Kaszub z krwi i kości

Medal to dla niego za mało, on chce mieć koniecznie złoto. – Nie obchodzą mnie drugie, trzecie miejsca, bo o nich się nie pamięta – mówi Szymon Sajnok, 19-letni wychowanek Cartusii Kartuzy i objawienie polskiego kolarstwa torowego.

Publikacja: 10.04.2017 22:00

Młody kolarz podpisał już swój pierwszy zawodowy kontrakt.

Młody kolarz podpisał już swój pierwszy zawodowy kontrakt.

Foto: materiały prasowe

Na niedawnej konferencji prasowej przed mistrzostwami świata, które rozgrywane będą w Hongkongu, pytany o cel startu 19-letni wychowanek Cartusii Kartuzy z szelmowskim uśmiechem odpowiedział wszystkim: „Jadę, by wygrać".

Większa część sali potraktowała to niczym dobry żart i choć po oficjalnej części spotkania z dziennikarzami dopytywany przyznał, że chciał efektownie się przedstawić i rozluźnić atmosferę, ale zdania nie zmienia. – Nie obchodzą mnie drugie, trzecie miejsca, bo o nich się nie pamięta. Czy ktoś pamięta, kto był drugi, trzeci na olimpiadzie w Rio na torze kolarskim? Nie sądzę. Zrobię więc wszystko, żeby wygrać – zapowiada.

Mamy talent

Takie wyznanie ktoś potraktuje jako przejaw buńczuczności, młodzieńczego szaleństwa, ale byłoby to wobec nastoletniego „Kaszuba z krwi i kości", jak o sobie mówi, niesprawiedliwe. Trenerzy klubowi i kadry Polski podkreślają, że Sajnok jest zawodnikiem, którego pewność siebie jest tak naturalna i pomocna, jak zdolności czysto kolarskie. Charakteryzuje się silną psychiką pozwalającą mu doskonale radzić sobie z presją w każdym momencie wyścigu czy wtedy, kiedy jedzie na czele stawki jako lider i musi wygrać, czy w takiej sytuacji, gdy jest z tyłu i trzeba zaatakować.

– Nieraz jechał na trzecim, czwartym miejscu i w najbardziej odpowiednim momencie przeprowadzał akcję, która dawała mu zwycięstwo – opowiada „Rz" szkoleniowiec polskiej reprezentacji Jacek Kacprzak.

Ta wiara we własne możliwości poparta jest solidnymi podstawami. Dyrektor Polskiego Związku Kolarskiego Andrzej Piątek w swoim gabinecie ma grubą księgę, w której znajdują się nazwiska kolarzy przebadanych w ramach Narodowego Programu Rozwoju Kolarstwa realizowanego od pięciu lat wspólnie z Ministerstwem Sportu i Instytutem Sportu. Obok personaliów znajdują się najważniejsze w dyscyplinie parametry fizyczne zawodników: maksymalny pobór tlenu, czyli słynne VO2max, restytucja tętna, moc i szereg innych pokazujących możliwości „biologicznego silnika" młodego zawodnika. W kolarstwie to one przewidują potencjał, określają prawdopodobieństwo wychowania przyszłego mistrza.

W księdze znalazło się też nazwisko Sajnok. Odkąd zaczął trenować kolarstwo pod okiem Dariusza Maleckiego w Cartusii, osiągał niezłe wyniki, szybko wspiął się na wysoką pozycję w rankingach młodzieżowych, trafił do kadry wojewódzkiej. Aż do klubu z Kaszub przyszło zaproszenie na badania dla wyróżniającego się zawodnika. – W przypadku Szymona, tak jak wielu innych naszych zdolnych juniorów, którzy teraz zdobywają medale, wyszło czarno na białym, że mamy talent i trzeba teraz go rozsądnie prowadzić – tłumaczy Andrzej Piątek.

Zwycięstwa w Pucharze Świata

Pozostał dylemat, jaką konkurencję kolarską wybrać? W Cartusii na pierwszych treningach po prostu wsiadał na rower i jeździł, ścigając się z kolegami z podwórka, po ulicach bądź okolicznych lasach. Na wyobraźnię młodego chłopaka silnie działał przykład Pawła Poljanskiego. Starszy o siedem lat od Sajnoka jest wychowankiem Cartusii. Od 2014 roku jeździ z powodzeniem w zawodowym peletonie. Najpierw podpisał kontrakt z grupą Tinkoff-Saxo, obecnie reprezentuje Bora Hansgrohe, gdzie wraz z Maciejem Bodnarem i Rafałem Majką tworzy polską kolonię. Trzy razy startował w wielkich tourach, bez wątpienia jest najwybitniejszych wychowankiem Cartusii.

W Polsce kolarska hierarchia jest dosyć oczywista. Liczy się szosa, potem MTB, a na końcu tor. Przeważnie młodzi garną się do kolarstwa szosowego. Może to podejście by się zmieniło, gdyby nie istniał tylko jeden całoroczny tor kolarski w Pruszkowie? Na świecie wygląda to nieco inaczej. Tor, zwłaszcza w kategoriach młodzieżowych, jest bardzo popularny, niemal tak jak szosa. Kolarstwo torowe zapewnia większe korzyści szkoleniowe oraz w przyszłości daje więcej medali olimpijskich. W oparciu o takie idee swoją potęgę kolarską zbudowali Brytyjczycy.

Pierwszy szkoleniowiec Szymona Dariusz Malecki zakochanemu w kolarstwie szosowym chłopakowi już dawno wytłumaczył, że do sukcesów szybciej dojdzie przez jazdę na torze. Uzmysłowił mu, że jedno drugiemu nie szkodzi, bo treningi w takiej konkurencji, jaką jest omnium (rodzaj kolarskiego wieloboju), w której startuje Sajnok, przeprowadza się głównie na szosie. Zaletą takiego wyboru będzie również przynależność do kadry olimpijskiej przygotowującej się do igrzysk w Tokio w 2020 roku, a to oznacza stypendium, czyli stabilizację w trudnym dla sportowca momencie przejścia z wieku juniora do seniora. W kolarstwie szosowym, co prawda dużo lepiej opłacanym, prawdziwe pieniądze zarabia się dopiero w dobrych grupach zawodowych.

Szymon postawił na tor i na omnium. To była rozsądna decyzja. W lipcu ubiegłego roku wystartował w tej konkurencji w młodzieżowych mistrzostwach Europy do lat 23. Zdobył srebrny medal w wieku zaledwie 18 lat. – Nie wierzę w to, co się stało – podzielił się swoją radością z fanami na profilu w portalu społecznościowym. Wtedy nie był jeszcze tak pewny siebie.

Trenerzy kadry seniorów otrzymali jasny sygnał, że zawodnik wyrasta ponad poziom przeciętnego młodzieżowca. Jesienią dostał powołanie na zawody Pucharu Świata seniorów. Czołowi zawodnicy jeszcze odpoczywali po igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, można więc było wykorzystać nieco słabszą obsadę. Sajnok wygrał w debiucie. W kolejnym starcie w kolumbijskim Cali był szósty, ale potem w Los Angeles, znów pierwszy. Po trzech konkurencjach zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji generalnej omnium.

Torowcy chcą medalu w Tokio

Osiągnięcia młodego zawodnika nie pozostały bez echa. Pod koniec ubiegłego roku podpisał pierwszy kontrakt zawodowy z zarejestrowaną w Słowenii tajwańską grupą Attaque Team Gusto należącą do UCI Continental Teams, kolarskiej trzeciej ligi. Jeżdżą w niej głównie Australijczycy, specjaliści od wyścigów na torze i na czas, a priorytetem są starty w Azji i Australii. – Bardzo chciałem znaleźć się w grupie zagranicznej. Pokazać się. Zrobić ten pierwszy krok. Moim celem jest w przyszłości podpisanie kontraktu z czołowym zespołem, ale najpierw liczy się tor – mówi Sajnok.

Wyzwaniem na najbliższe lata jest bowiem dla niego przygotowanie się do igrzysk olimpijskich w Tokio. Dla PZKol. kadra torowa jest oczkiem w głowie. Z szerokiej grupy zdolnych juniorów i kilku doświadczonych zawodników ma pojawić się medalista olimpijski, pierwszy od 1972 roku, kiedy w Monachium brąz w tandemie wywalczyli Andrzej Bek i Benedykt Kocot. Sajnok jest dziś jednych z poważnych kandydatów do realizacji tego zadania.

Najbliższym etapem w drodze po medal w Tokio jest dla Szymona start na MŚ na torze w Hongkongu. Wymagania będą wyższe niż podczas zawodów Pucharu Świata. Wystartują zawodnicy ze ścisłej czołówki. – Ale ja też wyżej podniosłem sobie poprzeczkę – mówi. Pojedzie w omnium i prawdopodobnie w wyścigu drużynowym.

Trener Jacek Kacprzak, który bardzo realistycznie patrzy na obecne możliwości byłego zawodnika Cartusii, mówi, że w tej chwili ogromnym sukcesem będzie medal. Tłumaczy, że Sajnok od września wszedł w tryby zupełnie nowego systemu treningowego, po kilku miesiącach jego „nogi zrobiły się bardziej miękkie", nie ma już tego efektu świeżości, jak jesienią ubiegłego roku w Apeldoorn i w lutym w Los Angeles. Ale u kolarza z Kartuz pozostał młodzieńczy entuzjazm i mocna wiara w siebie. A taka wiara czasami góry przenosi.

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego