Co w wodzie piszczy

Bezpieczeństwo wodne regionu jest oparte głównie o wodę transportowaną z gór.

Publikacja: 09.05.2017 23:30

Wodę trzeba oszczędzać nie po to, by więcej zostawało nam w kieszeni. Pora myśleć o przyszłych pokol

Wodę trzeba oszczędzać nie po to, by więcej zostawało nam w kieszeni. Pora myśleć o przyszłych pokoleniach – podkreślają eksperci.

Foto: Fotorzepa, Tomasz Jodłowski

80 proc. wody w śląskich kranach pochodzi z Soły w Czańcu. Transportuje ją największa w Polsce spółka wodociągowa – Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów, należąca do samorządu województwa śląskiego. Górska woda jest przesyłana siecią do stacji uzdatniania w Kobiernicach i Goczałkowicach i stamtąd siecią 900 km rur wodnej magistrali do 3,5 mln mieszkańców aglomeracji. Pierścieniowy układ sieci wodociągowej spółki gwarantuje, że wodę może szybko przerzucić z jednego na drugi kraniec aglomeracji.

Zasięgiem GPW nie dociera jednak do całego regionu – od północy sięga zaledwie Kalet i Tarnowskich Gór, na wschodzie – Jaworzna, od zachodu – Gliwic i części okręgu rybnickiego, od południa – Strumienia. Rejon Bielska-Białej ma swojego dostawcę – spółkę Aqua, która również bazuje głównie na rzece Sole (pobiera ją z ujścia w Kobiernicach) i Wapienicy. Inaczej jest na północy – w Częstochowie i okolicach źródłem zaopatrzenia w wodę są wyłącznie wody podziemne, które pobiera i sprzedaje Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Okręgu Częstochowskiego w Częstochowie. Jeszcze inaczej jest np. w Jastrzębiu-Zdroju, które od lat kupuje wodę... z pobliskich Czech.

Dynamiczny postęp gospodarczy, jaki trwa na Śląsku od lat 50. XX w., przyczynia się do degradacji naturalnych zasobów środowiska, a w efekcie do powstawania niedoborów wody i jej zanieczyszczenia. Drugi problem to niesprzyjające zmiany klimatyczne – bezśnieżne zimy, suche wiosny i jesienie, gorące lata, które odbiły się głównie na ujęciach głębinowych, z których korzystają mieszkańcy spoza dużych miast czy górnośląskiej aglomeracji.

Boleśnie przekonali się o tym mieszkańcy 17 miejscowości należących do gminy Koniecpol leżącej na północno-wschodnim krańcu województwa. Suche i gorące lato 2015 r. spowodowało, że w prywatnych studniach skończyła się woda. Przez półtora roku mieszkańcom wodę dowozili w beczkowozach strażacy. Zadłużona gmina nie miała pieniędzy na budowę wodociągów. Pomógł rząd, który uruchomił środki z rezerwy budżetowej państwa (80 proc. kosztów) na budowę wodociągu. Pierwszy etap sieci wodociągowej, m.in. dla Dąbrowy, Wólki, Kuźnicy Grodziskiej, Załęża uruchomiono dopiero w grudniu ubiegłego roku. Do wykonania jest jeszcze około 30 kilometrów sieci, by objąć nią całą gminę. W gminie ma jeszcze powstać ujęcie wody w Rudnikach i własna stacja uzdatniania.

– Żeby odbudować zwierciadło wody podziemnej, musi padać bardzo długo, a i to może nie wystarczyć, bo zasoby wód podziemnych są drenowane przez człowieka i nie są w stanie się odbudować – tłumaczy dr hab. Mariusz Rzątała z Zakładu Hydrologii i Gospodarki Wodnej Obszarów Zurbanizowanych Uniwersytetu Śląskiego.

Z drugiej strony GPW produkuje znacznie więcej wody, niż jej sprzedaje. Wiele gmin zarzuca GPW dyktowanie wysokich cen. – Od trzech lat nie tylko nie podnosimy cen, ale nawet je obniżyliśmy. Mamy stałą cenę – 2,19 zł za metr sześcienny wody – zapewnia prezes GPW Łukasz Czopik.

Cenę wody mogłaby obniżyć jeszcze konsolidacja rynku dostaw wody na Śląsku pod egidą GPW. – Wyeliminowałoby to pośredników w postaci lokalnych spółek samorządowych, co stanowiłoby kolejny czynnik obniżający koszt, a zatem i cenę metra sześciennego wody – wskazuje Piotr Bodych, przedstawiciel porozumienia mniejszościowych akcjonariuszy GPW. GPW, jako spółka samorządowa, której celem jest zapewnienie bezpieczeństwa wodnego regionu, jest otwarta na nowych klientów. Właśnie podpisuje umowę z gminą Czechowice-Dziedzice na dostawy wody. Za własne środki wybuduje nową sieć (kilkadziesiąt kilometrów) i przepompownię. Koszt inwestycji szacuje się na 50–65 mln zł, a okres zwrotu – na ponad 10 lat. Czechowice-Dziedzice chcą się uniezależnić od bielskiej spółki Aqua i mocno obniżyć ceny wody dla mieszkańców. To niemożliwe bez kosztownych inwestycji, m.in. w wymianę sieci.

Zainteresowane współpracą są także inne gminy – Zawiercie (ma własne ujęcia wody z ujęć pod miastem), a także Mysłowice (miejska spółka wodociągowa jest zadłużona na 186 mln zł) czy Bytom, który jest również w trudnej sytuacji finansowej. GPW chce wydać w ciągu trzech lat 220 mln zł na modernizację sieci, kolejne 20 mln zł na rozwój supernowoczesnego ciągu technologicznego w stacji w Maczkach, by polepszyć jakość wody i dać sobie możliwość optymalnego modelowania przepływami sieciowymi.

– To inwestycja pionierska w skali Polski – podkreśla prezes Czopik. System pozwoli korygować jakość wody, zarządzać całą siecią.

Oszczędność wody wymusi nowe Prawo wodne, które najprawdopodobniej wejdzie w życie w połowie tego roku. Obecnie tylko jedna czwarta wykorzystywanych w Polsce zasobów wodnych jest objęta jakąkolwiek opłatą za wodę, w efekcie polski budżet ponosi ogromne koszty usług wodnych. To ma się zmienić.

Kłopot z deficytem wody dotyka nie tylko Śląska – zgodnie z szacunkami Najwyższej Izby Kontroli śródlądowe drogi wodne w Polsce wymagają inwestycji na poziomie 14 mld zł, a inwestycje przeciwpowodziowe kolejnych 24 mld zł w perspektywie dekady – pieniądze mają pochodzić m.in. z nowych rozwiązań Prawa wodnego.

Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie szacuje, że po wejściu w życie nowego Prawa wodnego polska rodzina zapłaci średnio rocznie 20 zł więcej za ścieki i wodę. – Prawo to podstawa, jednak musi nastąpić przebudowa świadomości ekologicznej Polaków. Wodę trzeba oszczędzać nie tylko, by więcej zostawało nam w kieszeni. Pora myśleć o przyszłych pokoleniach – podkreśla Mariusz Rzątała.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: i.kacprzak@rp.pl

80 proc. wody w śląskich kranach pochodzi z Soły w Czańcu. Transportuje ją największa w Polsce spółka wodociągowa – Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów, należąca do samorządu województwa śląskiego. Górska woda jest przesyłana siecią do stacji uzdatniania w Kobiernicach i Goczałkowicach i stamtąd siecią 900 km rur wodnej magistrali do 3,5 mln mieszkańców aglomeracji. Pierścieniowy układ sieci wodociągowej spółki gwarantuje, że wodę może szybko przerzucić z jednego na drugi kraniec aglomeracji.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony