9 czerwca ponad tysiąc niepełnosprawnych intelektualnie sportowców stanie do walki o medale, ale też o kwalifikację do światowych igrzysk, które odbędą się w Abu Zabi, w roku 2019.
To będzie największe wydarzenie sportowe polskiego oddziału Olimpiad Specjalnych w 2018 roku, ale też jedna z większych imprez sportowych w kraju – uczestników zmagających się w 11 dyscyplinach wesprze ponad 800 trenerów, lekarzy, sędziów i wolontariuszy. To oznacza, że organizatorzy muszą przygotować się na przyjazd 2 tysięcy gości.
– Dla oddziału regionalnego olimpiady specjalne śląskie to duże wydarzenie i wyzwanie, ale to nie pierwszy raz, gdy na Śląsku organizujemy dużą sportową imprezę. Każdego roku przygotowujemy kilkadziesiąt wydarzeń regionalnych i ogólnopolskich – podkreśla Dariusz Wosz, dyrektor igrzysk.
– To w ostatnich latach wiodący oddział regionalny w naszej strukturze, realizuje wiele projektów lokalnych, w które angażuje setki trenerów i instruktorów oraz wolontariuszy – potwierdza Joanna Styczeń-Lasocka, dyrektor generalny Olimpiad Specjalnych Polska. – Nie bez znaczenia jest też otwarta postawa samorządów lokalnych: urzędów miasta w Katowicach, Chorzowie, Mikołowie i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.
Ceremonię otwarcia igrzysk zaplanowano w Spodku. Rywalizacja będzie toczyć się na obiektach katowickiej AWF (pływanie, badminton, tenis stołowy), w kręgielni Galaktyka w Katowicach (bowling) oraz w Golf Parku Mikołów (golf). Szczególnie istotny będzie chorzowski Stadion Śląski, gdzie zaplanowano aż sześć dyscyplin: piłkę nożną, lekkoatletykę, kolarstwo, tenis, trójbój siłowy i bocce.
– Od kilku lat na obiektach treningowych Stadionu Śląskiego organizujemy zawody dla szkół specjalnych z Katowic, Chorzowa i Siemianowic Śląskich. Cieszę się, że możemy otworzyć arenę główną dla potrzeb tej wyjątkowej imprezy. Zależy nam na tym, aby pokazać, że Stadion Śląski jest otwarty dla wszystkich – podkreśla Krzysztof Klimosz, prezes spółki Stadion Śląski.
Pionier w regionie
Tysiąc uczestników igrzysk to ułamek krajowej społeczności sportowców niepełnosprawnych intelektualnie. Krajowy ruch zrzesza ponad 17 tysięcy zawodników w 500 klubach, pomaga im półtora tysiąca trenerów i ponad siedem tysięcy wolontariuszy. Co roku odbywa się 200 imprez sportowych, od lokalnych poprzez wojewódzkie po ogólnopolskie.
Polska była pionierem w ruchu olimpiad specjalnych wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej – zaczęło się już na początku lat 80. Na pierwsze światowe igrzyska Polacy pojechali w 1983 roku. Dziś możemy pochwalić się jednym z lepszych programów narodowych w Europie. Potwierdzeniem była decyzja o przyznaniu Warszawie prawa do organizacji Europejskich Letnich Igrzysk Olimpiad Specjalnych, które odbyły się w 2010 roku.
– W olimpiadach specjalnych staramy się pokazać, że każdy z ponad 17 tysięcy naszych sportowców to wyjątkowy człowiek, z niezwykłą pasją do sportu i umiejętnością przełamywania barier – podkreśla Joanna Styczeń-Lasocka.
Wciąż jest wiele do zrobienia – w Polsce żyje około 1,2 mln osób z niepełnosprawnością intelektualną.
– I nie chodzi o to, aby wszyscy zaczęli przychodzić na treningi, ale chcemy do każdego dotrzeć i pokazać, że sport jest jedną z możliwości. Odwiedzamy szkoły specjalne, ośrodki pomocy społecznej, warsztaty terapii zajęciowej, do działań wciągamy też młodych rodziców. Dzięki programowi „Młodzi sportowcy" udaje się dotrzeć już do dwu-, trzylatków – dodaje dyrektor Olimpiad Specjalnych Polska.
Rywalizacja sportowców niepełnosprawnych intelektualnie odbywa się w 32 dyscyplinach letnich i zimowych (w Polsce można rywalizować w 25 z nich). Niektóre znamy z igrzysk olimpijskich – lekkoatletyka, piłka nożna, pływanie, żeglarstwo, ostatnio także golf – innych nie: bieg na rakietach śnieżnych, bocce, bowling, jazda szybka na wrotkach, trójbój siłowy.
– Lekkoatletyka, piłka nożna, koszykówka, bocce i bowling cieszą się wielkim zainteresowaniem, ale równie prężnie rozwijamy judo i golf – wylicza Joanna Styczeń-Lasocka.
Pół wieku pracy
Sondaże wskazują, że ludzie z niepełnosprawnością intelektualną to jedna z najmniej „widzialnych" grup spośród wykluczonych społecznie. A jeśli już widzianych – to raczej źle. W badaniu opinii społecznej, które instytut Millward Brown SMG/KRC przeprowadził przy okazji europejskich igrzysk w Warszawie, okazało się, że 68 procent Polaków nie chciałoby się opiekować taką osobą, co trzeci odczuwa strach i nie chce mieć kontaktu, a niemal 40 procent uznaje niepełnosprawnych intelektualnie za chorych psychicznie.
Zadanie, które Olimpiady Specjalne postawiły sobie przed blisko półwieczem, nadal jest więc aktualne. Za ideą stanęła siostra prezydenta Johna Kennedy'ego – Eunice Kennedy-Shriver. Zdołała przekonać ojca Josepha, aby jego fundacja wsparła osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Zaczęło się od wakacyjnych półkolonii dla dzieci w domu Kennedych, skończyło na międzynarodowym ruchu.
Pierwsze światowe igrzyska odbyły się w Chicago w 1968 roku, udział wzięło 1000 zawodników. Dziewięć lat później rozegrano konkurencje zimowe (obecnie letnia i zimowa rywalizacja odbywa się podobnie jak zmagania olimpijskie – czteroletnie cykle przeplatają się, w efekcie igrzyska mamy co dwa lata. W 2017 roku dyscypliny zimowe rozegrano w Grazu, Schladming i Ramsau).
Rzesza sportowców z niepełnosprawnością intelektualną liczy dziś 4,5 miliona. Wspiera ich 300 tysięcy trenerów i 500 tysięcy wolontariuszy. Rocznie biorą udział w 20 tysiącach imprez sportowych.
Worek do napełnienia
W najbliższych światowych igrzyskach – Abu Zabi 2019 – Polacy wystąpią w 17 dyscyplinach. Jak podkreśla Joanna Styczeń-Lasocka, nie prowadzi się oficjalnych klasyfikacji medalowych, bo nie o to w tym ruchu chodzi. Zauważmy jednak, że 66 medali wywalczonych przez polskich sportowców podczas ostatnich letnich igrzysk (Los Angeles 2015) oznacza, że niemal każdy z nich stawał na najwyższych stopniach podium.
„Na najwyższych stopniach" – to ważne, bo w rywalizacji sportowców niepełnosprawnych podium nie musi oznaczać medalu – może być nawet ośmioosobowe, tak aby każdy uczestnik rywalizacji wziął udział w dekoracji. Grupy, w których rywalizują sportowcy, liczą tu bowiem od trzech do ośmiu osób.
– Oczywiście, zwycięstwo się liczy, jednak nie mniej ważne jest to, by dać każdemu szansę. Dlatego po preeliminacjach zawodnicy dzieleni są na grupy sprawnościowe w zależności od poziomu umiejętności sportowych, stąd w każdej konkurencji może być wielu medalistów – wyjaśnia Joanna Styczeń-Lasocka. I dodaje w duchu sportowym: – Liczymy na to, że z Abu Zabi wrócimy z workiem medali nie mniejszym niż ten, który przywieźliśmy z Los Angeles.
O tym, kto będzie napełniał ten worek, przekonamy się w czerwcu, podczas igrzysk krajowych.