Centrum nowego Lublina

Rozmowa | Piotr Franaszek, dyrektor Centrum Spotkania Kultur, mówi o finale 40-letniej inwestycji.

Aktualizacja: 31.12.2015 12:01 Publikacja: 11.11.2015 23:01

Fot. R. Pranagal dla Lajf

Fot. R. Pranagal dla Lajf

Foto: Rzeczpospolita

Rz: Trudno uwierzyć, ale już 23 listopada Krystyna Janda, Tomasz Karolak, Jan Klata, profesor Jacek Limon, Maciej Nowak, Jacek Poniedziałek, Michał Zadara i Włodzimierz Staniewski zakończą symbolicznie 40-letnią lubelską inwestycję zwaną Teatrem w Budowie.

Piotr Franaszek: To będzie naprawdę wyjątkowe wydarzenie artystyczne, bo inwestycja rzeczywiście trwała długo, bynajmniej nieplanowana, tak jak barcelońska Sagrada Familia. Pierwotnie, w myśl socjalistycznych decydentów, w Lublinie miała powstać największa, obrotowa operowa scena w Europie. W średniej wielkości mieście musiało się to okazać pomysłem przeszacowanym, dlatego inwestycja stanęła. Z czasem wykończono niektóre jej elementy i w części budynku powstały Teatr Muzyczny oraz Filharmonia. Brzydki szkielet rzucał się cieniem na centrum miasta, a mieszkańcy spontanicznie ochrzcili go Teatrem w Budowie. Domykamy ten etap 22 listopada 2015 r. w formie otwartego widowiska multimedialnego, realizowanego w przestrzeni miejskiej, zaś 23 listopada zaprosiliśmy wybitnych twórców teatru i tych, którzy zbudowali teatry i instytucje, by opowiedzieli o różnych kontekstach swojej pracy, o tym, jak buduje się teatr. Będzie to swoisty rytuał przejścia od czasów niemocy do narodzin nowoczesnej instytucji, która pod nazwą Centrum Spotkania Kultur zostanie oficjalnie otwarta w przyszłym roku.

Gdy lublinianie nie wierzyli w dokończenie inwestycji, pan z powodzeniem wystartował w konkursie na stanowisko dyrektora CSK i kończy budowlane dzieło. Jakie motywacje panem kierowały?

Może łączy się z tym pewna naiwność, ale jestem idealistą. To bardzo pomaga w realizacji zadań uważanych za niewykonalne. Wcześniej udało mi się postawić na nogi promocję województwa lubelskiego, wierzę w możliwości i znam potencjał naszego regionu. To, że mogę kończyć Teatr w Budowie, jest zasługą wielu ludzi kultury i polityków w Lublinie, którzy porozumieli się ponad podziałami, by przypisać Centrum Spotkania Kultur środki europejskie na inwestycje i konkurs architektoniczny. A były przecież pomysły, żeby zburzyć kikut gmachu i sprzedać teren pod galerię handlową. Na szczęście ostatecznie górę wzięła troskę o instytucję kultury, za co wszystkim chwała. Moja rola polega na stworzeniu programu organizacyjnego i artystycznego. Wyzwanie było o tyle trudne, że na etapie planów architektonicznych nie uzgodniono założeń programowych. Trzeba było rozwiązać problemy administracyjne i techniczne. Jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach, to one spędzały nam sen z powiek, gdy zajmowaliśmy się m.in. wyposażaniem sali kinowej, multimedialną elewacją czy monitoringiem obiektu.

Jaki profil artystyczny będzie miała kierowana przez pana instytucja?

Przyświeca nam poważne ideowe przesłanie, ponieważ instytucja jest dedykowana spotkaniu kultur. Można do tego podejść wielowątkowo. Interesuje nas pokazywanie procesu tworzenia kultury, jego języka i towarzyszących mu zachowań, z podkreśleniem etnicznych odniesień. To pozwoli sięgać do korzeni, ale umożliwi też pokazywanie współczesnych „nowych plemion", jakie tworzą się wokół dzisiejszych subkultur. Jesteśmy instytucją impresaryjną. Naszym atutem jest znakomita infrastruktura. Sala, która mieści tysiąc widzów i dysponuje sceną wyposażoną w najnowocześniejszą technikę w Polsce. Nawiązuje formą do kształtu fortepianu i chcemy, by grała. Dosłownie: opery, musicale, spektakle dramatyczne, a podczas koncertów zarówno muzykę klasyczną, jak i popularną. Tę przestrzeń będziemy dzielić z Teatrem Muzycznym i Filharmonią. Naszym celem jest interaktywność, dlatego zaproponujemy stałe edukacyjne ekspozycje multimedialne, poświęcone kulturom świata oraz historii Europy Środkowo-Wschodniej, bo jej przemiany wyzwoliły energię również do dokończenia naszej inwestycji.

CSK, dzięki swojemu usytuowaniu i nowoczesnej architekturze, stanowi także wymarzone miejsce spotkań i odpoczynku lublinian.

Mamy szansę stworzyć nowe centrum Lublina, jego obszar metropolitalny – poprzez kontekst okolicznych budowli, miasteczka akademickiego, Ogrodu Saskiego i otwarcie placu, który będzie nosił nazwę Teatralny. Wcześniej była tu ulica Marcelego Nowotki i zmiana nazwy też jest znamienna. Zamierzamy łączyć kulturę wysoką z takimi zjawiskami, jak ekologia, czego znakomitą platformę stanowić ?będą nasze dachy zagospodarowane w formie zielonych tarasów. CSK znajdujące się na przecięciu lubelskich szlaków może się stać nowym rynkiem, agorą – ad vocem galerii handlowych, gdzie mieszkańcy, poza zakupami, szukają przyjemności obcowania z atrakcyjną, nowoczesną architekturą. My proponujemy interesującą ofertę kulturalną w pejzażu szklanych dachów i galerii nasyconych sztuką wizualną. Nie zapomnimy też o funkcjach rekreacyjnych – placach zabaw dla dzieci, przestrzeni dla deskorolkowców. Nasze intencje symbolizuje ścianka wspinaczkowa, wkomponowana w kieszeń sceny operowej, co jest ewenementem na skalę światową.

Myślimy też o kulturze i sztuce w sposób użytkowy, dlatego wprowadzimy w przestrzeń CSK sklepiki ze sztuką, książkami, designem i modą. Chcemy tym samym znieść barierę snobizmu, która odgradza wiele instytucji od zwykłych ludzi. Chcemy, by CSK stało się przestrzenią przyjazną – miejscem spotkań, z opcją gastronomii, wypicia kawy, lektury książki czy gazety. W takiej swobodnej atmosferze stwarzamy gościom idealną okazję, by zajrzeli również do naszej sali operowej proponującej wyjątkowe wydarzenia artystyczne.

—rozmawiał Tomasz Wierzbicki

Rz: Trudno uwierzyć, ale już 23 listopada Krystyna Janda, Tomasz Karolak, Jan Klata, profesor Jacek Limon, Maciej Nowak, Jacek Poniedziałek, Michał Zadara i Włodzimierz Staniewski zakończą symbolicznie 40-letnią lubelską inwestycję zwaną Teatrem w Budowie.

Piotr Franaszek: To będzie naprawdę wyjątkowe wydarzenie artystyczne, bo inwestycja rzeczywiście trwała długo, bynajmniej nieplanowana, tak jak barcelońska Sagrada Familia. Pierwotnie, w myśl socjalistycznych decydentów, w Lublinie miała powstać największa, obrotowa operowa scena w Europie. W średniej wielkości mieście musiało się to okazać pomysłem przeszacowanym, dlatego inwestycja stanęła. Z czasem wykończono niektóre jej elementy i w części budynku powstały Teatr Muzyczny oraz Filharmonia. Brzydki szkielet rzucał się cieniem na centrum miasta, a mieszkańcy spontanicznie ochrzcili go Teatrem w Budowie. Domykamy ten etap 22 listopada 2015 r. w formie otwartego widowiska multimedialnego, realizowanego w przestrzeni miejskiej, zaś 23 listopada zaprosiliśmy wybitnych twórców teatru i tych, którzy zbudowali teatry i instytucje, by opowiedzieli o różnych kontekstach swojej pracy, o tym, jak buduje się teatr. Będzie to swoisty rytuał przejścia od czasów niemocy do narodzin nowoczesnej instytucji, która pod nazwą Centrum Spotkania Kultur zostanie oficjalnie otwarta w przyszłym roku.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?