Długi cień polskiej historii

Sześć wsi 1 stycznia 2019 zostanie miastami, siedem stara się odzyskać prawa miejskie utracone w wyniku represji po powstaniu 1863 r.

Publikacja: 29.10.2018 09:00

Długi cień polskiej historii

Foto: shutterstock

W tym roku do MSWiA wpłynęło siedem wniosków o nadania statusu miasta. Dotyczyły trzech miejscowości ze Świętokrzyskiego: Pierzchnicy, Nowej Słupi i Szydłowa (na zdjęciu), Koszyc (Małopolskie), Wielbark (Warmińsko-Mazurskie), Lubowidz (Mazowsze) oraz Skarbimierz-Osiedle (Opolskie). – Rada Ministrów negatywnie odniosła się jedynie do wniosku z miejscowości Skarbimierz-Osiedle – informuje wydział prasowy MSWiA.

Większość z nich w przeszłości posiadała prawa miejskie, ale w wyniku zawirowań historycznych je utraciła.

Carskie ukazy

I tak np. Szydłów był miastem co najmniej od 1 lipca 1329 r., kiedy to król Władysław Łokietek sprzedał mieszczaninowi krakowskiemu Zammelloniemu wójtostwo w Szydłowie lokowane na prawie średzkim. – Od czasu potopu szwedzkiego systematycznie spadało znaczenie miasta. Przemiany w XIX w. powodowały, że wiele miasteczek w zależnym od carskiej Rosji Królestwie Polskim podupadło i było miastami jedynie z nazwy – uważa Piotr Walczak z Urzędu Gminy w Szydłowie.

Przypomina, że w okresie powstania styczniowego car Aleksander II powołał Komitet Urządzający w Królestwie Polskim, który zajął się, poza szeregiem reform, także sprawą miast. – Komitet zaproponował, aby na osady przemianować miasta liczące poniżej 3000 mieszkańców, te, w których liczba rolników stanowi powyżej 50 proc. mieszkańców i te, które posiadają dochód roczny niższy niż 1500 rubli. Stwierdzono, że na 452 miasta w Królestwie, tylko 103 są prawdziwymi miastami – opowiada urzędnik.

Ostatecznie ukazem cara Aleksandra II z 1 czerwca 1869 r. na osady zamieniono 336 miast w Królestwie Polskim, wśród nich także Szydłów.

Podobnie było z Koszycami, które w podobnym czasie straciły prawa miejskie. – W 1374 roku miała miejsce lokacja miasta Koszyce na prawie magdeburskim, dokonana przez Elżbietę Łokietkównę, wdowę po królu węgierskim Karolu Robercie Andegaweńskim. Elżbieta Łokietkówna pełniła w tym czasie w Polsce funkcję regentki, podczas gdy jej syn Ludwik Węgierski zasiadał na tronie węgierskim i polskim. Świetność Królewskiego Miasta Koszyc trwała do połowy XVII w., do potopu szwedzkiego. Wówczas to Szwedzi zniszczyli miasto i od tego czasu rozpoczęła się stagnacja i powolny upadek miasta – opowiada Ryszard Stojek, insp. ds. kultury, sportu i promocji gminy w Koszycach.

Inaczej było z Wielbarkiem, który był miastem ponad 220 lat: od 1723 r. do 1946 roku. – Stracił prawa miejskie głównie z powodu zniszczeń wojennych obejmujących 65 proc. zabudowy i wyludnienia –tłumaczy Anna Sędzińska z urzędu gminy.

Niektóre gminy – właśnie tak jak Wielbark – starania o odzyskanie statusu miasta prowadzą od 2016 roku, a inne – jak Koszyce – rozpoczęły je na początku tego roku. Skutek jest taki, iż sześć miejscowości odzyska prawa miejskie z początkiem 2019 roku.

Popowstaniowe represje

Ale to nie wszyscy chętni. Do ministra spraw wewnętrznych i administracji wpłynęły apele rad gmin: Nowy Korczyn, Bogoria, Sobków, Wodzisław, Opatowiec, Pacanów i Oleśnica o przywrócenie praw miejskich miejscowościom, które zostały ich pozbawione w wyniku represji carskich po powstaniu styczniowym. Szef MSWiA podjął decyzję o wszczęciu procedury nadania statusu miasta tym miejscowościom. – Wystąpił do rad gmin o przedstawienie opinii, poprzedzonych przeprowadzeniem konsultacji z mieszkańcami – informuje MSWiA.

Dlaczego wsie chcą być znów miastami? – Opatowiec był miastem przez 598 lat. Prawa miejskie uzyskał od księcia Bolesława Wstydliwego w 1271 roku (jedna z najstarszych lokacji w historycznej Małopolsce), utracił je w wyniku represji carskich po powstaniu styczniowym w 1869 roku. W wiekach XIV–XVI był to znaczący ośrodek miejski, dość powiedzieć, że zamieszkały wówczas przez nawet dwa tysiące mieszkańców. Ma zachowany do dziś układ urbanistyczny, sytuowany na tzw. prawie magdeburskim z imponującym rynkiem, którego rozmiar świadczy o znaczeniu ówczesnego miasta – podkreśla wójt Sławomir Kowalczyk.

Jego zdaniem w świadomości mieszkańców Opatowiec cały czas ma swój miejski charakter, ze wszystkimi jego atrybutami, m.in. urzędem gminy, gminnym ośrodkiem kultury, szkołą, ośrodkiem zdrowia, pocztą, bankiem. – U nas znajduje się zabytkowy podominikański kościół parafialny, a większość mieszkańców utrzymuje się z działalności pozarolniczej – wylicza wójt.

Podkreśla, że nadanie praw miejskich Opatowcowi byłoby swoistym zadośćuczynieniem dla jego mieszkańców za postawę patriotyczną i wolnościową, a także przywróceniem tzw. sprawiedliwości dziejowej. – Gdyby to się udało, Opatowiec byłby najmniejszym miastem w Polsce, liczącym ok. 330 mieszkańców, obok sąsiedniej Wiślicy, z jej ok. 500 mieszkańcami – mówi wójt Kowalczyk.

Dlaczego się starają

Co gminie i jej mieszkańcom daje przywrócenie praw miejskich? – Status miasta podnosi prestiż miejscowości. W żaden sposób nie zmienią się podatki ani nie wzrosną opłaty miejscowe. Mieszkańcy nadal będą mogli korzystać ze środków unijnych dla obszarów rolnych, ale pojawią się możliwości pozyskiwania funduszy zewnętrznych tylko dla miast – tłumaczy Piotr Walczak z Szydłowa.

Anna Sędzińska z Wielbarka dodaje, że zmiana statusu miejscowości przywraca pamięć historyczną. – Może też pomóc w promocji miejscowości. Oprócz poprawy wizerunku i prestiżu może przynieść takie korzyści jak zwiększenie atrakcyjności inwestycyjnej i poprawić szanse na przyciągnięcie nowych firm. Długofalowym efektem takiej zmiany byłoby też wzmocnienie więzi z mieszkańcami i pozostanie młodych ludzi w rodzinnej miejscowości zamiast wyjazdu za pracą do miasta – uważa Anna Sędzińska.

Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Regiony
Tychy: Rządy w mieście przejmuje komisarz wybrany przez Mateusza Morawieckiego