Rozmowa z Johnem Davisem: Nauczyciele muszą nauczyć się cyfrowej rewolucji

John Davies, wiceprezes Intel World Ahead Program, opowiada o wyzwaniach stojących przed współczesną szkołą.

Publikacja: 11.07.2013 23:07

Rozmowa z Johnem Davisem: Nauczyciele muszą nauczyć się cyfrowej rewolucji

Foto: Rzeczpospolita

Często zdarza się, że uczniowie lepiej radzą sobie z nowoczesną technologią niż nauczyciele?

John Davies:

Prawie zawsze, właśnie dlatego realizujemy nasz program Intel Teach.

Czego nauczyciele się tam uczą?

Trzeba zaznaczyć, że nie uczymy obsługi komputera, ale tego, jak wykorzystać jego dobrodziejstwa. Uczymy więc, jak tworzyć plan nauczania i w jaki sposób prowadzić lekcje w oparciu o nowoczesne technologie.  Zadaniem nauczyciela jest bycie przewodnikiem w zinformatyzowanym świecie. Dawniej nauczyciel miał do dyspozycji tablice i książki, dziś te narzędzia są zupełnie inne. To fundamentalna zmiana sposobu nauczania.

Na czym właściwie polega rewolucja cyfrowa w edukacji?

Pierwszy etap, czyli pomysły e-podręczników, mamy na szczęście już za sobą. Bo możliwość czytania książek na ekranach komputerów czy czytnikach to żadna rewolucja. Teraz jesteśmy na II etapie, to znaczy intensywnego wykorzystania możliwości, jakie dają rozwój technologiczny i nieograniczony dostęp do bogatych zasobów w sieci. Choćby takich narzędzi jak tablet z mikroskopem. Zamiast oglądać obrazki, dzieci mogą same przeprowadzać obserwacje na żywej przyrodzie. Dla każdego przedmiotu – matematyki, biologii czy fizyki – tworzone są interaktywne programy nauczania, itp. Sprawdziany wiedzy, w formie testów, mogą być przeprowadzane na specjalnych aplikacjach i oceniane natychmiast, co istotnie oszczędza czas pracy nauczycieli. Trzeci etap, do którego my zmierzamy, to kreacja własnych treści w oparciu o współpracę między uczestnikami zajęć. Wielu nauczycieli dochodzi także do wniosku, że to właśnie jest kluczowe w nowoczesnej edukacji.

Czyli pana zdaniem szkoła może uczyć kreatywności, niezależnego myślenia?

Może, choć nie zawsze to robi. To właśnie podstawa zmian.

Jak pan ocenia gotowość nauczycieli do tych zmian?

U młodszych nauczycieli nie ma z tym żadnego problemu, bo oni – podobnie jak ich uczniowie – już się wychowywali razem z nowymi technologiami. Natomiast jest część pedagogów, dla których to wciąż swego rodzaju wyzwanie i podchodzą do zagadnienia z pewną rezerwą. Celem naszych szkoleń jest to, by stawali się częścią zachodzącej zmiany, a nie obawiali się jej.

W Polsce w ramach programu „Intel Teach" przeszkoliliście ok. 80 tys. nauczycieli, to ok. 12 proc. ogółu. Celem jest objęcie programem 100 proc.?

Mamy nadzieję, że tak będzie. Może nie całe 100 procent, ale zdecydowaną większość. W Portugalii w 2008 r. około 8 proc. nauczycieli miało rodzaj certyfikatu nauczania w zmienionych warunkach, dwa lata później – 90 proc. W 2008 r. na jeden komputer przypadało dziewięcioro uczniów, w 2010 r. – już tylko dwoje. Dostęp do Internetu gospodarstw domowych wzrósł w tym okresie z 43 do 70 proc. Dotychczas liczba przeszkolonych nauczycieli na całym świecie, w ponad 70 krajach, przekroczyła 12 milionów, na czym skorzystało ponad 300 mln uczniów.

Poruszył pan problem infrastruktury ICT w szkołach. Jak to, według pana obserwacji, wygląda w polskich placówkach?

Oczywiście, o dobrym wdrożeniu technologii w szkole można mówić wówczas, gdy zawiera ona trzy podstawowe elementy – szerokopasmowy Internet, wysokiej klasy oprogramowanie oraz komputery i inne urządzenia dla nauczycieli i uczniów. Z tym że Internet można zastąpić dobrymi serwerami, które są w stanie pomieścić treści potrzebne do nauczania każdego przedmiotu. Trudno mi jednak oceniać postępy polskich szkół w tym zakresie, choć widzę tu duże zrozumienie, że takie potrzeby powinny być pilnie zaspokajane.

Czy nowoczesne technologie nie powodują u dzieci niechęci do nauki? Skoro można dowiedzieć się wszystkiego za jednym kliknięciem, to po co mieć tę wiedzę w głowie?

Myślę, że jest wręcz przeciwnie. Nowe otoczenie zachęca do nauki, wzmacnia ciekawość świata i powoduje, że może ona być szybciej zaspokojona.

Tyle że nie wszyscy mają taką wrodzoną ciekawość.

Rzeczywiście nie wszyscy, ale każdy musi dostać szansę, by rozwinąć swoje zainteresowania, dlatego każdy musi mieć dostęp do nowoczesnej edukacji. Dziś większość uczniów ma komputer w domu, używa go np. do gier, rozrywki, komunikacji z innymi. Szkoła, która jest odpowiednio przygotowana – jest wyposażona w  infrastrukturę techniczną w postaci sprzętu i w praktyce stosuje nowoczesne metody edukacji  z wykorzystaniem tych technologii – będzie mówiła ich naturalnym językiem. Bo młodzi ludzie już od narodzin funkcjonują w świecie komputerów, tabletów, smartfonów, szerokiej sieci. Szkoła musi być miejscem, które nauczy w inny sposób to wszystko wykorzystywać.

—rozmawiała  Anna Cieślak-Wróblewska

Często zdarza się, że uczniowie lepiej radzą sobie z nowoczesną technologią niż nauczyciele?

John Davies:

Pozostało 98% artykułu
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego