Bartek Czarciński opowiada o przygotowaniach do rejsu dookoła świata

„W porcie jachty gniją, a załoga schodzi na psy". Taką zasadę wyznaje Bartek Czarciński, 29-latek z Kalisza, który właśnie wyruszył w samotny rejs dookoła świata.

Publikacja: 05.06.2016 23:00

Bartek Czarciński spędzi na wodzie kilkanaście miesięcy.

Bartek Czarciński spędzi na wodzie kilkanaście miesięcy.

Foto: materiały prasowe

Miejsce startu do rejsu wyznaczono w Gdańsku. Tutaj też planowana jest meta, mniej więcej za 10 – 14 miesięcy, bo tyle ma potrwać okrążenie globu.

- Nie mam żadnych obaw jeżeli chodzi o rejs, może tylko takie, żebym wszędzie zdążył w porze letniej – mówił „Rz" Bartek Czarciński na dzień przed startem.

Jednostka, na której Bartek chce opłynąć świat, jest stosunkowo niewielka, jak na takie wyzwanie: ma 7,8 m długości i 2,5 szerokości. Powierzchnia podstawowa żagli to 33 metry, a na pokładzie znajdą się też genaker do pełnych kursów, żagle sztormowe i oczywiście zapasowe.

- Studiowałem na politechnice budownictwo okrętowe. Nie ukończyłem go jednak, bo chciałem już zdobywać doświadczenia na morzu. Pływałem po 8 miesięcy w roku, a był rok, że spędziłem 11 miesięcy w morzu. Zbierałem doświadczenie na wielu jachtach - opowiada młody kapitan.

W międzyczasie zaczął budowę łódki. Sam. Od podstaw. W rodzinnej hali pod Kaliszem, gdzie jego ojciec miał kiedyś stocznię jachtową. Jednocześnie zarabiał. Założył własną szkołę żeglarstwa. Zbierał pieniądze na wyprawę, dzięki temu udało mu się sfinansować 85 procent z potrzebnego budżetu. Część środków wyłożyli też drobni sponsorzy i przyjaciele. Powołane stowarzyszenie Polacy dookoła świata sprzedawało miejsce na burcie jego jachtu, gdzie każdy mógł dać swoje zdjęcie za 50 zł i w ten sposób także symbolicznie płynąć z Bartkiem. W ten sposób pieniądze wyłożyło 512 osób. W sfinansowaniu wyprawy pomógł również kaliski magistrat.

Do tej pory niewielu Polakom udało się samotnie okrążyć glob. Trudno jednak dokładnie określić ich liczbę, bo nie ma jednolitych kryteriów jeżeli chodzi o tego typu rejsy. Bezsprzeczne jest - jeżeli chodzi o samotny rejs bez zawijania do portów, a także bez pomocy udzielanej z zewnątrz na wodzie – pierwszym Polakiem był Henryk Jaskuła, który opłynął świat w 1980 r.

Z kolei w 2007 roku samotnie świat, również non stop, do tego trudniejszą trasą ze wschodu na zachód, opłynął Tomasz Lewandowski. Wcześniej i w międzyczasie wielu innych polskich żeglarzy płynęło dookoła świata różnymi trasami, jednak z zawijaniem do portu, a czasem przy współudziale innych osób.

Trasa Bartka wiedzie z zachodu na wschód. Najpierw Atlantyk, potem Ocean Indyjski, aż w końcu Pacyfik i następnie znów Atlantyk po pokonaniu najtrudniejszego z przylądków, czyli Hornu.

Żeglarz planuje powrócić do Gdańska latem przyszłego roku. Jedzenia ma na 14 miesięcy, wody na krócej, ale na pokładzie znajdują się dwie odsalarki.

Miejsce startu do rejsu wyznaczono w Gdańsku. Tutaj też planowana jest meta, mniej więcej za 10 – 14 miesięcy, bo tyle ma potrwać okrążenie globu.

- Nie mam żadnych obaw jeżeli chodzi o rejs, może tylko takie, żebym wszędzie zdążył w porze letniej – mówił „Rz" Bartek Czarciński na dzień przed startem.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę