Tak wynika z ogólnopolskiego badania „Barometr zawodowy" zrealizowanego przez Wojewódzki Urząd Pracy w Rzeszowie na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Prognoza powstała podczas paneli eksperckich, które od października ubiegłego roku odbywały się w każdym powiecie. Wzięli w nich udział eksperci regionalnego rynku pracy: pracownicy powiatowych urzędów pracy, przedstawiciele firm szkoleniowych, a także agencji zatrudnienia.

Z prognoz wynika, że w tym roku dobre perspektywy rozwoju na Podkarpaciu mają firmy z branży budowlanej, sektora IT, zdrowia i opieki społecznej oraz sektora usług finansowych województwa. Na oferty nie powinni narzekać kierowcy samochodów ciężarowych, ciągników siodłowych i autobusów.

– Wymagania pracodawców dotyczą konieczności posiadania uprawnień łączonych, czyli prawa jazdy odpowiednich kategorii, i uprawnień szczegółowych, często także komunikatywnej znajomości języka obcego – mówi Piotr Kocaj z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie, koordynator „Barometru zawodów".

Praca na budowie

O pracę nie muszą się martwić także kierownicy budowy posiadający aktualne uprawnienia oraz budowlańcy posiadający kilka umiejętności w zawodach budowlanych.

– To na przykład gazownik, który specjalizuje się w pracach wykończeniowych, spawacz, który może być monterem konstrukcji budowlanych. Humorystycznie można powiedzieć, że poszukiwany jest murarz tynkarz akrobata – mówi Piotr Kocaj.

Do listy zawodów deficytowych mogą dołączyć w tym roku wykwalifikowani przedstawiciele handlowi, szczególnie w północno-zachodniej części województwa. To wynika z coraz bardziej wygórowanych oczekiwań pracodawców i ograniczonej podaży kandydatów spełniających takie wymagania. Podkarpaccy eksperci wskazują, że nie każdy kandydat kończący szkołę w zawodzie technik handlowiec lub krótkotrwały kurs posiada niezbędne doświadczenie i na „wejściu" spełni wszystkie oczekiwania pracodawcy.

Menedżerowie i kucharze

W większości powiatów Podkarpacia odnotowano zapotrzebowanie na pracowników łączących umiejętności menedżerskie i gastronomiczne. Szczególnie w Bieszczadach i okolicach Łańcuta brakuje szefów kuchni, czyli osób z doświadczeniem, o wysokich kwalifikacjach zawodowych, którzy sami będą w stanie poprowadzić restaurację, oferując usługi gastronomiczne na odpowiednim poziomie. Na rynku jest za to nadmiar kucharzy ze względu na dużą liczbę absolwentów szkół gastronomicznych. Okresowo poszukiwani są piekarze i cukiernicy.

– Niemal we wszystkich powiatach zgłaszano zapotrzebowanie na pielęgniarki, co związane jest z deficytem kształcenia w tym zawodzie oraz migracją zarobkową – mówi Piotr Kocaj.

Pielęgniarki poszukiwane są aż w 15 powiatach, największe braki są w Rzeszowie i powiecie rzeszowskim. W samym Rzeszowie wśród zawodów deficytowych znaleźli się m.in. administratorzy systemów komputerowych, analitycy, testerzy i operatorzy systemów komputerowych.

Pesymistycznie przyszłość wygląda dla nauczycieli głównie przedmiotów ogólnokształcących, politologów, filozofów, absolwentów kierunku marketingu czy ekonomistów bez uprawnień dla księgowego i znajomości obowiązujących uregulowań prawnych.