Sport na Lubelszczyźnie: Czas twardych kobiet

Karate, sumo, taekwondo, zapasy, boks – najpopularniejsze sportsmenki Lubelszczyzny nie stronią od pojedynków.

Publikacja: 17.09.2015 21:46

Justyna Marciniak, mistrzyni świata w karate tradycyjnym

Justyna Marciniak, mistrzyni świata w karate tradycyjnym

Foto: Reporter

Na czele ostatniego plebiscytu na najpopularniejszego sportowca Lubelszczyzny znaleźli się młociarz Paweł Fajdek i pływak Konrad Czerniak. Wkrótce potwierdzili słuszność tego wyboru, zdobywając medale w tegorocznych mistrzostwach świata. Fajdek wywalczył złoty, Czerniak – brązowy.

Ich pozycja jest oczywista, obaj są obecni w gronie najpopularniejszych od kilku lat. Nie mniej ciekawe jest jednak to, co się dzieje na kolejnych miejscach klasyfikacji najpopularniejszych – tam mocno trzymają się kobiety. Silne kobiety.

Wysoką pozycję zajmuje Justyna Marciniak, mistrzyni świata w karate tradycyjnym, zwyciężczyni plebiscytu z 2012 roku. Z ostatnich mistrzostw świata w Genewie przywiozła trzy medale. Zwyciężyła w konkurencjach fuku-go (dwubój, na który składają się walka i prezentowanie technik) oraz ko-go kumite. Do tego dołożyła brąz w kumite indywidualnym. Jak mówi, najbardziej cieszy złoto w fuku-go, bo oznacza obronę tytułu zdobytego dwa lata wcześniej podczas mistrzostw świata w Łodzi.

– Co mi zostało? Jeśli chodzi o tytuły mistrzowskie, to nic. Zdobyłam wszystko, co mogłam: mistrzostwo Europy i świata, Puchar Europy, Puchar Świata – wylicza Justyna Marciniak.

Po zejściu z tatami zawodniczka Lubelskiego Klubu Karate Tradycyjnego stawia na nowoczesność medialną – swoim nazwiskiem firmuje portal poświęcony sportowi, odżywianiu i pięknu. Przedstawia metody treningowe, diety i trendy w modzie. „W moim towarzystwie zainspirujesz się sportowym stylem życia" – pisze Marciniak.

Zawsze wraca jednak na matę – poza własnymi treningami zajmuje się szkoleniem najmłodszych karateków. Z dobrym skutkiem, bo, jak mówią jej uśmiechnięci podopieczni, jest „miła, fajna, ładna i nie krzyczy". Chyba że podczas walki.

– Żyjemy w czasach kobiet silnych, niezależnych, prowadzących własne firmy. Wyszliśmy już ponad stereotyp, że kobieta nie może trenować sztuk walki – uważa Marciniak. – Trenujemy razem z mężczyznami, wylewamy tyle samo potu i każdy daje z siebie maksimum. Nie ma podziałów, nie ma oszczędzania. Kiedyś usłyszałam od przyjaciela, że podczas treningu ze mną trzeba się skupić tak samo, jak na treningu z mężczyzną, bo można się przeliczyć.

Można tylko żałować, że karate nie jest dyscypliną olimpijską – nie udało się jej wprowadzić do programu igrzysk w Tokio w 2020 roku.

Włoska dieta

Olimpijskie perspektywy innej z japońskich sztuk walki, sumo, wyglądają jeszcze mniej obiecująco. W niej również Lubelszczyzna ma swojego człowieka. 19-letnia Jagoda Mazurek wywalczyła dwa indywidualne medale zeszłorocznych mistrzostw świata na Tajwanie – srebrny wśród seniorek w kat. +80 kg oraz złoty w gronie juniorek. I jeszcze brąz, który zdobyła wraz z juniorską drużyną. Na ostatnich mistrzostwach Europy juniorów była niepokonana – przywiozła dwa złote medale (kat. +80 kg i open). Podczas tegorocznych mistrzostw świata w Osace zajęła piąte miejsce. Teraz zamierza udowodnić, że to był tylko wypadek przy pracy.

Mówi o sobie „świeżo upieczona seniorka". Trenuje dopiero od sześciu lat - „koleżanka zaproponowała, żebyśmy dla żartu poszły na trening". Teraz przyznaje, że sport wszedł jej w nawyk. – Jak innym alkohol albo papierosy – śmieje się Jagoda Mazurek.

– Dziś ten sport jest dla mnie czymś normalnym, znam zawodników, kategorie wagowe, ale kiedy córka powiedziała mi, że zamierza ćwiczyć sumo, byłam w szoku – mówi Agnieszka Mazurek.

Jagoda reprezentuje Zapaśnicze Towarzystwo Sportowe Sokół Lublin, a od niedawna studiuje na Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, bo „od dziecka chciałam iść do wojska"... Trochę się boi zajęć na drugim roku, mimo to bije z niej optymizm.

– Odważna, pełna energii i entuzjazmu, ma dużo dziwnych pomysłów, często robi, zanim pomyśli – mówi o sobie w wywiadzie dla uczelnianej telewizji.

Jako sportowiec (oprócz sumo próbuje sił w judo) ma swoją dietę, choć jest ona nieco inna niż te promowane przez Justynę Marciniak. – Uwielbiam pizzę! – wznosi ręce ku niebu.

W domu dominuje kuchnia włoska, po części dlatego, że urodziła się w Rzymie, tam też mieszkała przez pierwsze lata. Walczy jednak tylko za Polskę.

Ku chwale służby

Sierżant Ilona Działa pełni służbę w IV Komisariacie Policji w Lublinie. Jednak, jak z dumą donosi oficjalny serwis lubelskiej policji, „w dorobku sportowym naszej koleżanki znajduje się pokaźna kolekcja medali i zdobytych tytułów". Sierżant Działa uprawia taekwondo w klubie Lewart AGS Lubartów i od lat przywozi medale z największych zawodów w tej dyscyplinie. Z tegorocznych mistrzostw świata federacji ITF przyjechało złoto w walkach do 56 kg i brąz w układach drużynowych.

Służy w policji od 2011 roku, zaczynała w Wydziale Prewencji lubartowskiej Komendy Powiatowej.

– Jestem dość niepozorna, ale można powiedzieć, że mam asa w rękawie – mówiła wówczas o swojej pracy w terenie.

W wojskowych siłach powietrznych służy zapaśniczka Katarzyna Krawczyk, która także była związana z Lubelszczyzną – gdy w 2011 roku zdobywała brązowy medal mistrzostw Europy w kategorii do 55 kg, reprezentowała Cement Gryf Chełm, wcześniej była uczennicą miejscowej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Urodziła się jednak w Mikołajkach, a sportowe zmagania zaczynała od innej konkurencji – jujitsu, czyli z japońskiego „sztuki ustępliwości" albo „sztuki miękkości".

Ostatecznie stanęło na nieco twardszych zapasach. W tym roku szeregowa Krawczyk odniosła kolejny sukces – wywalczyła srebrny medal na Igrzyskach Europejskich w Baku. Rok wcześniej – w wojskowych mistrzostwach świata – nie miała sobie równych.

W 2012 roku Karolina Michalczuk reprezentowała Polskę podczas igrzysk w Londynie. Wtedy, po raz pierwszy w historii, do olimpijskiej rywalizacji w boksie dopuszczono kobiety. W Anglii nie udało się awansować do ćwierćfinału.

Od bójki do parafii

Urodzona w Brzezicach (powiat świdnicki) Michalczuk ma na koncie wiele tytułów, na czele ze zdobytym w 2008 roku mistrzostwem świata (kategoria do 54 kg). Kibice to docenili – wygrała wtedy lubelski plebiscyt na najpopularniejszego sportowca. W kolejnych latach jeszcze trzykrotnie stawała na podium mistrzostw świata, ma też sześć medali mistrzostw Europy, wśród nich dwa złote. Treningi rozpoczęła późno. Przeszła drogę od podwórkowych bójek, piwka i papierosów (tak sama mówi) do medali mistrzostw świata amatorów. I wreszcie do zawodowstwa, na które zdecydowała się w ubiegłym roku. Jednak chętnych do walki na razie nie widać – Michalczuk się obawia, że jest za droga dla organizatorów krajowych gal boksu.

Zna swoją cenę, w końcu jest bohaterką pracy magisterskiej napisanej przez studentkę Wydziału Nauk Społecznych KUL Justynę Skubis. Tytuł: „Medialna wartość tytułu mistrzyni świata na przykładzie Karoliny Michalczuk".

W oczekiwaniu na rywalki mistrzyni postawiła sobie za cel pracę z młodzieżą – możliwość wspólnych treningów mają nie tylko młodzi zawodnicy z jej klubu Paco Lublin, ale też uczniowie klasy bokserskiej VII Liceum Ogólnokształcącego i adeptki Parafialnego Klubu Sportowego Za Bramą w Kraśniku.

– Chłopaki, ktoś mnie pytał, czy może wyjść z sali. Chcę wyjść, to pytam: „Mogę?", i wychodzę, tak? – donośny głos trener Michalczuk słychać podczas treningu klasy I B lubelskiego liceum. Nikt nie ma wątpliwości, kto tu dowodzi.

Na czele ostatniego plebiscytu na najpopularniejszego sportowca Lubelszczyzny znaleźli się młociarz Paweł Fajdek i pływak Konrad Czerniak. Wkrótce potwierdzili słuszność tego wyboru, zdobywając medale w tegorocznych mistrzostwach świata. Fajdek wywalczył złoty, Czerniak – brązowy.

Ich pozycja jest oczywista, obaj są obecni w gronie najpopularniejszych od kilku lat. Nie mniej ciekawe jest jednak to, co się dzieje na kolejnych miejscach klasyfikacji najpopularniejszych – tam mocno trzymają się kobiety. Silne kobiety.

Wysoką pozycję zajmuje Justyna Marciniak, mistrzyni świata w karate tradycyjnym, zwyciężczyni plebiscytu z 2012 roku. Z ostatnich mistrzostw świata w Genewie przywiozła trzy medale. Zwyciężyła w konkurencjach fuku-go (dwubój, na który składają się walka i prezentowanie technik) oraz ko-go kumite. Do tego dołożyła brąz w kumite indywidualnym. Jak mówi, najbardziej cieszy złoto w fuku-go, bo oznacza obronę tytułu zdobytego dwa lata wcześniej podczas mistrzostw świata w Łodzi.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą