Ukraińcy na saksach w Opolu

Opolszczyzna potrzebuje pracowników, szczególnie do prostszych zadań. Rynek ratują Ukraińcy, których coraz więcej dociera także na zachód Polski.

Publikacja: 30.10.2017 21:30

Ukraińcy na saksach w Opolu

Foto: AdobeStock

Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu miesięcznie podejmuje w regionie pracę ok. 3 tys. cudzoziemców. Aż 96 proc. z nich to Ukraińcy. W tym 43 proc. osób znajduje pracę w stolicy regionu, najczęściej przy zagospodarowaniu zieleni, sprzątaniu, a także w budownictwie i przetwórstwie.

Wśród Ukraińców 60 proc. osób pracuje przy zadaniach prostych, takich jak sprzątanie, pomoc w gastronomii i hotelach, utrzymanie zieleni, proste roboty drogowe i budowlane. Ok. 30 proc. to rzemieślnicy, a jedynie 0,3 proc. stanowią specjaliści, którzy znajdują zatrudnienie w swoim zawodzie. Na saksy na Opolszczyznę wybierają się przede wszystkim mężczyźni z Ukrainy (75 proc. wszystkich), najczęściej w wieku od 26 do 40 lat.

Radykalny zwrot

Sytuacja jest nieporównywalna do tej sprzed kilku lat. Zarobkowych emigrantów z kraju naszego południowo-wschodniego sąsiada przybywa nie tylko w województwach przygranicznych, ale też na zachodnie Polski.

Od roku 2012 do jesieni 2017 r. liczba cudzoziemców na Opolszczyźnie zwiększyła się czterokrotnie.

Z danych Powiatowego Urzędu Pracy w Opolu, który rejestruje oświadczenia pracodawców chcących zatrudniać pracowników ze Wschodu (Ukrainy, Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Rosji), wynika, że w 2014 r. pracowało tu ok. 7 tys. cudzoziemców, w większości z Ukrainy. W 2015 r oświadczenia dotyczyły ponad 9,3 tys. osób, a w 2016 r. liczba ta przekroczyła już 12 tys. W tym roku zaś będzie to co najmniej dwa razy więcej.

Zmiana jest nie tylko ilościowa, ale też jakościowa. Nie chodzi już tylko o pracowników sezonowych, którzy zbiorą truskawki, jabłka czy warzywa z gospodarstw rolnych. Coraz więcej przyjezdnych pracuje w przetwórstwie albo przemyśle.

Ciemniejsza strona rynku

Ukraińcy, podobnie jak Polacy w latach 80. na zachodzie Europy, pracują za dużo mniejsze pieniądze, niż otrzymywaliby za to samo Polacy, często na czarno, bez ubezpieczenia i ochrony medycznej. Nierzadko także na Opolszczyźnie pracownicy z Ukrainy są oszukiwani przez polskich pracodawców lub ukraińskich pośredników.

Spraw takich jest na tyle dużo, że w październiku Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego w Opolu na specjalnym posiedzeniu zajęła się sytuacją obywateli ukraińskich w regionie. Jeżeli chodzi o zalegalizowanie zatrudnienia, to opolscy urzędnicy nie mają sobie nic do zarzucenia.

W przyszłym roku w opolskim Urzędzie Wojewódzkim powstanie Centrum Obsługi Cudzoziemców. Ma być wyposażone w automat kolejkowy, pokój socjalny, pokój dla rodziców z dziećmi oraz specjalne podjazdy.

Jak zapewniła podczas posiedzenia rady Bożena Kalecińska, dyrektor wydziału spraw obywatelskich i cudzoziemców w opolskim Urzędzie Wojewódzkim, każdy cudzoziemiec, który znajdzie się na terenie urzędu, jeszcze tego samego dnia zostaje przyjęty. Nie jest to regułą w wielu opolskich instytucjach.

W wypadku obywateli zagranicznych zezwolenia na pracę wydawane są w ciągu dwóch miesięcy, ale można ten termin znacząco skrócić. Wystarczy, że pracodawca uzasadni, iż ukraiński pracownik jest mu niezbędny od zaraz.

O tym, co naprawdę dzieje się na rynku pracy w Opolu, wie najlepiej Państwowa Inspekcja Pracy (PIP). Kontrole PIP w 2016 r. wykryły 12 przypadków pracy na czarno, co dotyczyło 56 cudzoziemców. Inspektorzy natrafili też na braki aktualnych badań lekarskich, pisemnych umów o pracę, niedopełnienie obowiązku informacyjnego wobec organu wydającego zezwolenie na pracę.

Mogą liczyć na pomoc

Arkadiusz Kapuścik, okręgowy inspektor pracy w Opolu, przyznał podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego, że oficjalna statystyka to wierzchołek góry lodowej. Ukraińcy niechętnie zgłaszają przypadki oszustw i wykorzystywania.

– Nadzieją napawa fakt, że coraz więcej osób zaczyna otwarcie mówić o swoich problemach, powstał związek zawodowy pracowników ukraińskich, zmienia się ich nastawienie do organów kontroli, więcej jest skarg i zapytań – mówił inspektor cytowany przez portal opolskiego urzędu miejskiego.

Przytoczył przykład Ukraińca, który został oszukany na zarobkach i dowieziony na dworzec z poleceniem wyjazdu do domu. Tam poskarżył się patrolowi policji. Funkcjonariusze dowieźli go do PIP. Dochodzenie wykazało, że oszukała go agencja pośrednicząca w zatrudnieniu. Pracodawca miał o tym nic nie wiedzieć.

Zdaniem opolskich związkowców z Solidarności: „Godne warunki pracy i życia zarówno polskich, jak i ukraińskich pracowników zależą w dużej mierze od uczciwości pracodawców".

Rada podsumowała posiedzenie konkluzją, że w związku z brakiem polskich pracowników „zastrzyk kadrowy z Ukrainy może ratować gospodarkę w regionie".

Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu miesięcznie podejmuje w regionie pracę ok. 3 tys. cudzoziemców. Aż 96 proc. z nich to Ukraińcy. W tym 43 proc. osób znajduje pracę w stolicy regionu, najczęściej przy zagospodarowaniu zieleni, sprzątaniu, a także w budownictwie i przetwórstwie.

Wśród Ukraińców 60 proc. osób pracuje przy zadaniach prostych, takich jak sprzątanie, pomoc w gastronomii i hotelach, utrzymanie zieleni, proste roboty drogowe i budowlane. Ok. 30 proc. to rzemieślnicy, a jedynie 0,3 proc. stanowią specjaliści, którzy znajdują zatrudnienie w swoim zawodzie. Na saksy na Opolszczyznę wybierają się przede wszystkim mężczyźni z Ukrainy (75 proc. wszystkich), najczęściej w wieku od 26 do 40 lat.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał Promocyjny
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony