Bociany wróciły do domu

Sympatia do bocianów jest czymś, co jednoczy nawet najbardziej skłóconych Polaków. W bocianich wioskach na Mazurach trwa już wiosenna gorączka.

Publikacja: 12.04.2017 22:00

Bociany szczególnie upodobały sobie dach kościoła w Lwowcu

Bociany szczególnie upodobały sobie dach kościoła w Lwowcu

Foto: Fotorzepa, Jakub Dobrzyński

Pierwsze bociany przyleciały w tym roku do Lwowca w mazurskiej gminie Sępopol w ostatnim tygodniu marca. Zofia Jędrach mówi, że to późno i dobrze wie, co mówi.

Bociany wita w Lwowcu od 70 lat. Sama ma 84 lata i na Mazurach zamieszkała jako dziecko zaraz po II wojnie światowej.

Ksiądz liczy ptaki

Wieś liczyła wtedy kilkadziesiąt solidnych gospodarstw, zebranych w czworoboki dom–stodoła–obora. Domy z czerwonej cegły, stodoły obszerne, drewniane. Wszystko kryte czerwoną dachówką. Domy i obory licowane pruskim murem. Już wtedy na gospodarstwach było po kilka bocianich gniazd.

– U nas są dwa na stodole i cztery na domu. W tym roku one późno przyleciały, ale teraz bardzo się śpieszą. Młodych będzie dużo, bo się strasznie depcą – opowiada z uśmiechem Zofia Jędrach. Od dzieciństwa największe wrażenie robiły na niej rozmiary bocianich gniazd. – Są wielkie, piętrowe, ważą setki kilogramów. Ale nasze dachy jakoś je utrzymują – zauważa.

Rzeczywiście gniazda w Lwowcu robią wrażenie, ale we wsi jest coś jeszcze bardziej niezwykłego – „bociani kościół". Ta gotycka świątynia zbudowana została w latach 1372–1374. Czyli dziesięć lat po założeniu Lwowca (niem. Löwenstein). Czy już wtedy przylatywały tam bociany?

Zapewne nie, bo tereny wokół wsi musiały porastać gęste bory. A bociany lubią to, co dziś otacza wszystkie bocianie wioski na Mazurach – rozległe przestrzenie podmokłych łąk z dziką roślinnością, bagienka, oczka wodne, ugory porośnięte samosiejkami i oddalone od siebie niewielkie skupiska ludzkie, gdzie ptaki znajdą dość dachów pod gniazda i dość pól uprawnych do polowania.

Bociany pojawiły się więc na Mazurach wtedy, kiedy człowiek tak właśnie ukształtował krajobraz. Neogotyckie szczyty oraz dach kościoła w Lwowcu pochodzą z 1860 r. We wnętrzu zachowały się późnogotycki tryptyk z ok. 1500 r. i bogato zdobiona ambona z 1608 r. Ale to nie one zachęciły bociany do zasiedlenia kościoła. Była to architektura budowli i górującej nad wsią kościelnej wieży, a dokładnie schodkowa fasada szczytów.

Na tych ceglanych schodach jakieś 100 lat temu zaczęły powstawać pierwsze gniazda. Dziś jest ich 11. Niektóre ważą pół i więcej tony. Dach wieży i kościoła bieleje od odchodów, ale jak opowiada Zofia Jędrach, ksiądz czeka na bociany tak samo niecierpliwie jak parafianie.

– Ksiądz cieszy się, kiedy w końcu przylatują i liczy je co roku – dodaje.

Lwowiec jeszcze czymś różni się od pozostałych wiosek bocianiego szlaku na Mazurach – leży najdalej od granicy z Rosją – ponad 10 kilometrów w linii prostej. Żywkowo, Lejdy, Duje, Brzeźnica dzieli od obwodu kaliningradzkiego kilkaset metrów. A Szczurkowo leży na samej granicy. To wieś, którą ołówek Stalina 72 lata temu przeciął na pół. To właśnie tam – w liczących po kilka–kilkanaście domów i po kilkadziesiąt bocianich gniazd wsiach zagubionych wśród łąk i mokradeł zaczyna się, ale i kończy Unia Europejska.

Smutek w Żywkowie

Szlak mazurskich bocianich wiosek pokonałam rowerem i każdego zachęcam do takiej wyprawy. Uroda i wyjątkowość nadgranicznych terenów Mazur nie ma sobie równych, a znajdujące się i tam gospodarstwa agroturystyczne, pozwolą rozłożyć zwiedzanie bocianich wiosek na dwa, trzy dni.

Dla najsłynniejszej z nich, Żywkowa, ten rok zapisze się w historii smutną nutą. Dzień po przylocie pierwszych bocianów do wsi – 25 marca, zmarł Władysław Andriejew – wielki tych ptaków przyjaciel. Na Mazury trafił z rodziną przesiedlony z Bieszczad w akcji „Wisła"; biało-czarne ptaki pokochał od razu i pozostał im wierny do końca.

Jako pierwszy dostrzegł wyjątkowość bocianów w wiosce. Jeszcze w Polsce Ludowej zaczął stawiać pierwsze platformy pod gniazda. Prowadził kroniki, oprowadzał gości. W jego gospodarstwie, które w 2005 r. odkupiło Podlaskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, są 24 gniazda. Stanęła tam też specjalna wieża do podglądania bocianiego życia.

Za 140 tys. zł otrzymanych z Programu Małych Dotacji Funduszu na rzecz Globalnego Środowiska Zarządzanego przez UNDP (Program Rozwoju ONZ) i z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Olsztynie wyremontowano w Żywkowie 13 dachów domów i stodół najbardziej ulubionych przez bociany.

W całym Żywkowie jest blisko pół setki gniazd, przy czym nie tylko na dachach, ale też, co wyjątkowe u boćków białych – na drzewach. Na jednym z jesionów ptaki zbudowały aż trzy. Wąziutka asfaltowa droga do wsi wiedzie na parking, na którym jest tablica z planem wsi i rozlokowaniem bocianich gniazd.

Bociany to ptaki drapieżne. Aby przypatrzeć się im na polowaniu warto powędrować wytyczoną specjalnie ścieżką edukacyjną między Żywkowem a Toprzynami (sąsiednią wsią, w której także jest kilkadziesiąt bocianich gniazd).

Podobne klimaty spotkamy w położonej 200 m od granicy z Rosją Brzeźnicy. Tutaj ptaki zawłaszczyły sobie stary folwark z XIX-wiecznym dworem rodu Totenhoefer.

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego