Zdrowie w samorządach

Marszałkowie województw nie czują się partnerami w planowaniu zmian w służbie zdrowia.

Aktualizacja: 19.08.2016 12:07 Publikacja: 18.08.2016 23:00

Foto: Biuro Prasowe, Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego

Podczas Konwentu Marszałków Województw RP w Szczecinie, odbyła się debata zorganizowana przez Rzeczpospolitą Życie Regionów. Jej tematem były planowane zmiany w publicznej służbie zdrowia. Według projektu Ministerstwa Zdrowia samorządy mają współfinansować świadczenia zdrowotne równolegle do NFZ. Pomysł wywołuje wiele kontrowersji.

Finansowy problem

-Projekt ustawy wprowadza dodatkowego płatnika, jakim jest samorząd. To płatnik dobrowolny, co może spowodować podział pacjentów na kategorię A i B w zależności od gminy czy powiatu województwa – rozpoczął dyskusję Olgierd Geblewicz, marszałek zachodniopomorski, gospodarz tegorocznego konwentu.

Zdaniem Geblewicza samorządom trudno będzie znaleźć pieniądze na dofinansowanie służby zdrowia.

- W tym roku wartość nakładów na służbę zdrowia jest na poziomie 4,8 proc. PKB, ale w przyszłym roku ma być 4,3 proc. Cofamy się. Do 4,8 proc. wrócimy w 2019 roku. To niezrozumiałe. Tym bardziej że ma to być system powszechny. Dzisiaj 2 mln osób nieobjętych składkami ma do niego dołączyć. Zmniejszamy zatem finansowanie i jednocześnie zwiększamy liczbę użytkowników – mówił Geblewicz.

Na brak finansów wskazała też Elżbieta Polak, marszałek lubuski.

- Z jakich środków mamy finansować nadwykonania? Do nas ustawią się kolejki, bo zbyt ograniczona dostępność to wymusi – oceniała Elżbieta Polak. - Jako samorządy pokazaliśmy, że potrafimy zajmować się służbą zdrowia. W moim regionie są spółki, które nie generują strat, a mają zyski. Mieliśmy najbardziej zadłużony szpital w Polsce w Gorzowie, z zadłużeniem 200 mln zł. Został oddłużony i przekształcony. Widać, że system prawny, który funkcjonował, nie jest zły. Ten projekt ustawy to przekazanie odpowiedzialności samorządom w finansowaniu dziury budżetowej – krytycznie oceniła pomysł rządu marszałek.

Brak partnerstwa

Rozmówcy zarzucali rządowi, że nie są traktowani jak partnerzy podczas procesu legislacyjnego.

- Czemu resort nie konsultował się z powiatami? - pytał się Ludwik Węgrzyn, starosta bocheński i prezes Związku Powiatów Polskich. - Powiat nie ma własnych pieniędzy, nie ma na służbę zdrowia. Wprowadzenie możliwości finansowania usług zdrowotnych to chęć skłócenia samorządów. Jeżeli nie stać mnie na wykupienie usług medycznych, a sąsiad je wykupi, bo nie ma rejonizacji, to u niego kolejka nie zmniejszy się, a zwiększy. Wszyscy tam pojadą – prognozował Węgrzyn. - Czy resort zdrowia zamierza uznać samorząd za partnera w proponowanych zmianach ? Twierdzę, że nie, bo resort realizuje własną politykę.

- Co się może dziać, kiedy samorządy zaczną partycypować w ochronie zdrowia? Słychać było o obawach przed bankructwami, ale przecież finansowanie będzie dobrowolne – dopytywał samorządowców Marcin Piasecki, dziennikarz „Rz", prowadzący debatę.

- Nie do końca dobrowolne, bo mamy alternatywę: przekształcenie, likwidacja albo dofinansowanie – odpowiedział Wojciech Kozak, wicemarszałek województwa małopolskiego. - Na obecną chwilę finansujemy nadwykonania, ale stoimy pod murem. Przygotowując przyszłoroczny budżet, będę musiał odłożyć 60 mln zł. Małopolska w latach 2007 – 2013 prowadziła inwestycje we własnych jednostkach za pół miliarda. Teraz mamy inwestycji na 160 mln zł. Jeżeli więc zabezpieczymy w budżecie te 60 mln zł, to praktycznie będzie koniec z inwestycjami.

Piotr Gryza, wiceminister zdrowia bronił planowanych zmian.

- Sytuacja w porównaniu do roku poprzedniego jest jeszcze gorsza. System się wyczerpał, rynek publiczny staje się coraz większy, a pieniędzy nie ma. Taki potencjał powoduje coraz większe oczekiwania i wymaga zmian – ocenił wiceminister. – Byłem dyrektorem szpitala, brak możliwości finansowania świadczeń przez samorząd był bolączką. Zmieniło się to, ale zawsze było tak, że słyszałem "mogę ci pomalować ściany". Dlatego w tej perspektywie- według mnie-dla dyrektora szpitala możliwość wystąpienia o dodatkowe źródło finansowania jest pozytywnym elementem – oceniał wiceminister.

Piotr Gryza skomentował też ryzyko powstawania nierówności, czyli podziału na lepsze i gorsze placówki w zależności od kondycji samorządów.

- To, że Centrum Zdrowia Dziecka jest w Warszawie to zaburza równość czy nie? A w Rabce jest mały szpitalik z jednym oddziałem, to zaburza czy nie? Bo 20 km dalej, w Nowym Targu jest duży szpital specjalistyczny. Pytanie – jak rozumiemy równość? Czy to ma być brak szans? – pytał retorycznie wiceminister, którego zdaniem zmiany w służbie zdrowia należy rozpatrywać w kontekście zmian całego systemu finansowego państwa, a nie tylko jednej ustawy.

 

Zagrożone inwestycje

Samorządowcy wskazywali na zagrożenie dla inwestycji w służbie zdrowia. Do tej pory ich pieniądze szły właśnie przede wszystkim na inwestycje, a nie bieżące świadczenia.

- Jeżeli będziemy musieli dofinansowywać świadczenia, to nie będzie pieniędzy na zakup sprzętu. Za parę lat wrócimy do słuchawki – ostrzegał Cezary Przybylski, marszałek województwa dolnośląskiego. - Wysiłek samorządów to głównie innowacje, nowy sprzęt. Większość szpitali na ścianie zachodniej jest w budynkach poniemieckich, zwiększenie standardów jest niemożliwe, musimy więc budować szpitale, czy nam się podoba, czy nie. Albo będziemy wydłużać kolejki. Na początku pretensje pacjentów będą do organów założycielskich, czyli nas, ale potem przyjadą do Warszawy.

Marszałek pomorski, Mieczysław Struk przypomniał, że problemy ze służbą zdrowia w Polsce trwają już od wielu lat.

- Trzeba się uderzyć w piersi, chory system trwa od lat i trwał za poprzednich rządów. Nie zgadzaliśmy się poprzednio i teraz też trudno nam się zgodzić z propozycją wtłaczania samorządów do finansowania – mówił Mieczysław Struk, podkreślając brak partnerstwa: - Przy tworzeniu map zdrowotnych nie jesteśmy graczami. Jesteśmy traktowani źle. Inaczej niż reszta samorządowców oceniał sytuację Władysław Otryl, marszałek podkarpacki.

– Jest potrzeba wielkich zmian, pamiętajmy o mapach potrzeb, kto je wymusił. Komisja Europejska powiedziała, że nie damy pieniędzy na służbę zdrowia bez jakiejkolwiek polityki w tym zakresie. Takie mieliśmy sytuacje w trakcie negocjacji. Niektóre zmiany systemowe trzeba wymusić i dobrze, że ministerstwo w tym kierunku idzie. KE narzuciła na Polskę dokument z mapami potrzeb i takie muszą być wykonane – stwierdził Władysław Otryl.

Odpowiedzialność za szpitale

Samorządowcy wskazywali też, że zgodnie z obecnymi regulacjami prawnymi nie mają możliwości odpowiedniego nadzoru nad szpitalami.

- To będzie rozmycie odpowiedzialności, bo nie wiadomo kto będzie odpowiedzialny za dany stan rzeczy. Dzisiaj nadzór nad jednostką jest niepodzielnie skupiony w rękach dyrektora, nie ma zarządu, nie ma rady nadzorczej, nie ma wzmocnienia nadzoru, poza propozycją, by szpital robił analizy swojego wyniku w perspektywie trzyletniej. Przy ograniczonych możliwościach samorządy nie będą w stanie pokrywać strat – mówił Olgierd Geblewicz.

W podobnym tonie wypowiadał się Mieczysław Struk.

- Jakie chcemy znaleźć sposoby na wymuszenie efektywności? W istocie decyzje skutkujące ekonomiką szpitala są podejmowane przez ordynatora, oddziałową, przez dyrektora szpitala. Jasne jest, że muszą być takie metody, które spowodują wzrost odpowiedzialności nie tylko samego dyrektora, ale samorządu województwa-mówił Struk. - Również ważna rzecz, która mnie boli, to jest stosunek państwa do komercjalizacji. Komercjalizacji nie należy stawiać na równości z prywatyzacją. Przecież ciągle się ta retoryka pojawia. My skomercjonowaliśmy 11 podmiotów w Województwie pomorskim, żaden nie został sprzedany. Mam 100 proc. kontroli nad tymi jednostkami. Komercjalizacja miała wymusić efektywność. Jeżeli widzą państwo w resorcie inną metodę na wzrost efektywności, to ja z chęcią z tego skorzystam. Dzisiaj nie widzę żadnego innego sposobu. Przecież rady społeczne nie są żadnym ciałem, które potrafią kontrolować efektywność. Załatwiają może swoje rodzinne sprawy, bo mają dostęp do dyrektora szpitala. Wydaję mi się, że są sprawy, nad którymi musimy się pochylić. I to jest kwestia nie tylko ministra, ale nas wszystkich. Powinniśmy rozmawiać o rozwiązaniu systemowym.

System do poprawki

Wiceminister Piotr Gryza starał się tonować nastroje.

- Stanu, którego mamy w tej chwili, nie możemy obecnie przedłużać. Poziom finansowania świadczeń to jest zagadnienie, z którym borykają się wszyscy. Dlaczego przez ostatnich osiem lat nie zwiększono finansowania świadczeń? Widać, że jest to poważne zagadnienie systemowe, ponieważ funkcjonowanie państwa, koszty, zwiększenie składki-jest zwiększeniem obciążenia. Pan marszałek wspomniał o próbie poszukiwania efektywności. Każdy z nas stoi przed tym wyzwaniem. Cel jest dokładnie ten sam, każdy chce zwiększyć efektywność systemową i tutaj każda propozycja powinna być brana pod uwagę – podsumowywał Piotr Gryza. - Myślę, że jest pewna bariera nieufności, po stronie samorządów do rządu. Trzeba się zastanowić, jak tę barierę zmniejszać. Są organy do podejmowania decyzji, co nie znaczy, że nie powinniśmy rozmawiać. Jest pewien konflikt polityczny, na poziomie makro, natomiast tutaj dotykamy sfery życia, która dotyka każdego z nas. Nie tylko teraz, ale także w przyszłości.

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego