Oferta turystyczna Pomorza przygotowana na każdą pogodę

Tegoroczny sezon nauczył pomorską branżę turystyczną jednego: jeśli chce się przyciągać coraz większą liczbę gości, trzeba mieć dla nich ofertę na każdą pogodę.

Publikacja: 11.12.2017 21:30

Oferta turystyczna Pomorza przygotowana na każdą pogodę

Foto: AdobeStock

W lipcu i sierpniu narzekania pomorskich hotelarzy słyszalne były w całym kraju. Trudno się dziwić – gwałtowne zmiany pogody spowodowały, że nowych rezerwacji było praktycznie tyle samo, co ich odwołań. A goście na bieżąco śledzili komunikaty meteo, oczekując zniżek, kiedy zapowiadano wyraźne ochłodzenie i deszcze. Najbardziej uważnym (i zdeterminowanym) trafiały się oferty nawet z 60-procentowymi upustami.

Działo się tak, chociaż zimno i deszcz nie są przecież niczym nadzwyczajnym podczas polskiego lata. Dlatego miasta takie jak Gdańsk, Gdynia czy Sopot nie mają kłopotów ze ściągnięciem turystów także poza sezonem. Sprzyja im także łatwy dojazd ze środkowej Polski, ale również z południa, zwłaszcza ze Śląska.

Lokalne władze otwierają więc kolejne muzea, a popularne galerie handlowe wydłużają godziny, w których można robić zakupy. Na sopockie molo można wejść niemal przez cały rok, zamykane jest tylko wówczas, gdy robi się niebezpiecznie, np. podczas sztormów. „Prawdziwy" sezon nad Bałtykiem rozpoczyna się najpóźniej w Boże Ciało, czasami nawet w długi majowy weekend (oczywiście jeśli pogoda jest przyjazna) i trwa do połowy września, ze szczytem przypadającym na miesiące szkolnych wakacji.

Ale Bałtyk to nie tylko Trójmiasto. Coraz atrakcyjniejszy staje się Półwysep Helski, Jurata odzyskuje status snobistycznego kurortu, jakim kiedyś była, Jastarnia ma piękną marinę. Niestety, w innych miejscowościach podczas sezonu króluje wszechobecna woń ryby smażonej na niekoniecznie świeżym oleju i niekoniecznie bałtyckiej, a największą atrakcją jest pójście na bazar z chińskimi dmuchanymi zabawkami i filipińskimi muszelkami.

Zapewne chętnych do spędzenia wakacji na Półwyspie Helskim byłoby więcej, gdyby nie wyjątkowo trudny dojazd, jeśli zdecyduje się na jazdę samochodem. W sezonie wjazd na półwysep to droga przez mękę, „umilana" ciągłym staniem w korkach. Oczywiście można tam dojechać koleją czy przepłynąć katamaranem z mola w Sopocie. Tylko że to jest wycieczka, rozrywka, a nie środek transportu.

Przy tym nad polskim morzem wcale nie jest tanio, nawet kiedy nie szuka się noclegu w luksusowym apartamencie. Według informacji wyszukiwarki noclegów Trivago.pl przygotowanej dla „Rzeczpospolitej" w lepszych pensjonatach np. w Karwi trzeba było wydać 200 zł za dobę, we Władysławowie 280 zł, w Jastarni 481, a w Sopocie aż 536 (ceny są za nocleg ze śniadaniem). Najdroższe są oczywiście weekendy. Pobyt w polskich kurortach nie musi być więc tańszy niż wakacje np. w Egipcie czy Grecji.

Ale polska baza hotelowa jest oceniana coraz lepiej. Według Trivago Rating Index najlepszymi hotelami na wybrzeżu wcale nie są te należące do wielkich sieci. Mała Anglia Aparthotel i pensjonat Molo Residence oraz Jovi Apartments otrzymały od gości ocenę 92 punktów na 100 możliwych. Na drugim miejscu jest gdyński Hilton (91 pkt), a na trzecim Sheraton w Sopocie (90 pkt).

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego