Wiszące ogrody mogą być nowym hitem Lublina

Grupa mieszkańców miasta dąży do tego, by zaniedbany teren przy ulicy Filaretów nabrał blasku.

Publikacja: 15.10.2015 17:25

Dziś trudno uwierzyć, że tu będą wiszące ogrody

Dziś trudno uwierzyć, że tu będą wiszące ogrody

Foto: materiały prasowe

Niegdyś ulica Filaretów miała prowadzić do planowanej na osiedlu Widok stacji Lublin-Zachód. Inwestycja nie doszła jednak do skutku, ale pozostały filary wiaduktu. Z biegiem lat okolica stała się ponurym i mało bezpiecznym punktem spotkań amatorów piwa.

Przedstawiciele Lubelskiego Towarzystwa Zrównoważonego Transportu wpadli na pomysł, by teren przy Filaretów odmienić nie do poznania. Chcą, by powstały tu wiszące ogrody z tarasami widokowymi. Filary wiaduktu zostałyby pokryte roślinami, a na każdym z nich znalazłaby się jedna litera, całość zaś stworzyłaby świecący się wieczorami napis „Lublin".

Chodzi o to, by odstraszający dotąd mieszkańców rejon stał się miejscem kultowym, przyciągającym także turystów.

– W całej Polsce są obiekty ważne dla odwiedzających miasto, choć to nie zabytki. Przykłady można mnożyć. Palma na rondzie de Gaulle'a w Warszawie, kładka-rondo dla pieszych nad skrzyżowaniem w Rzeszowie. Takim inwestycjom często towarzyszy krytyka. Ale czy – mimo to – nie stały się one atrakcją turystyczną i nie budują potencjału miast poprzez swoją rozpoznawalność? – pyta retorycznie w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Maciej Mikulski, wiceprezes Lubelskiego Towarzystwa Zrównoważonego Transportu.

Przedstawiciele stowarzyszenia tłumaczą, że nie chcą budować od zera, lecz tylko zrewitalizować porzucony obiekt inżynieryjny. Nowe miejsce byłoby doskonałym punktem rekreacyjno-wypoczynkowym dla mieszkańców oraz elementem istniejącego tu już parku Jana Pawła II. Taka inwestycja mogłaby stać się nawet nowym symbolem Lublina. – Jednym z miejsc, które nas inspirują, jest High Line w Nowym Jorku. To swego rodzaju park powstały w miejscu linii kolejowej. Moglibyśmy wzorować się na tym przykładzie, choćby co do materiałów budowlanych i obiektów małej architektury miejskiej – tłumaczy Maciej Mikulski.

Projekt pozytywnie przeszedł ocenę formalną, a to oznacza, że da się go zrealizować w ciągu roku. Autorzy nie chcą naruszać konstrukcji filarów, przyczółki niedoszłego wiaduktu zostałyby zabudowane, a na filarach pojawiłyby się iluminowane litery.

Projekt brał udział w głosowaniu budżetu obywatelskiego, jego koszt autorzy oszacowali na 377 tys. zł. Wkrótce miasto ogłosi wyniki. Konkurencja w dzielnicy Czuby Południe jest jednak duża.

– Wierzę w sukces, ale jeśli nie uda nam się uzyskać wystarczającej liczby głosów, to chciałbym zaproponować miastu realizację tego pomysłu poza budżetem obywatelskim – planuje Mikulski.

Niegdyś ulica Filaretów miała prowadzić do planowanej na osiedlu Widok stacji Lublin-Zachód. Inwestycja nie doszła jednak do skutku, ale pozostały filary wiaduktu. Z biegiem lat okolica stała się ponurym i mało bezpiecznym punktem spotkań amatorów piwa.

Przedstawiciele Lubelskiego Towarzystwa Zrównoważonego Transportu wpadli na pomysł, by teren przy Filaretów odmienić nie do poznania. Chcą, by powstały tu wiszące ogrody z tarasami widokowymi. Filary wiaduktu zostałyby pokryte roślinami, a na każdym z nich znalazłaby się jedna litera, całość zaś stworzyłaby świecący się wieczorami napis „Lublin".

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy