Opłakane finanse Mazowsza

Mazowiecki samorząd jest zadłużony po uszy. W grudniu sejmikowi może zabraknąć pieniędzy na pensje

Publikacja: 09.10.2012 04:35

Adam Struzik

Adam Struzik

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Spowolnienie gospodarcze przy rozbuchanych wydatkach  zabija finansowo największy w Polsce samorząd wojewódzki. Sejmik mazowiecki od 11 lat rządzony przez Adama Struzika z PSL może mieć kłopoty z wypłaceniem pensji pod koniec roku – dowiedziała się „Rz".

Według naszych informacji na ostatnim posiedzeniu zarządu województwa mowa była o tym, że zagrożone są nawet wypłaty i w listopadzie, i grudniu. Skarbnik wojewódzki Marek Miesztalski twierdzi co prawda, że kłopoty z realizowaniem zobowiązań finansowych w terminie wystąpią tylko w grudniu, ale przyznaje, że sytuacja sejmiku jest trudna. Tłumaczy „Rz", że z powodu spowolnienia gospodarczego dochody z CIT znacząco spadły.

– Żeby osiągnąć zakładane na 2012 r. wpływy z PIT?i CIT (1,66 mld zł – red.), do końca roku musielibyśmy dostawać z tego tytułu miesięcznie ok. 150 mln zł. To nierealne – mówi „Rz" Grzegorz Pietruczuk, opozycyjny radny wojewódzki z SLD.

Podaje, że w lipcu i sierpniu wpływy z tego tytułu wynosiły po niecałe 90 mln. Potwierdzają to dokumenty, którymi dysponuje „Rz". – Prawdopodobnie pod koniec roku zabraknie nam co najmniej 100 mln zł i nie wiem, jak marszałek sobie z tym poradzi, bo nie widzę, na czym jeszcze moglibyśmy oszczędzić, a żaden bank nam takich pieniędzy nie pożyczy – twierdzi Pietruczuk.

Tegoroczne wydatki województwa początkowo planowano na ok. 3 mld zł. Już ścięto je o prawie 0,5 mld. To wynik nie tylko mniejszych, niż planowano wpływów z podatków dochodowych. Zarząd nie potrafi też sprzedać Kolei Mazowieckich, co miało przynieść 365 mln zł.

Bezradność władz wojewódzkich widać było na ostatnim posiedzeniu komisji bud-żetowej sejmiku 3 września. Pietruczuk pytał o sytuację finansową w oświacie. Skarbnik odparł, że brakuje 13 mln zł i nie ma pomysłu, skąd je wziąć. Radny pytał też o sytuację finansową szpitali wojewódzkich. Usłyszał, że ich zadłużenie wynosi 55 mln zł i trwają prace nad  „jakąś formą restrukturyzacji". Tyle że aby to zrobić, samorząd musiałby pokryć dług, a pieniędzy nie ma. – Zastanawiamy się nad wyjściem z tej finansowej pułapki – mówił skarbnik.

Miesztalski przyznał też, że bieżące dochody nie wystarczają, aby kontynuować  inwestycje drogowe prowadzone ze środków własnych. W ciągu najbliższych dwóch lat będą więc trwały prace tylko na tych drogach, które mają wsparcie unijne.

– Stoimy pod ścianą – mówi Pietruczuk.

– Nie jest tak źle, radny bawi się w Kasandrę – odpiera zarzuty Miesztalski. Ale przyznaje, że  potrzebne będą kolejne oszczędności. – Nie wszystkie inwestycje zostaną zrealizowane, nie wszystkie rezerwy wydamy – mówi enigmatycznie.

Witold Gintowt-Dziewałtowski, senator PO, znawca tematyki samorządowej, uważa, że jeżeli najbogatsze województwo w Polsce ma kłopoty, to po prostu źle gospodaruje pieniędzmi.

Same codzienne dojazdy do pracy marszałka Struzika samochodem służbowym kosztują podatników prawie 100 tys. zł rocznie. Ale nie chodzi tylko o rozdmuchaną administrację. Według opozycji do fatalnej sytuacji doprowadziły też wieloletnie zaniedbania. Zarząd do tej pory nie potrafił sprzedać nie tylko Kolei Mazowieckich, ale i sieci kin Max Film.

W przyszłym roku samorząd mazowiecki czekają kolejne problemy. Województwo na pokrycie bieżących wydatków zaciągało kredyty w euro. Dotąd spłacało tylko odsetki od nich, ale od 2013 r. zacznie spłacać kapitał. A już w tym roku na obsługę długu wynoszącego 1,4 mld zł (połowa w walutach obcych) wyda ok. 87 mln. – Modlimy się, żeby euro było tanie – mówi  Miesztalski.

W 2011 r. zadłużenie województwa wyniosło 57 proc. Według radnych opozycji w tym roku deficyt przekroczy jednak 60 proc. dochodów.

W takim przypadku Sejm ma prawo rozwiązać sejmik województwa, a premier – wprowadzić zarząd komisaryczny. A ten zapewne zarządziłby drastyczne oszczędności. Gintowt-Dziewałtowski zaznacza jednak, że nie było dotąd przypadku, by samorządy wojewódzkie poniosły podobne konsekwencje. – Bo jeżeli szef rządu uzna, że pod obecnym kierownictwem samorząd ma szansę wyjść z kłopotów finansowych, to nie musi wprowadzać zarządu komisarycznego – mówi.

Nie ulega wątpliwości, że w przypadku województwa, którym kieruje prominentny polityk PSL, jeden z najbliższych współpracowników Waldemara Pawlaka, do wprowadzenia zarządu komisarycznego nie dojdzie, bo spowodowałoby to napięcia w koalicji rządzącej.

Sejmiki wojewódzkie robią dobrą minę do złej gry

Większość zapytanych przez nas władz marszałkowskich i dużych miast potwierdza, że dochody z PIT i CIT są niższe niż w ubiegłym roku. Szczególnie ostatnie miesiące przyniosły pewne spowolnienie i do lokalnych budżetów wpływa mniej pieniędzy, niż można się było spodziewać. Jednak zdaniem wielu samorządowców sytuacja na razie nie jest na tyle groźna, by podejmować szczególne kroki, które miałyby zapewni wykonanie budżetów w tym roku. W województwie lubelskim problemem są np. niższe wpływy z PIT, ale władze regionu podkreślają, że nie zagraża to budżetowi, bo udział tego typu dochodów w całym budżecie nie jest wielki. Do kłopotów przyznaje się natomiast pomorski sejmik. – Jeżeli dochody z CIT będą nadal niskie, konieczne stanie się blokowanie części wydatków – mówi Ludmiła Jezierska z pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego. Do zaciskania pasa przymierza się sejmik łódzki. Dochody z PIT spadły w tym województwie o 8 proc., a z CIT?o 3 proc. – Trwają prace nad korektą budżetu na 2012 rok, które mają na celu ograniczenie wydatków – przyznaje Irmina Małecka-Kabała. Problemy ma też sejmik świętokrzyski. Skarbnik urzędu Maria Fidzińska-Dziurzyńska uważa jednak, że dziura budżetowa okaże się dotkliwa dopiero w 2013 r. Do końca września w woj. świętokrzyskim z obu podatków wpłynęło tylko 55 proc. planu na cały rok, co jest jednym z najgorszych wyników wśród województw.

—Anna Cieślak-Wróblewska

Spowolnienie gospodarcze przy rozbuchanych wydatkach  zabija finansowo największy w Polsce samorząd wojewódzki. Sejmik mazowiecki od 11 lat rządzony przez Adama Struzika z PSL może mieć kłopoty z wypłaceniem pensji pod koniec roku – dowiedziała się „Rz".

Według naszych informacji na ostatnim posiedzeniu zarządu województwa mowa była o tym, że zagrożone są nawet wypłaty i w listopadzie, i grudniu. Skarbnik wojewódzki Marek Miesztalski twierdzi co prawda, że kłopoty z realizowaniem zobowiązań finansowych w terminie wystąpią tylko w grudniu, ale przyznaje, że sytuacja sejmiku jest trudna. Tłumaczy „Rz", że z powodu spowolnienia gospodarczego dochody z CIT znacząco spadły.

Pozostało 89% artykułu
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy