Szkolenie kierowców to dobra inwestycja

Nieustanne doskonalenie techniki zapewnia bezwypadkową i ekonomiczną jazdę.

Publikacja: 11.10.2015 19:50

Rośnie bezpieczeństwo na polskich drogach

Rośnie bezpieczeństwo na polskich drogach

Foto: Rzeczpospolita

Przeciętny samochód flotowy ma 1,5 szkody rocznie. Wypadek to dla społeczeństwa koszty leczenia, a dla firmy nie tylko wydatki na naprawy aut, ale i utracone korzyści z powodu nieobecności pracownika. W skrajnych przypadkach mogą to być setki tysięcy złotych. W skali kraju wypadki kosztują 30 mld zł. Zatem szkolenia z bezpiecznej jazdy mają sens, ale... czas to pieniądz, a bezpieczna jazda kojarzy się wszystkim z jazdą powolną.

Tak nie jest i nie musi być, a co ważniejsze – można obiektywnie zbadać, czy kierowcy jeżdżą bezpiecznie i świadomie. Elektroniczne narzędzia przygotowała warszawska Akademia Jazdy, która podczas szkoleń wpina specjalne urządzenie w szynę danych CAN samochodu i na podstawie 100 parametrów ocenia styl jazdy kierowcy. – Współczesne auta, wyposażone w elektroniczne systemy, potrafią naprawić wiele błędów kierowców, ale nie zmieniają praw fizyki – zauważa szef Akademii Jazdy Mariusz Stuszewski. – Nadal opony przenoszą wszystkie siły pomiędzy samochodem i podłożem i jeżeli kierowca nie wie, co się dzieje z autem, łatwo może przesadzić – ostrzega.

Coś jest na rzeczy, bo elektronika oduczyła wielu wyczucia samochodu. – Klienci często są zaskoczeni, że w tylnonapędowych autach klocki hamulcowe kół tylnych trzeba wymieniać po np. 5 tys. km, gdy przednie po 15 tys. km – zauważa mechanik jednego z warsztatów Audi. – Zawsze szybciej zużywały się klocki na przednich kołach, ale przy nieostrożnej jeździe często włączający się ESP powoduje przedwczesne zużycie hamulców – tłumaczy. Kierowcy są zaskoczeni sytuacją, bo działanie współczesnego ESP jest niewyczuwalne. – Taki przypadek świadczy o niewyczuwaniu przez kierowcę sytuacji niebezpiecznych – uważa Stuszewski. Podaje przykład ze szkoleń, w których na mokrym torze zawodowy kierowca rajdowy uzyskał najlepszy ze wszystkich czas, a do tego ani razu nie uruchomił się system ESP, ABS i kontroli przyczepności. – Podczas warsztatów radzimy kierowcom, w jaki sposób szybko prowadzić auto i robić to jednocześnie bezpiecznie – mówi szef Akademii Jazdy.

Warsztaty polegają na samodzielnym przejeździe po torze, kolejne okrążenie jest robione z uwagami instruktora. Trzecie sprawdza przyswojenie nowej wiedzy. – Jeżeli kierowca ma dobry czas, ale często podczas przejazdu włączał się ESP, to znaczy, że prowadzący często ryzykował. Słaby czas informuje, że prowadzący może się czuć bardzo niepewnie za kierownicą i w niezawinionej przez niego sytuacji podjąć złą decyzję. Tu także konieczne jest szkolenie – wymienia różne przypadki Stuszewski.

Poprawa wyników jest wyraźna. Efekty szkoleń zanikają po kilku tygodniach, więc możliwe jest podłączenie urządzenia na stałe do samochodów firmowych. Raporty z jazd trafiają do kierowcy (na jego smartfona) i szefa floty, automatycznie tworzony jest ranking. Najlepsi mogą być nagradzani, zaś najgorsi powtórnie szkoleni.

– Z zebranych danych można stworzyć dokładny obraz kierowcy – uważa Stuszewski. Szkolenie może objąć także jazdę po drogach publicznych. Wówczas widać, czy kierowcy jeżdżą płynnie, ekonomicznie i efektywnie, a niedoskonałości można poprawić. —rp

Przeciętny samochód flotowy ma 1,5 szkody rocznie. Wypadek to dla społeczeństwa koszty leczenia, a dla firmy nie tylko wydatki na naprawy aut, ale i utracone korzyści z powodu nieobecności pracownika. W skrajnych przypadkach mogą to być setki tysięcy złotych. W skali kraju wypadki kosztują 30 mld zł. Zatem szkolenia z bezpiecznej jazdy mają sens, ale... czas to pieniądz, a bezpieczna jazda kojarzy się wszystkim z jazdą powolną.

Tak nie jest i nie musi być, a co ważniejsze – można obiektywnie zbadać, czy kierowcy jeżdżą bezpiecznie i świadomie. Elektroniczne narzędzia przygotowała warszawska Akademia Jazdy, która podczas szkoleń wpina specjalne urządzenie w szynę danych CAN samochodu i na podstawie 100 parametrów ocenia styl jazdy kierowcy. – Współczesne auta, wyposażone w elektroniczne systemy, potrafią naprawić wiele błędów kierowców, ale nie zmieniają praw fizyki – zauważa szef Akademii Jazdy Mariusz Stuszewski. – Nadal opony przenoszą wszystkie siły pomiędzy samochodem i podłożem i jeżeli kierowca nie wie, co się dzieje z autem, łatwo może przesadzić – ostrzega.

Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał