Na zmiany w handlu jest za późno

Na polskim rynku można dalej rosnąć – mówi Marek Theus, prezes grupy MerCo, znany pomorski przedsiębiorca.

Aktualizacja: 14.03.2016 19:38 Publikacja: 14.03.2016 15:00

Na zmiany w handlu jest za późno

Foto: materiały prasowe

Rzeczpospolita: Czy rynek handlowy Trójmiasta, z którym jest pan związany od wielu lat, różni się od innych regionów kraju?

Marek Theus: Pod względem nasycenia, choćby sklepami dyskontowymi, niestety nie odbiegamy od ogólnopolskich realiów i tych sklepów jest u nas tak samo dużo jak wszędzie. Jedyne, co może nadal nas odróżnia, to wciąż spora liczba dużych sklepów spożywczych należących do polskich firm. W innych miastach nie jest już tak łatwo na nie trafić.

To efekt siły lokalnego środowiska handlowego, jednak zintegrowanego.

W pewnym sensie na pewno. Jeszcze w latach 90. zaangażowałem się w prace Forum Stowarzyszeń Kupieckich i Rzemieślniczych, zrzeszającego wiele lokalnych organizacji z Pomorza. Właśnie jako przedstawiciel Forum w ramach komisji doraźnej doradzałem Radzie Miasta Gdańska w zakresie rozwoju handlu.

Nie chcieliśmy oczywiście wprowadzać twardego zakazu jakiejkolwiek ekspansji zagranicznych sieci, ale jeśli już miały się otwierać, to przynajmniej powinny się dopasować do otoczenia, lokalnych realiów. W wielu przypadkach udało się nam skutecznie przebić z takimi argumentami, ale nie zawsze wzięto je pod uwagę.

Z perspektywy lat widać, że wielkie blaszane hale z hipermarketami wpychane do zupełnie niedopasowanych miast się postarzały i dzisiaj wyglądają wyjątkowo niekorzystnie. W Gdańsku udało się nam na pewno części takich przypadków uniknąć, choć niestety takie straszące oczy budynki widać w całym kraju.

Latami rozwijał pan grupę Rabat Pomorze, później zaangażował się w ogólnopolską ekspansję Bomi. Obydwu tych firm już jednak nie ma. Czy z pańskiej perspektywy był to zaprzepaszczony potencjał?

W przypadku Rabatu Pomorze na pewno tak, firma z lokalnego gracza działała ostatecznie niemal w całym kraju, przejmowała inne sieci. Była też świetnie zorganizowana, zwłaszcza logistyka była na bardzo wysokim poziomie.

Szczególnie brakuje mi świetnego zespołu, z którym jako prezes pracowałem kilka lat. Dzisiaj Rabat Pomorze byłby na pewno w czołówce branży dystrybucyjnej. Gdybyśmy utrzymali tempo wzrostu, dzisiaj osiągalibyśmy ok. 10 mld zł sprzedaży rocznie. Jednak stało się inaczej, ja wycofałem się z firmy niedługo po jej przejęciu przez Bomi.

Skończyło się to ostatecznie upadłością obydwu firm, ale syndyk Rabatu Pomorze ze sprzedaży majątku spółki pokryje w zasadzie większość roszczeń wierzycieli. Z Bomi się to nie uda, co pokazuje jak dobrze zorganizowaną strukturą była firma Rabat Pomorze.

Od sześciu lat kieruje pan Grupą MerCo. Jak ta firma się rozwija?

Co roku uruchamiamy nowe sklepy, część kupców działających w ramach naszej grupy zakupowej przez kilka lat nawet podwoiło liczbę prowadzonych sklepów.

Dzisiaj mamy 85 sklepów, w ramach grupy działa też 20 placówek na stacjach benzynowych – działamy tylko na Pomorzu. Jesteśmy typową grupą zakupową, dzięki połączeniu sił jesteśmy w stanie zaoferować naszym członkom lepsze warunki dostaw, niż gdyby zdecydowali się na samodzielną walkę o rynek. Nie jesteśmy jednak typową organizacją franczyzową. Często podczas spotkań z innymi przedstawicielami branży słyszę, że świetnie zorganizowaliśmy strukturę.

Czuje się pan z Pomorzem szczególnie związany?

Urodziłem się na Kaszubach, całe życie zawodowe przypada w zasadzie na Pomorze. Lepiej jest działać na rynku, którego specyfikę i lokalne zależności poznało się już bardzo dobrze. Dlatego dobrze się tu czuję. Wciąż widzę duży potencjał rozwojowy MerCo, zatem zdecydowanie nie narzekam na brak wyzwań.

Również w ramach Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego?

Zdecydowałem się z nim współpracować, zresztą z przewodniczącym Adamem Abramowiczem znam się od ponad 20 lat. Branża handlowa po raz pierwszy od lat się zintegrowała i próbuje mówić jednym głosem, ponieważ kolejne wersje projektu ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej nie są zgodne z wcześniejszymi zapowiedziami z kampanii wyborczej. Dlatego też przedsiębiorcy po raz pierwszy wyszli na ulicę i głośno zaprotestowali przeciwko tym pomysłom.

Moim zdaniem nie ma dzisiaj sensu mówienie o potrzebie przebudowy struktury branży i szczególnej ochronie rodzimych sieci. Karty zostały rozdane, na zapowiedzi o reformach w przypadku struktury handlu jest zdecydowanie za późno.

Na zakaz handlu w niedzielę moment jest dobry?

Nasi pracownicy uważają, że tak. Konsumenci i rynek również dojrzeli, zakupy w niedzielę nie należą już dzisiaj do dobrego tonu. Pracownicy, nawet dostając za ten dzień wolne, mogą go wykorzystać w dni, kiedy ich rodzina jest w pracy czy szkole. Dlatego zdecydowanie zakaz powinien zostać wprowadzony, zaangażujemy się też w akcję zbierania podpisów pod stosownym projektem ustawy.

—rozmawiał Piotr Mazurkiewicz

Marek Teus od lat 90. prowadzi sklepy spożywcze. Od 1998 r. był związany z firmą Rabat Pomorze, w ramach której stworzył sieć 34. Spółka w 2008 r. połączyła się z Bomi. Z firmy odszedł w 2009 r., w 2012 r. obydwa przedsiębiorstwa ogłosiły upadłość. Marek Theus od 2010 r. rozwija grupę MerCo

Rzeczpospolita: Czy rynek handlowy Trójmiasta, z którym jest pan związany od wielu lat, różni się od innych regionów kraju?

Marek Theus: Pod względem nasycenia, choćby sklepami dyskontowymi, niestety nie odbiegamy od ogólnopolskich realiów i tych sklepów jest u nas tak samo dużo jak wszędzie. Jedyne, co może nadal nas odróżnia, to wciąż spora liczba dużych sklepów spożywczych należących do polskich firm. W innych miastach nie jest już tak łatwo na nie trafić.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony