Organy z kościola św. Bartłomieja w Pasłęku powróciły do życia po trwającym lata remoncie

Przywrócenie do życia jednych z największych barokowych organów Polski i Europy kosztowało ponad 2,6 mln złotych i cztery lata pracy.

Publikacja: 11.01.2017 22:00

Instrument z kościoła św. Bartłomieja zabrzmiał po raz pierwszy w 1719 roku.

Instrument z kościoła św. Bartłomieja zabrzmiał po raz pierwszy w 1719 roku.

Foto: Rzeczpospolita/Sebastian Paschen

Nazywany Pruską Holandią (Holąd Pruski) Pasłęk przez wieki pozostawał i do dziś trochę pozostaje, w cieniu wielkiego sąsiada, Elbląga. Niesłusznie. Pasłęk, choć przez dziesiątki lat był zaniedbanym, zapyziałym, prowincjonalnym ośrodkiem, dziś zachwyca urodą. Położone na wzniesieniu 13-tysięczne miasto ma piękne parki i odrestaurowane z pietyzmem średniowieczne zabytki – ratusz, kamienice, Bramy Młyńską i Kamienną, XVI-wieczny krzyżacki zamek i kościół, a wszystko spinają XIII-wieczne mury.

Ma też Pasłęk inne, wyjątkowe atuty – choćby piękne pole golfowe Sand Valley, w które od zera, na pasłęckich nieużytkach, zainwestowali dwaj entuzjaści tego sportu z Finlandii. A miłośnicy muzyki odnajdą w Pasłęku prawdziwego białego kruka: barokowe organy gdańskiego mistrza Andreasa Hildebrandta. Ogromny instrument znajduje się w gotyckim kościele farnym św. Bartłomieja.

Wyjątkowe, ale martwe

Na czym polega wyjątkowość pasłęckich organów, opowiedział „Rzeczpospolitej" Szymon Januszkiewicz, organmistrz, który uczestniczył w renowacji instrumentu.

– Trzeba sobie zdawać sprawę, że organy to najbardziej złożony instrument ze wszystkich. A barok, to złoty okres tych instrumentów – podkreśla. – Wyjątkowość organów z Pasłęka wynika z tradycji, która została zapomniana. Pasłęckie organy są w gdańskiej tradycji organowej jedyne w swoim rodzaju. A Gdańsk był w epoce baroku prężnym ośrodkiem muzyki organowej. Świadczy o tym choćby fakt, że Jan Sebastian Bach starał się o posadę w Gdańsku – dodaje organmistrz.

Z Gdańska właśnie wywodził się budowniczy pasłęckiego instrumentu Andreas Hindebrandt. W Pasłęku zastosował unikalną, jak na owe czasy, konstrukcję – piszczałki o podwójnych tzw. labiach, które umieścił nie w jednej, ale dwóch szafach. W szafie południowej znalazł się mechanizm obu sekcji manuałowych, w północnej – obie sekcje pedałowe. Między nimi powstało miejsce dla orkiestry. Pasłęczanie po raz pierwszy usłyszeli organy po dwóch latach budowy – w 1719 r. I słuchali ich aż do 1945 r., kiedy to w ostatnich dniach II wojny, ozdobne i metalowe części instrumentu spodobały się sowieckim sołdatom i polskim szabrownikom. Ocalała części oryginalnej mechaniki i wiele piszczałek.

W 1950 i 1970 r. polscy konserwatorzy uzupełnili braki, ale dźwięk organów nie był już taki jak XVIII-wiecznego oryginału. Potem było już tylko gorzej. Kiedy w 2009 r. do Pasłęka przyjechali specjaliści z Baltisches Orgel Centrum ze Stralsundu, instrument był praktycznie martwy.

Detektywi przy piszczałkach

Renowacja stała się koniecznością. Projekt przywrócenia instrumentu do życia przygotował Krzysztof Urbaniak z Akademii Muzycznej w Łodzi, dziś dyrektor festiwalu organowego w Pasłęku. A główne koszty (1,1 mln zł) wzięła na siebie fundacja Hermann Reemtsma Stiftung z Hamburga. – Zrobili to w drodze wyjątku, bo finansują takie projekty na terenie Niemiec – opowiada Szymon Januszkiewicz. Na remont złożyli się też: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (840 tys. zł), parafia św. Józefa w Pasłęku (300 tys. zł), samorząd Pasłęka (250 tys. zł), Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego (125 tys. zł), wojewoda (20 tys. zł), starostwo powiatowe w Elblągu (15 tys. zł).

Głównym wykonawcą została pracownia Kristiana Wegscheidera z Drezna. To uznana firma w branży. Powstała w 1989 r. i od tego czasu zbudowała i zrekonstruowała ok. 90 organów w kilku krajach europejskich. – Warunkiem niemieckich fundatorów było, by przy renowacji pracował też ktoś z Polski. A moja pracownia od 2005 r. współpracuje z pracownią Kristiana Wegscheidera; ta firma od początku była dla nas inspiracją – dodaje Januszkiewicz.

Prace przy pasłęckich organach ruszyły w 2010 r. i trwały do połowy 2013 r. Szymon Januszkiewicz nazywa swoją pracę „detektywistyczną".

– Trzeba było wejść w buty rzemieślnika z tamtych czasów. Nie zachowała się bowiem żadna dokumentacja techniczna organów z XVIII wieku. Musieliśmy rozszyfrować jak to mogło wyglądać, jak Hildebrandt mógł zrobić każdy z elementów instrumentu. Trzeba też było rozgryźć system miar, w którym zostały wykonane organy. Formalnie był to cal gdański (ok. 24 mm), natomiast system miechów być może został zbudowany przez lokalnych stolarzy, którzy używali cali pruskich (ok. 26 mm) – tłumaczy polski organmistrz.

Stąd w ogólnych kosztach (2,6 mln zł) najwięcej pochłonęła robocizna. Na materiały przypada 10–20 proc. kosztów. Przy budowie instrumentu barokowi rzemieślnicy wykorzystali głównie sosnę i dąb.

Inauguracja odrestaurowanego instrumentu odbyła się 23 czerwca 2013 r. podczas Międzynarodowego Pasłęckiego Festiwalu Organowego. Melomani po raz pierwszy usłyszeli, jak brzmiały organy przed 200 laty.

Instrument ogniskuje teraz nowe inicjatywy lokalne (wystawy, działalność edukacyjna, Letnia Akademia Organowa, Festiwal Organowy). Do Pasłęka przyjeżdżają wybitni wykonawcy, by nagrać płyty (w latach 2013–2016 nagrano cztery).

Nazywany Pruską Holandią (Holąd Pruski) Pasłęk przez wieki pozostawał i do dziś trochę pozostaje, w cieniu wielkiego sąsiada, Elbląga. Niesłusznie. Pasłęk, choć przez dziesiątki lat był zaniedbanym, zapyziałym, prowincjonalnym ośrodkiem, dziś zachwyca urodą. Położone na wzniesieniu 13-tysięczne miasto ma piękne parki i odrestaurowane z pietyzmem średniowieczne zabytki – ratusz, kamienice, Bramy Młyńską i Kamienną, XVI-wieczny krzyżacki zamek i kościół, a wszystko spinają XIII-wieczne mury.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Regiony
Odważne decyzje w trudnych czasach
Materiał partnera
Kraków – stolica kultury i nowoczesna metropolia
Regiony
Gdynia Sailing Days już po raz 25.
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą