Gdzie i jak zbierać grzyby? Lubuskie lasy to region bogaty w owoce runa leśnego

Kiedy jest wysyp, z lubuskich lasów do jednego tylko zakładu trafia nawet 30 ton podgrzybka dziennie.

Aktualizacja: 02.09.2016 08:25 Publikacja: 01.09.2016 23:00

Choć pierwszy wysyp grzybów tego lata w regionie już minął, a suche lato poskąpiło grzybiarzom, branża przygotowuje się do prawdziwych, jesiennych „żniw".

– Grzyb w dużej ilości dopiero się w polskich lasach pojawi. W ubiegłym roku, kiedy lato było jeszcze bardziej gorące i praktycznie bezdeszczowe, wysyp grzybów zaczął się dopiero w październiku i trwał do grudnia. Grzyb nie musi mieć mokro, wystarczą mu mgły i rosa – tłumaczy Włodzimierz Franaszczyk, od lat prowadzący mały zakład przetwórstwa i owoców w Lubuskiem.

Leśny raj

Połowę obszaru województwa lubuskiego zajmują czyste, ekologicznie lasy. Dzięki temu to region bogaty w owoce runa leśnego - głównie jagody i grzyby, które zbierają miejscowi wyspecjalizowani grzybiarze i sprzedają je w kilkudziesięciu działających tu skupach.

Ewa Mojsiejonek od lat 90. prowadzi z mężem rodzinną firmę Handel Runem Leśnym w Nowym Zagórzu w Lubuskiem. Skupuje od zbieraczy jagody, borówkę czerwoną i grzyby.

– W rodzinny interes włączyła się córka z przyszłym zięciem - opowiada. Mojsiejonkowie skończyli kurs uprawniający do handlu grzybami, posiadają tzw. klasyfikator grzybów (certyfikat) co oznacza, że znają się na nich i odpowiadają za ich jakość.

– Grzyby skupujemy od znanych dostawców i do godz. 20 musimy je posortować, przygotować do odbioru. Kiedy jest wysyp, musimy zatrudniać do pracy sąsiadów – mówi Ewa Mojsiejonek. Rodzinna firma dysponuje własnymi chłodniami i sama przerabia towar. Praca jest do grudnia, potem kilka miesięcy przerwy aż do wiosny.

- Grzyb schodzi na pniu w każdej postaci, w lubuskich lasach najwięcej jest podgrzybków, najbardziej cenny to borowik. Lubią go Niemcy, Francuzi, dlatego eksportujemy część tego, co skupimy, ale cenimy też polskich, sprawdzonych odbiorców, bo wiemy że nie będzie zaległości z płatnościami – dodaje pani Ewa

Na cały świat

W ciągu kilka godzin grzyb z dziesiątków skupów trafia do potentatów - na granicy Lubuskiego i Wielkopolski mieszczą się dwa największe zakłady przetwórstwa w Polsce - firma Noris i Danex. Skupem grzyba w Norisie zajmuje się Marek Helak.

– Kiedy jest wysyp, z lubuskich lasów potrafimy dziennie skupić 30 ton podgrzybka - przyznaje. Lubuskie lasy są bogate w borowiki i podgrzybki (to najdroższe i najchętniej kupowane grzyby w Polsce i na świecie) oraz maślaki. - Mniej jest za to kurek, które wolą lasy mazowieckie czy pomorskie - tłumaczy Helak. Lubuskie grzyby idą na eksport - do Belgii, Wielkiej Brytanii, a także Chin i Japonii.

- W każdej formie, przetworzonej, w słoiczkach, przez suszone i surowe - wymienia Marek Helak.

Noris eksportuje polskie grzyby, jagody a także inne owoce i warzywa na cały świat, do wszystkich kontynentów. Ma dwa zakłady: w Jastrowiu, które dysponuje dwoma tunelami do suszenia o wydajności 4 tys. kg na godzinę i pięcioma tunelami statycznymi. Towar przechowywany jest w czterech komorach chłodniczych o pojemności 2400 ton. Drugi, młodszy zakład mieści się w Rogoźnie (jego dwa tunele mają wydajność 5000 kg na godzinę). Ze względu na ogromne potrzeby, Noris skupuje runo leśne z całej Polski - jest samowystarczalny dzięki dobrze rozwiniętej sieci punktów skupu runa. Posiada także 120 hektarów własnych upraw owoców i warzyw.

Tuż za podium

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2014 r. z polskich lasów pozyskano ponad 5,2 tys. ton grzybów leśnych za ok. 65,5 mln zł, aż o ponad 1,2 tys. ton więcej niż rok wcześniej. Aż 565 ton pochodziło z Lubuskiego (czwarta pozycja w kraju po Wielkopolsce, Pomorskim i Mazowieckim) o wartości ponad 6,3 mln zł.

Czy handel grzybami to dochodowy interes? Ewa Mojsiejonek twierdzi że tak. – Oczywiście są chude lata, kiedy wysyp jest słaby i wtedy wystarcza na opłaty i chleb, ale są lata, po których można odłożyć zarobki z grzybów i przeznaczyć na inwestycje np. nową chłodnię - przyznaje.

Jak podkreśla Michał Iwanowski, rzecznik zarządu województwa lubuskiego wyjątkowe lasy, które zajmują połowę powierzchni województwa, niewątpliwie przyciągają pasjonatów zbierania grzybów, z całej Polski, którzy traktują to zajęcie także rekreacyjnie i krajoznawczo, co napędza zwłaszcza agroturystykę.

– A mamy się czym pochwalić, bo oprócz lasów mamy aż siedem parków krajobrazowych, w tym wyjątkowy Park Narodowy „Ujście Warty", który uznany został jednym z 7 Nowych Cudów Polski, a Geopark Łuk Mużakowa opatrzony został znakiem UNESCO – mówi Iwanowski.

Choć pierwszy wysyp grzybów tego lata w regionie już minął, a suche lato poskąpiło grzybiarzom, branża przygotowuje się do prawdziwych, jesiennych „żniw".

– Grzyb w dużej ilości dopiero się w polskich lasach pojawi. W ubiegłym roku, kiedy lato było jeszcze bardziej gorące i praktycznie bezdeszczowe, wysyp grzybów zaczął się dopiero w październiku i trwał do grudnia. Grzyb nie musi mieć mokro, wystarczą mu mgły i rosa – tłumaczy Włodzimierz Franaszczyk, od lat prowadzący mały zakład przetwórstwa i owoców w Lubuskiem.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony