśliwie, nie wszystko zabudowano szklanymi domami. Wiele doków przetrwało i służą teraz jako mariny lub centra sportów wodnych. Odnowiono też część starych magazynów, by zamienić je w mieszkania. Liczba lokatorów Docklands podwoiła się w ostatnich 30 latach. Miejscowe ożywienie przenosi się też na sąsiednie, podupadłe dzielnice – Deptford i Greenwich. Właśnie na półwyspie Greenwich, sąsiadującym z Canary Wharf przez rzekę, 31 grudnia 1999 roku otwarto halę widowiskową Millennium Dome (dziś O2 Arena). Gigantyczna kopuła kosztowała 789 mln funtów. Londyńczycy zapragnęli, aby ich doki weszły w XXI wiek rok przed wszystkimi. ©?

Wymieniać można długo: od malowniczych: Kopenhagi, Amsterdamu, Brugii (o Wenecji nie trzeba nawet wspominać), przez wakacyjne: Barcelonę czy Lizbonę, po metropolie północy: Sztokholm, Oslo, Helsinki, Dublin lub Edynburg.

Niektóre z nich realizują miliardowe przedsięwzięcia mające na celu oddanie mieszkańcom terenów poprzemysłowych, często poportowych. Taki plan wdrożył Hamburg (a może: Wolne i Hanzeatyckie Miasto Hamburg, bo tak brzmi pełna nazwa), największy z niemieckich portów – w budowanej tu dzielnicy Hafen City zamieszka 15 tysięcy osób, a miejsca pracy w nowoczesnych biurowcach znajdzie 40 tysięcy.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy