Wrocław

Wcześniej Porto, chorwacki Zadar i Bordeaux, a teraz miasto 100 mostów. Wrocław dołączył właśnie do grona najciekawszych kierunków podróży w konkursie European Best Destination. Stolica Dolnego Śląska zdobyła ten prestiżowy tytuł, przyznawany miejscowościom wartym odwiedzenia. W walce o miano European Best Destination 2018 zostawiła w tyle Pragę, Paryż, Barcelonę i Amsterdam. Sukces Wrocław zawdzięcza nie tylko własnemu urokowi, ale również ogromnemu zaangażowaniu internautów (mieszkańców i turystów) i... innowacyjnym technologiom.

Nagroda jest wyjątkowo cenna, bo swoje głosy na wybrane miasta oddawali internauci. Ale właśnie dzięki temu Wrocław mógł skorzystać z najnowszych osiągnięć marketingu online. Przedstawiciele spółki Audience Network, która wspólnie z Brand Bridge pracowała nad kampanią, zastosowali nowatorskie rozwiązania umożliwiające wyświetlanie treści opartych na profilach behawioralnych internautów. Efekt? Za Wrocławiem głosowało 27,5 tys. osób, co stanowi 67 proc. wszystkich głosów oddanych w tym europejskim konkursie. – Wrocław to nowoczesne miasto, które dostrzega potencjał nowych technologii. Zamiast sięgać po standardowe, mało skuteczne rozwiązania, postawiliśmy na promocję wykorzystującą zaawansowaną analitykę danych i big data marketing, co z pewnością pomogło nam w osiągnięciu sukcesu – mówi Ewelina Bartoszewska-Kman z Biura Promocji Miasta i Turystyki Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Zespół Audience Network, który odpowiadał za kompleksowy zakup mediów i targetowanie reklam, przeprowadził dokładną analizę osób odwiedzających serwisy wroclaw.pl oraz visitwroclaw.eu. Agencja specjalizująca się w data consultingu zdiagnozowała w ten sposób najlepiej „konwertujących" internautów i na podstawie utworzonych profili behawioralnych precyzyjnie określiła grupę docelową, do której skierowała internetową kampanię reklamową.

– Takie rozwiązania potrafią być niezwykle skuteczne, szczególnie w branży e-commerce – uważa Marcin Filipowicz, wiceprezes Audience Network.

Jak podkreśla, jeśli firma chce poznać, kim naprawdę są jej klienci, przygotowanie w ten sposób profili behawioralnych jest ku temu najlepszym sposobem. – Na podstawie takich analiz można bowiem nie tylko docierać z reklamą internetową do osób o zbliżonej charakterystyce, lecz również tworzyć lub optymalizować całe strategie marketingowe marek – dodaje.

I tak też było tym razem. Wykorzystanie technologii pomogło w opracowaniu efektywnej strategii komunikacji. – Już na wstępie przygotowań byliśmy przekonani, że jej znaczący zakres musi się opierać na big data. Dzięki pogłębionej wiedzy o osobach mogliśmy zoptymalizować ogólny plan marketingowy. Dokładnie poznaliśmy potencjał i rozumieliśmy, jak kreować komunikat, aby odnieść końcowy sukces – tłumaczy Michał Szydlik, partner zarządzający agencji Brand Bridge.

Aby rozszerzyć grono odbiorców, Audience Network skorzystał z należącej do spółki Cloud Technologies hurtowni danych o internautach. Ta obserwuje ponad 12 mld urządzeń z całego świata, dokładnie analizując aktywność internetową ich użytkowników. Na podstawie opracowanej wcześniej analizy dobrano reklamę do odpowiedniej grupy odbiorców.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Kampania objęła również m.in.działania na Facebooku oraz targetowanie wykorzystujące geotrapping, czyli kierowanie reklam do osób przebywających w konkretnej lokalizacji. Bannery wyświetlane były internautom, którzy w danej chwili znajdowali się w punktach użyteczności publicznej we Wrocławiu: na rynku miasta, dworcu, lotnisku, w galeriach handlowych.

Strzałem w dziesiątkę okazało się skierowanie reklam do wrocławian przebywających za granicą. – Zdaje się, że topos ziemi ojczystej w tej grupie docelowej daje o sobie znać w postawach patriotycznych przekładających się na zaangażowanie online. Polscy emigranci chętnie oddawali głosy na bliskie im miasto, przez co wskaźnik konwersji sięgnął wśród nich 51 proc. – informuje Grzegorz Kosiński, prezes Audience Network.

Analityka danych big data po raz kolejny pokazała swoje możliwości.

Warszawa

Opcji wykorzystania morza danych gromadzonych przez nowoczesne urządzenia i internet wciąż przybywa. Jednym z beneficjentów tego typu innowacyjnych rozwiązań są aglomeracje. Eksperci nie mają wątpliwości, że bez analityki big data (dużych zbiorów danych) trudno dziś mówić o smart city.

Przykładem może być Warszawa, która na bieżąco zbiera dane GPS autobusów oraz tramwajów i przetwarza je, by sprawniej zarządzać komunikacją publiczną i przygotowywać jak najdokładniejsze rozkłady jazdy. Ale nie tylko. System na podstawie monitoringu poruszających się pojazdów potrafi zauważyć, kiedy droga jest zablokowana, a dzięki analizie danych historycznych prognozować, jak w danym przypadku może się rozwinąć sytuacja na drodze oraz jak duże będzie ewentualne opóźnienie.

Analitycy i inteligentne algorytmy na cel wzięły również inne dane miejskie – badają m.in. sygnały z warszawskich parkometrów (ile osób, jak długo i gdzie parkuje) oraz informacje z systemu do internetowej komunikacji z mieszkańcami Warszawa 19115 (to tam np. trafiają zgłoszenia mieszkańców o awariach).

– 19115 to potężny system, który ma tylko kilka miast na świecie – podkreśla Tadeusz Osowski, dyrektor Biura Cyfryzacji w Urzędzie m.st. Warszawy.

Platforma 19115 agreguje wiele informacji i staje się ważnym narzędziem dla magistratu. – Dane są kluczowe do zarządzania miastem – przyznaje dyrektor Osowski.

Liczba zbieranych sygnałów i informacji szybko rośnie. Ale sednem tego procesu jest analiza i odpowiednie wykorzystanie jej wyników. Wiedzą o tym włodarze inteligentnych metropolii, w tym Warszawy. – Gromadzimy wiele danych, od tych przestrzennych, geodezyjnych, po informacje o mieszkańcach. Po ich zintegrowaniu powstaje ciekawy materiał do analiz, który można wykorzystać do poprawy funkcjonowania miasta i satysfakcji warszawiaków – wyjaśniał przy okazji SmartCity Forum Marcin Wojdat, sekretarz miasta.

Co ciekawe, mieszkańcy metropolii coraz chętniej udostępniają informacje o sobie w ramach tworzących się smart city. Zdaniem Tomasza Kulisiewicza, zastępcy dyrektora Ośrodka Studiów nad Cyfrowym Państwem, ten trend będzie się nasilał. „The Economist" w 2017 r. przebadał 2 tys. mieszkańców z całego świata. Niemal 40 proc. z nich wyraziło chęć dzielenia się prywatnymi danymi w celu redukcji korków, a 35 proc. zrobiłoby to, by zmniejszyć poziom zanieczyszczeń i zużycia energii. Według ekspertów dzięki takim zachowaniom na znaczeniu zyskiwać będzie tzw. koncepcja CaaS, czyli citizen as a sensor (mieszkaniec jako sensor).