Ludzie chodzą, miasto zyskuje

Początkową fascynację samorządów nowymi technologiami zastępuje poszukiwanie efektywności gospodarowania i sposobu na poprawę jakości życia mieszkańców – mówi Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.

Publikacja: 30.09.2018 23:20

Tel Awiw, choć naszpikowany innowacyjnymi rozwiązaniami, nie radzi sobie z korkami. Nie zawsze nowe

Tel Awiw, choć naszpikowany innowacyjnymi rozwiązaniami, nie radzi sobie z korkami. Nie zawsze nowe technologie są bowiem w stanie rozwiązać stare problemy

Foto: AdobeStock

Poznań, Lublin, Tel Awiw

W średniowieczu roiło się od tzw. cudownych uzdrowicieli. Przybycie takiego znachora do wioski budziło wielką sensację i całą litanię zazwyczaj nierealnych oczekiwań. Sowicie – z reguły – opłacony gość odprawiał swoje czary i wyjeżdżał, zostawiając wieśniaków z nadzieją na poprawę sytuacji. Gdy owym uzdrowicielem był medyk, zdarzało się, że był w stanie pomóc niektórym potrzebującym. W wielu wypadkach jednak był to zwykły oszust, który sprawiał jedynie olbrzymi zawód. I podobnie dzisiaj jest z nowymi technologiami. Różnego rodzaju innowacyjne rozwiązania próbują stać się lekiem na wszelkie problemy współczesnego świata. Często niezwykle kosztowne dają jednak tylko złudną nadzieję na poprawę sytuacji, a w praktyce przysłaniają sam cel ich stosowania. Stosowanie technologii nie może być sztuką dla sztuki.

– Elektronika skutecznie wspomaga dziś zarządzanie miastem, nie jest jednak w stanie rozwiązać każdego problemu – mówił podczas wrześniowego Smart City Forum Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

Jak podkreślał, Tel Awiw przeładowany jest innowacjami i tworzonymi m.in. na potrzeby wojska nowatorskimi systemami, a miasto i tak grzęźnie w korkach. Czasem okazuje się bowiem, że remedium może być proste. Jego zdaniem zamiast sięgać wyłącznie po skomplikowane technologie i sprytne algorytmy, warto problem zatłoczonych ulic rozwiązać poprzez łączenie różnych form transportu, jak rowery, carsharing, skutery elektryczne i komunikacja miejska.

Właśnie współpraca to jeden z tych aspektów, które we współczesnych metropoliach powinien być kluczem do rozwoju. Współpraca nie tylko w zakresie różnych form miejskiej mobilności, ale również współpraca mieszkańców w zarządzaniu miastem.

– Partycypacja jest dziś niezwykle ważna. Miasta powinny być bowiem otwarte i oparte na współpracy – potwierdza Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.

Owa otwartość dotyczy wielu sfer, również technologii. Szeroki dostęp do danych miejskich to motor napędowy wielu przyszłych rozwiązań szytych na miarę i spełniających oczekiwania mieszkańców. A to fundament. – Poprawa jakości życia jest dziś najważniejsza – podkreśla prezydent Żuk. – To jest cel, a technologia jest tylko środkiem do jego osiągnięcia – kontynuuje.

Prezydent Lublina przekonuje, że w poprzednich latach samorządy zachłysnęły się nowinkami technicznymi. – Ta fascynacja przemija, teraz istotne stają się efektywne gospodarowanie i skuteczne wkomponowanie rozwiązań podnoszących jakość życia w strukturę miasta. Dla nas jest to szczególnie ważne, ponieważ na 350 tys. mieszkańców mamy 80 tys. seniorów i 20 tys. osób niepełnosprawnych – dodaje Krzysztof Żuk.

Waszyngton, Londyn

Laurence Kemball-Cook ze startupu Pavegen, podkreśla, że miasta to przestrzeń łącząca ludzi i technologie. Zaznacza jednak, że czynnik ludzki musi być dominujący. – Miasta przyszłości musimy budować dla ludzi, a nie maszyn. One nie mogą być celem samym w sobie, a jedynie drogą do osiągnięcia pożądanego efektu – tłumaczył podczas niedawnej konferencji Impact Mobility Revolution w Katowicach.

Kemball-Cook nie ukrywa, że nie jest entuzjastą takich technologii jak autonomiczne auta. – Nie wierzę w nie. Przez automaty ludzie mogą tracić pracę, a np. na skutek wadliwego algorytmu nawet życie – podkreśla. I dodaje, że nie jest wrogiem innowacji, a jego projekt Pavegen to potwierdza. W praktyce to „zmodyfikowany" chodnik, który pozwala wytwarzać prąd z energii ruchu przechodniów. – Tysiące kroków dziennie mogą naładować samochód elektryczny. Chcemy zmieniać nawierzchnię w generatory energii – tłumaczy założyciel brytyjskiego startupu.

Według niego dzięki tej technologii można zmienić np. energię grających w piłkę nożną w energię, która pozwoli oświetlić boisko. I taki projekt testowany był już zresztą w Brazylii.

Pavegen zrealizował już 200 instalacji w 30 krajach, w tym w USA. Na liście jest też Waszyngton. Tam innowacyjny chodnik zamontowano w pobliżu Białego Domu. Tłumy przechadzające się w okolicy „oddają" energię miastu. Po tę technologię sięgnął np. Bank of West w San Francisco. Chodnik taki Laurence Kemball-Cook zainstalował na Oxford Street w Londynie. Jak wyjaśnia, zachętą do korzystania z tej innowacyjnej ścieżki jest odtwarzany z głośników śpiew ptaków, który stanowi swego rodzaju nagrodę za spacer po płytach generujących energię. – Właśnie nagroda ma być w przyszłości jedną z zachęt do wykorzystania tej formy pozyskiwania energii. Idea jest taka, by chodzący po chodnikach byli identyfikowani, a właściwie ich smartfony. Partnerzy Pavegen, pozyskujący w ten sposób energię, oferowaliby pieszym zniżki w pobliskim sklepie – opisuje swój projekt Kemball-Cook.

Mysłowice

W naszym kraju przykładów „smart" technologii w służbie mieszkańców jest coraz więcej. Najnowszy to inicjatywa Mysłowic i Orange Polska. Parę dni temu podpisały one porozumienie w sprawie pierwszego w Polsce wykorzystania technologii CAT-M1 na potrzeby budowy Internetu Rzeczy w usługach komunalnych. Brzmi tajemniczo, ale w praktyce chodzi o inteligentne śmietniki, które będą podpięte do internetu i dadzą znać, kiedy się zapełnią.

Władze Mysłowic nie mają wątpliwości, że dzięki możliwości sprawdzenia stopnia zapełnienia pojemników poprawi się funkcjonowanie systemu odbioru i przetwarzania odpadów w mieście.

– Po wprowadzeniu inteligentnego monitoringu miejskiego oraz systemu zarządzania oświetleniem otwieramy się na kolejne możliwości. Zastosowane rozwiązanie pozwoli na usprawnienie gospodarki odpadami z uwzględnieniem rzeczywistych potrzeb mieszkańców – komentuje Edward Lasok, prezydent Mysłowic.

Poznań, Lublin, Tel Awiw

W średniowieczu roiło się od tzw. cudownych uzdrowicieli. Przybycie takiego znachora do wioski budziło wielką sensację i całą litanię zazwyczaj nierealnych oczekiwań. Sowicie – z reguły – opłacony gość odprawiał swoje czary i wyjeżdżał, zostawiając wieśniaków z nadzieją na poprawę sytuacji. Gdy owym uzdrowicielem był medyk, zdarzało się, że był w stanie pomóc niektórym potrzebującym. W wielu wypadkach jednak był to zwykły oszust, który sprawiał jedynie olbrzymi zawód. I podobnie dzisiaj jest z nowymi technologiami. Różnego rodzaju innowacyjne rozwiązania próbują stać się lekiem na wszelkie problemy współczesnego świata. Często niezwykle kosztowne dają jednak tylko złudną nadzieję na poprawę sytuacji, a w praktyce przysłaniają sam cel ich stosowania. Stosowanie technologii nie może być sztuką dla sztuki.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży