Ekstraklasa w przeszczepach

Szczecińscy transplantolodzy od lat utrzymują się w czołówce nie tylko polskiej, ale i światowej.

Publikacja: 19.01.2017 22:30

Ekstraklasa w przeszczepach

Foto: 123 rf

Z wątrobą – na Arkońską, z płucami – do Zdunowa. Szczecin od lat plasuje się w czołówce polskiej transplantologii, obok Warszawy, Zabrza, Poznania i Katowic. Tutejsi specjaliści przeszczepiają też nerki i rogówki, a wkrótce będą przeszczepiać serce i płuca. – To, że jesteśmy na rubieżach Rzeczypospolitej, nie znaczy, że nie możemy praktykować medycyny na światowym poziomie – mówi prof. Tomasz Grodzki, chirurg klatki piersiowej, szef Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów. I dodaje, że kliniki Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego od lat szkolą chirurgów nie tylko z całej Polski, ale i ze świata.

Najmniej na świecie

Specjaliści z innych ośrodków przyjeżdżają podpatrywać głównie techniki przeszczepiania wątroby i płuc, uznawane za najtrudniejsze i najbardziej wymagające. Oddział Chirurgii Ogólnej, Chirurgii Naczyniowej i Transplantacyjnej Szpitala Wojewódzkiego na Arkońskiej to drugi, po warszawskim, najważniejszy w kraju ośrodek przeszczepiający wątrobę. Zespół pod kierunkiem dr. Samira Zeaira wykonuje rocznie kilkadziesiąt przeszczepów wątroby. Z kolei kierowana przez prof. Grodzkiego Klinika Chirurgii Klatki Piersiowej i Transplantacji w Zdunowie i Oddziału Chirurgii Transplantacyjnej na Arkońskiej gości adeptów przeszczepiania płuc. Ten jeden z najrzadszych przeszczepów na świecie wykonywany jest tu kilkanaście razy w roku (w ubiegłym – 13 razy). Liczba przeszczepów płuc jest najmniejsza spośród wszystkich transplantacji, bo to najtrudniejszy zabieg. Po pierwsze dlatego, że ten narząd przepuszcza przez siebie, a nawet przesącza jak gąbka, całą krew, przez co reakcje immunologiczne i odrzucania są dramatyczne. A po drugie, z uwagi na to, że jako jedyny narząd po wszyciu i wszczepieniu pozostaje w ciągłym kontakcie ze światem zewnętrznym, co naraża go na zakażenia, które dla zdrowych są banalne, a dla pacjentów po przeszczepie mogą okazać się poważne – tłumaczy prof. Grodzki. I dodaje, że w stosunku do serc płuc przeszczepia się na świecie kilka razy mniej, a w stosunku do nerek – nawet kilkadziesiąt razy.

Również przeszczepy wątroby należą do najtrudniejszych. – Podczas gdy torakochirurdzy operują na większych naczyniach, chirurdzy hepatologiczni muszą zespolić żyłę wrotną czy niewielkich rozmiarów tętnicę wątrobową. To powoduje, że technicznie te zabiegi są bardzo zaawansowane. W dodatku w obu przypadkach wyróżnia je ryzyko, że w razie niewydolności organu biorca umiera. Tymczasem przy przeszczepie nerek niewydolność przeszczepionego organu oznacza głównie powrót na dializę – mówi prof. Grodzki. Kolejnym utrudnieniem jest fakt, że w przypadku obu organów od pobrania narządu od dawcy do wszczepienia go biorcy nie może minąć więcej niż 10 godzin. To sprawia, że przeszczep nie tylko wymaga świetnej techniki i zgrania całego zespołu, ale też jest swoistym wyścigiem z czasem. Zwłaszcza że po narządy zespół jedzie czasem do miejsc tak odległych jak Chełm Lubelski. – Ta dziedzina medycyny wymaga poświęcenia, a przede wszystkim pasji. Wiąże się bowiem z zarwanymi nocami, wielogodzinnymi operacjami i specjalistyczną wiedzą – tłumaczy prof. Grodzki.

Pionierzy ze Szczecina

Kliniki PUM to nie tylko czołowe ośrodki przeszczepiania wątroby i płuc w kraju, ale też pierwsze, które podjęły się tych zabiegów w historii polskiej medycyny.

W 1987 r., 20 lat po pionierskim zabiegu na świecie wykonanym w USA, przeszczepu wątroby podjął się zmarły przed kilku dniami prof. Stanisław Zieliński z II Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Pomorskiej Akademii Medycznej.

Jego pacjent, mężczyzna z rozległym rakiem w środkowej części wątroby, któremu zostało najwyżej kilka tygodni życia, zmarł jednak po kilku dniach z powodu zatoru tętnicy wątrobowej. Również kolejnych dwóch pacjentów przeżyło tylko kilka dni po przeszczepie. Udał się dopiero czwarty przeszczep, choć już po pierwszej w pełni udanej transplantacji wątroby w Warszawie w 1995 r.

Pierwszego w Polsce przeszczepu tkanki płucnej w 1996 r. podjął się prof. Tomasz Grodzki. Pacjent, dwudziestokilkulatek, otrzymał płat płucny od ojca w oczekiwaniu na przeszczep całego płuca. Niestety, nie przeżył z powodu infekcji płuca macierzystego. Na pierwszy udany przeszczep płuca trzeba było czekać do 2003 r., kiedy dokonał go w Zabrzu prof. Marian Zembala. Od tego czasu klinika w Szczecinie goni jego ośrodek pod względem liczby przeszczepianych w płuc. W ubiegłym roku wykonała ich 13, o sześć mniej niż klinika w Zabrzu. – Najważniejsze jednak, że liczba transplantacji płuc z każdym rokiem rośnie i w całej Polsce jest ich już kilkadziesiąt rocznie – podkreśla prof. Grodzki. I wierzy, że w tym roku będzie ich jeszcze więcej.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: karolina.kowalska@rp.pl

Z wątrobą – na Arkońską, z płucami – do Zdunowa. Szczecin od lat plasuje się w czołówce polskiej transplantologii, obok Warszawy, Zabrza, Poznania i Katowic. Tutejsi specjaliści przeszczepiają też nerki i rogówki, a wkrótce będą przeszczepiać serce i płuca. – To, że jesteśmy na rubieżach Rzeczypospolitej, nie znaczy, że nie możemy praktykować medycyny na światowym poziomie – mówi prof. Tomasz Grodzki, chirurg klatki piersiowej, szef Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów. I dodaje, że kliniki Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego od lat szkolą chirurgów nie tylko z całej Polski, ale i ze świata.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży